Przyrodnicy uratowali młodego niedźwiedzia w Tatrach. Nie wiadomo jednak czy zwierzę przetrwa

Polska
Przyrodnicy uratowali młodego niedźwiedzia w Tatrach. Nie wiadomo jednak czy zwierzę przetrwa
pixabay

Młody niedźwiedź wpadł w niedzielę do potoku w Dolinie Kościeliskiej w Tatarach i nie potrafił się wydostać o własnych siłach. Przyrodnicy z Tatrzańskiego Parku Narodowego (TPN) pomogli bezradnemu niedźwiadkowi wydostać się z wody, ale nie wiadomo czy zwierzę przetrwa. Przyrodnicy wyposażyli go w obrożę telemetryczną i będą go obserwować.

Do władz TPN po południu dotarła informacja od turystów, że w potoku w Dolinie Kościeliskiej jest mały niedźwiedź i ma problemy z wyjściem. Kiedy przyrodnicy dotarli na miejsce, dookoła szamocącego się w potoku niedźwiadka było tysiące turystów.

 

- Przede wszystkim sprawdziliśmy, czy w okolicach nie ma matki tego niedźwiedzia, którego wiek oceniamy na dwa - trzy lata. Jak upewniliśmy się, że nie ma w pobliżu niedźwiedzicy, podjęliśmy decyzję o podanie zastrzyku, który na chwilę go uśpił zwierzę. Przetransportowaliśmy niedźwiedzia w rejon oddalony od szlaku turystycznego i otoczony młodnikiem i po ogrzaniu i podaniu kroplówki wzmacniającej podaliśmy mu zastrzyk wybudzający. Teraz wszystko zależy od jego organizmu. Martwi nas fakt, że był on mało natłuszczony jak na tę porę roku. Ponadto zagadką jest dla nas, skąd on się tam znalazł, gdyż o tej porze powinien gawrować. Nie wiemy, czy tłumy turystów wędrujących po Dolinie Kościeliskiej spowodowały jego wybudzenie, czy ruszył go może inny niedźwiedź - powiedział wicedyrektor TPN Filip Zięba, specjalista od niedźwiedzi.

 

W tym miejscu szlak przebiega bezpośrednio przy potoku, natomiast drugi brzeg jest stromy. Zdaniem przyrodników gapie, którzy zgromadzili się na szlaku dostarczali niedźwiadkowi dodatkowego stresu krzykami i swoją obecnością.

 

Niedźwiedź dostał mikrochip oraz obrożę telemetryczną

 

- Walczyliśmy, żeby niedźwiedź odzyskał prawidłową temperaturę ciała, bo był mocno wychłodzony. Niedźwiedź dostał mikrochip oraz obrożę telemetryczną abyśmy mogli go przez kilka najbliższych dni obserwować - dodał Zięba.

 

Wyjaśnił on, że w naturze podobne przypadki dzieją się często, a ta sytuacja jest o tyle wyjątkowa, że niedźwiedź znalazł się przy popularnym szlaku turystycznym.

 

- W innych miejscach w Tatrach dzieją się podobne przypadki. Wówczas, gdy nie ma ingerencji ludzi, przyrodnicy nie reagują, a przyroda jest pozostawiona sama sobie. Musimy mieć na uwadze, że nie są to zwierzęta domowe, a dzikie zwierzęta, które dają sobie radę same, o ile nie są niepokojone przez ludzi - wyjaśnił Zięba.

 

Przyrodnicy martwią się, co będzie ze zwierzętami w Tatrach po nocy sylwestrowej, która w Zakopanem zapowiada się hucznie. Oprócz faktu, że na wielkiej zabawie sylwestrowej z TVP nie będą odpalane petard to głośniki skierowane będą wprost w Tatry.

 

- Wszyscy przyjechali się bawić do Zakopanego natomiast dla zwierząt jest to noc jak każda inna - zakończył wicedyrektor TPN.

msl/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze