Ekolodzy: walka z ASF przez polowania to mit

Polska
Ekolodzy: walka z ASF przez polowania to mit
Obóz dla Puszczy

"Na polowaniu krew jest wszędzie - na butach myśliwych, na pyskach ich psów, na kołach ich samochodów" - napisali ekolodzy z Obozu dla Puszczy. Na filmie zamieszczonym na Facebooku widać, jak psy szarpią zabite dziki, a na śniegu jest dużo krwi. Według ekologów to najlepszy dowód na to, że masowe polowania tylko przyczynią się do rozprzestrzeniania się wirusa Afrykańskiego Pomoru Świń (ASF).

Film pochodzi z polowania, które odbyło się w sobotę. Według Obozu dla Puszczy został zarejestrowany na polowaniu Koła Łowieckiego "Boruta" z Białegostoku. 

 

W odpowiedzi na nasze pytanie prezes koła Tomasz Komarewski powiedział, że Koło "Boruta" nie realizowało 12 stycznia polowania zbiorowego, więc film nie powstał na jego terenie.

 

- Nagranie powstało tuż po tym, jak myśliwi zeszli z pozycji po zabiciu czterech dzików. Nie było to polowanie sanitarne, tylko zgłoszone wcześniej zbiorowe. Ale prowadzono je w ramach tego odstrzału dzików, który jest realizowany, by walczyć z epidemią ASF i w strefie wyznaczonej do jej powstrzymania. Myśliwi gwizdali na psy, starali się je przywołać, ale żaden po nie nie przyszedł - mówi polsatnews.pl Jakub Rok z Obozu dla Puszczy. 

 

 

"Krew na butach, samochodach, ubraniach myśliwych i naganiaczy, czy na sierści ich psów może łatwo przedostać się do gospodarstw rolnych, a w rezultacie - do chlewni" - piszą ekolodzy.

 

Jest to zgodne z głosem naukowców, którzy podkreślali, że dalsze strzelanie do dzików może spowodować rozprzestrzenianie się wirusa.

 

"Mnóstwo krwi na miejscu zbiórki"

 

Według Obozu dla Puszczy sposób, w jaki obchodzono się z zastrzelonymi dzikami budzi wątpliwości. 

 

- Po pół godzinie na miejsce przyjechał ciągnik z czterema wynajętymi przez myśliwych ludźmi, którzy załadowali martwe dziki na pakę. Część z tych ludzi nie miała nawet rękawiczek, nie mówiąc już o jakimkolwiek dodatkowym zabezpieczeniu. Mnóstwo krwi było także na miejscu zbiórki myśliwych - widzieliśmy krwawe ślady butów, krew na oponach. To chore, że tak wygląda walka z rozprzestrzenianiem się ASF - powiedziała jedna z uczestniczek patrolu.

 

- Nie dochowano tutaj zasad bioasekuracji. Epidemia może się rozchodzić w większym stopniu, niż gdyby tego polowania w ogóle nie było - uważa Jakub Rok. 

 

Obóz dla Puszczy

 

 

Żadnego nowego ogniska u trzody chlewnej

 

Z ustaleń portalu Onet.pl wynika, że na grudniowym spotkaniu z ministrem środowiska Henrykiem Kowalczykiem łowczy usłyszeli, że zalecono polowania wielkooboszarowe w całej Polsce. Nie było jednak mowy o liczbie 210 tys. dzików przeznaczonych do odstrzału ani nakazu strzelania do ciężarnych loch - podał portal.

 

Wzmożone polowania na dziki mają odbyć się 12, 19 i 26 stycznia.

 

W Polsce od połowy lutego 2014 roku wykryto 3317 przypadków ASF u dzików i 213 ognisk choroby u świń. Od końca września ubiegłego roku nie wykryto żadnego nowego ogniska choroby u trzody chlewnej.

 

Komisja Europejska poinformowała w piątek, że odstrzał dzików w celu redukcji ich populacji jest jednym ze sposobów walki z rozprzestrzenianiem się afrykańskiego pomoru świń (ASF), a Polska, decydując się na ten scenariusz, postępuje właściwie.

 

- Sanitarny odstrzał dzików jest jednym ze środków walki z ASF pod warunkiem, że jest dokonywany w odpowiednim miejscu i w odpowiedni sposób. Według naszych informacji to właśnie robi Polska - wskazała rzeczniczka Komisji.

mta/msl/ onet.pl, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze