NIK: Polacy zjadają rocznie średnio ponad 2 kg ulepszaczy do żywności, w tym rakotwórczych

Polska
NIK: Polacy zjadają rocznie średnio ponad 2 kg ulepszaczy do żywności, w tym rakotwórczych
FreePhotos/Pixabay.com/CC0 Creative Commons

Ponad 2 kg dodatków do żywności oznaczonych różnego rodzaju "E” spożywa rocznie przeciętny Polak. Produkty spożywcze nafaszerowane są konserwantami, przeciwutleniaczami, emulgatorami i wzmacniaczami smaku a nad ich stosowaniem nie ma właściwego nadzoru - alarmuje NIK w raporcie. Wg kontrolerów "rekordową liczbę" dodatków zastosowano w kiełbasie śląskiej, bo aż 19; średnio w żywności jest ich pięć.

Jak informuje NIK obecnie w Polsce do użytku dopuszczonych jest około 330 dodatków do żywności. Mogą one pełnić 27 funkcji technologicznych, m.in. wzmacniać smak, konserwować produkty, zmieniać ich kolor, opóźniać proces utleniania substancji.

 

Przeciętny konsument spożywa w ciągu roku ok. dwóch kg substancji dodatkowych, a na tak szerokie ich stosowanie pozwala prawo polskie i Unii Europejskiej.

 

"Jest ono w tym zakresie bardzo liberalne. Niewiele jest produktów, do których nie wolno stosować dodatków. Są to m.in. żywność nieprzetworzona, miód, masło, mleko pasteryzowane i sterylizowane, naturalna woda mineralna, kawa, herbata liściasta" - zauważa Najwyższa Izba Kontroli.

 

"Kumulacja substancji może szkodzić"

 

Autorzy raportu zwracają uwagę na to, że sam fakt obecności substancji oznaczonej jako "E" w produkcie nie powinien niepokoić. Każdy z takich składników musi posiadać ocenę bezpieczeństwa dla zdrowia dokonywaną przez Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA).

 

Nikt nie zajmuje się jednak wpływem łącznej ilości dodatków spożywanych z dietą na zdrowie konsumenta. Specjaliści przeanalizowali 501 różnych wyrobów pod kątem ich występowania.

 

Rekordowa pod względem liczby była kiełbasa śląska. Znalazło się w niej 19 dodatków (średnio w produktach było ich pięć).

 

Najwyższa Izba Kontroli podkreśliła m.in. na fakt, że odpowiedzialne za nadzór nad żywnością służby nie sprawdzają, czy skład produktu pokrywa się z tym, co producenci zamieścili w informacjach na opakowaniu. Poza tym inspektor sanitarny twierdził, że procesy produkcji żywności są sprawą producenta. Nie kwestionowano używania kilku substancji w jednej linii technologicznej, czyli np. substancji konserwujących, stabilizatorów i zagęszczaczy w parówkach. 

 

Które "E" ma potencjał nowotworowy

 

Izba zauważa, że im więcej polepszaczy składu żywności, tym więcej alergii oraz wyższe ryzyko zachorowania na raka. Dotyczy to wybranych substancji.

 

Jako dodatki o wysokim potencjale rakotwórczym wymieniono konserwanty: kwas benzoesowy (E 210) i jego pochodne oraz azotyny i azotany (E 249, E 250, E 251, E 252).

 

Kwas benzoesowy i benzoesany występują głównie w sokach, galaretkach, margarynach, konserwach rybnych. Azotyny znajdują się w mięsach, wędlinach, rybach.

 

Na składy produktów powinni zwrócić rodzice, bo spożycie z dietą np. azotynów obecnych m.in. w wędlinach, parówkach, peklowanym mięsie, u najmłodszych dzieci wynosiło ponad 160 proc. dopuszczalnego limitu. U 5 proc. dzieci w wieku 1-3 lat przyswajanie tych substancji kształtowało się na poziomie aż 562 proc. 

 

Opracowanie NIK

 

Pełny raport NIK jest dostępny tutaj.

mta/dro/ polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze