Nie potwierdzono oskarżeń o gwałt i molestowanie. Prokuratura umorzyła śledztwo ws. dziennikarzy

Polska
Nie potwierdzono oskarżeń o gwałt i molestowanie. Prokuratura umorzyła śledztwo ws. dziennikarzy
Polsat News

Warszawska Prokuratura Okręgowa umorzyła śledztwo ws. oskarżeń wysuwanych wobec b. już dziennikarza "Krytyki Politycznej" Jakuba Dymka i b. szefa portalu Wyborcza.pl Michała Wybieralskiego. Osiem kobiet publicznie zarzuciło im mobbing oraz molestowanie. Dymek został też przez swoją b. partnerkę oskarżany o gwałt. Postępowanie trwało rok. Prokuratura nie doszukała się "znamion czynu zabronionego".

- To wielka ulga dla mnie, mojej rodziny i wszystkich bliskich mi osób, które przez ostatni ponad rok były na różne sposoby bezpodstawnie atakowane - skomentował Dymek umorzenie śledztwa w rozmowie z Onet.pl.

 

Dymek na początku 2018 r. był gościem programu "Skandaliści", przekonywał wówczas, że "sprawa ma charakter szantażu". - Nie jestem gwałcicielem - oznajmił.

 

W listopadzie 2017 roku na stronie "Codziennika Feministycznego" pojawił się artykuł "Papierowi feminiści. O hipokryzji na lewicy i nowych twarzach #metoo". Osiem kobiet oskarżyło w nim dziennikarzy m.in. o mobbing i molestowanie. Jakub Dymek został również oskarżony o gwałt na swojej byłej partnerce. 

 

Dziennikarz przyznał, że "miał poczucie", że w przeszłości mógł zachowywać się w sposób "arogancki, seksistowski czy chamski". Zaprzeczał jednak, jakoby miał dopuścić się gwałtu. - Nie jestem gwałcicielem - powiedział m.in. w programie "Skandaliści" w Polsat News.

 

Po ukazaniu się artykułu z oskarżeniami "Krytyka Polityczna" i "Gazeta Wyborcza" zawiesiły współpracę z dziennikarzami.

 

Na początku grudnia 2017 roku pełnomocnik Dymka skierował wezwanie przedsądowe do redaktor naczelnej serwisu Codziennikfeministyczny.pl i autorek tekstu. Domagał się publikacji przeprosin, a także usunięcia z artykułu opisu gwałtu.

 

Z tekstu szybko zniknął ten fragment, natomiast nie zamieszczono przeprosin. W tej sytuacji Jakub Dymek zdecydował się skierować pozew sądowy o ochronę dóbr osobistych. Oprócz publikacji przeprosin, o których była mowa w wezwaniu, domaga się w nim zadośćuczynienia finansowego. Ostatecznie autorki tekstu wycofały się z oskarżeń o gwałt. 

 

Z kolei Michał Wybieralski po publikacji tekstu napisał: "Przepraszam wszystkie osoby - autorki tekstu i inne osoby, jeśli takie są - które poczuły się urażone, molestowane czy prześladowane przez moje wypowiedzi czy zachowania. Ogromnie tego żałuję, nie było to nigdy moją intencją".

 

Dziennikarz złożył jednak wypowiedzenie umowy o pracę. 

maw/paw/ml/ polsatnews.pl/wpolityce.pl/onet.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze