Brazylia: skrajnie prawicowy Bolsonaro zaprzysiężony na prezydenta

Świat
Brazylia: skrajnie prawicowy Bolsonaro zaprzysiężony na prezydenta
PAP/EPA/ANTONIO LACERDA

Emerytowany wojskowy, przedstawiciel skrajnej prawicy Jair Bolsonaro, który zapowiada m.in. walkę z korupcją i przestępczością oraz ułatwienie dostępu do broni, został we wtorek zaprzysiężony na prezydenta Brazylii.

Ceremonia odbyła się w siedzibie parlamentu w stolicy kraju Brasilii, przy zaostrzonych środkach bezpieczeństwa. Bolsonaro przybył do Kongresu rolls-royce'em w towarzystwie swojej żony Michelle.

 

Z marginesu polityki na szczyt władzy

 

Przedstawiciele prezydenckiej administracji spodziewali się, że na zaprzysiężenie do stolicy przybędzie nawet 500 tys. ludzi, jednak - jak pisze AP - znaczne tereny wydzielone dla widzów wokół Kongresu pozostawały we wtorek niezapełnione.

 

Mimo niższej niż spodziewana frekwencji stawiły się tłumy ludzi owiniętych w brazylijskie flagi, z twarzami pomalowanymi w narodowe barwy kraju, żółty i zielony. Skandowano: "Brazylia ponad wszystko, Bóg ponad wszystko".

 

Wtorkowa ceremonia to ukoronowanie politycznej kariery Bolsonaro, który z "pozostającego na politycznym marginesie, czasem wyśmiewanego deputowanego" doszedł do urzędu przywódcy największego i najludniejszego państwa Ameryki Łacińskiej - podkreśliła agencja Reutera.

 

63-letni Bolsonaro - przedstawiciel skrajnej prawicy i zdeklarowany sympatyk prezydenta USA Donalda Trumpa oraz wojskowej dyktatury, która panowała w Brazylii w latach 1964-1985. Jako kandydat w kampanii obiecywał, że będzie walczył z rozpowszechnioną w kraju korupcją i przestępczością oraz ułatwi dostęp do broni palnej, a także ożywi krajową gospodarkę.

 

Zablokuje zliberalizowanie aborcji

 

Jak pisze Reuters, na froncie dyplomatycznym nowy prezydent zamierza odsunąć swój kraj od państw rozwijających się i doprowadzić do jego zbliżenia z Zachodem, a zwłaszcza ze Stanami Zjednoczonymi.

 

Na znak zmienionej strategii Bolsonaro zamierza wzorem USA przenieść ambasadę w Izraelu z Tel Awiwu do Jerozolimy, co ma być jednoznacznym odejściem od popieranego dotąd przez władze Brazylii rozwiązania dwupaństwowego.

 

Cieszący się poparciem środowisk konserwatywnych Bolsonaro zapowiedział, że zablokuje starania o zliberalizowanie prawa aborcyjnego oraz usunie ze szkół publicznych zajęcia z edukacji seksualnej, które krytykuje jako "kulturowy marksizm", wprowadzony przez poprzednie lewicowe rządy.

 

Zapowiedział też wycofanie Brazylii z paryskiego porozumienia klimatycznego, budowę zapór wodnych w Amazonii oraz wpuszczenie przemysłu wydobywczego na teren rezerwatów rdzennej ludności tego regionu.

 

Sceptycy drżą o środowisko naturalne 

 

Krytycy Bolsonaro obawiają się, że pod jego rządami środowisko naturalne, a zwłaszcza las amazoński, ulegnie daleko idącej degradacji, wzrośnie brutalność policji i liczba przestępstw z użyciem broni palnej.

 

Wskazują ponadto, że nowy prezydent w przeszłości wielokrotnie pogardliwie wypowiadał się o mniejszościach, np. osobach czarnoskórych i homoseksualistach, a także o kobietach, a nawet był oskarżony o nakłanianie do gwałtu i przestępstwa z nienawiści.

 

Jedną trzecią jego rządu stanowią jego dawni koledzy z akademii wojskowej, sympatycy dawnej wojskowej dyktatury w kraju.

 

Na czele ministerstwa sprawiedliwości i bezpieczeństwa stanął sędzia Sergio Moro, centralna postać w zakrojonym na wielką skalę śledztwie antykorupcyjnym, które doprowadziło do skazania m.in. byłego lewicowego prezydenta Brazylii, Luiza Inacia Luli da Silvy. Afera ta uniemożliwiła da Silvie start w ostatnich wyborach.

 

Walka z biurokracją

 

Nad polityką gospodarczą nowego gabinetu pieczę będzie sprawował bankier inwestycyjny i ultraliberalny ekonomista Paulo Guedes, który zapowiedział, że sprowadzi do rozsądnego poziomu brazylijski deficyt budżetowy. Guedes zamierza sprywatyzować jak najwięcej państwowych przedsiębiorstw, co według jego wyliczeń ma przynieść państwu zysk wynoszący w przeliczeniu do 257 mld USD.

 

Sam Bolsonaro w wywiadzie telewizyjnym, jakiego udzielił na dzień przed zaprzysiężeniem, zapowiedział walkę z biurokracją, która jego zdaniem sprawia, że prowadzenie działalności biznesowej w Brazylii obciążone jest trudnościami i wysokimi kosztami.

 

Zdaniem Reutera największym wyzwaniem stojącym przed Bolsonaro będzie reforma kosztownego systemu emerytalnego, bo nowy prezydent nie stworzył sobie jeszcze politycznej bazy w Kongresie. Ponadto może się okazać, że na gospodarkę negatywny wpływ może mieć nieprzestrzeganie w kraju praw człowieka czy słaba ochrona środowiska.

 

Kadencja prezydenta Bolsonaro potrwa cztery lata.

las/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze