Ranił swoją dziewczynę maczetą, potem zawiózł do szpitala. Odpowie przed sądem

Polska
Ranił swoją dziewczynę maczetą, potem zawiózł do szpitala. Odpowie przed sądem
Wikimedia Commons

Pod koniec stycznia ub. roku Bartosz K. napadł na swoją dziewczynę i zadawał jej ciosy maczetą. Potem zawiózł ofiarę do szpitala. Prokuratura postawiła mężczyźnie m.in. zarzut usiłowania zabójstwa. Akt oskarżenia w tej sprawie trafił do sądu w Poznaniu.

Do zdarzenia doszło 27 stycznia ub. roku w Lesznie. Dyżurny Komendy Miejskiej Policji został wtedy powiadomiony przez świadka, że na jednej z leszczyńskich ulic widział kłócącą się parę. Kobieta, według relacji świadka, miała wzywać pomoc, a mężczyzna groził, że ją zabije.

 

Zanim świadek zdążył zareagować, mężczyzna zabrał kobietę do samochodu i odjechali. Funkcjonariusze policji ustalili, że do szpitalnego oddziału ratunkowego szpitala w Lesznie została przywieziona kobieta z ranami ciętymi kończyn górnych i dolnych, ranami ciętymi twarzy i z odciętym placem dłoni. Mężczyzną, który przywiózł pokrzywdzoną i był zarazem sprawcą obrażeń, okazał się Bartosz K. Śledczym mężczyzna tłumaczył, że "znalazł swoją dziewczynę z licznymi obrażeniami i zawiózł ją do szpitala".

 

Na wniosek prokuratora Bartosz K. został tymczasowo aresztowany.

 

Rany cięte, amputacja palca

 

Jak powiedział w czwartek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu prokurator Michał Smętkowski, akt oskarżenia w tej sprawie został skierowany do Sądu Okręgowego w Poznaniu. Bartoszowi K. przedstawiono łącznie pięć zarzutów.

 

"Pierwszy z czynów zarzucanych Bartoszowi K. dotyczy usiłowania zabójstwa i jednocześnie spowodowania obrażeń ciała. Uderzał on pokrzywdzoną pięścią w twarz, zadawał ciosy maczetą, powodując obrażenia w postaci rany ciętej z amputacją palca.

 

Drugi zarzut dotyczył posiadania w samochodzie 42 sztuk tabletek ecstasy, i 17 gramów metaamfetaminy. Kolejne zarzucane mu czyny to: prowadzenie pojazdu pod wpływem środka odurzającego, zarzut kierowania gróźb karalnych w stosunku do pokrzywdzonej Marzeny J., jak również zarzut rozboju z użyciem niebezpiecznego narzędzia" - podkreślił Smętkowski.

 

Za zarzucane czyny Bartoszowi K. grozi łącznie kara pozbawienia wolności na czas nie krótszy niż 8 lat, kara 25 lat pozostawienia wolności albo dożywocie.

 

W środę premier wycofał projekt ustawy o przemocy domowej. "Wątpliwe zapisy mają zostać usunięte" - oświadczył. Więcej na ten temat w poniższym materiale "Wydarzeń".

 

 

 

las/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze