Droga karpia na wigilijny stół. "Ogromne cierpienie"

Polska
Droga karpia na wigilijny stół. "Ogromne cierpienie"
pixabay

- Ryby doznają obrażeń w trakcie transportu, często nie mają też zapewnionych odpowiednich warunków w sklepie, gdzie stłoczone i poranione z trudem przemieszczają się po zbiorniku w niedotlenionej, brudnej wodzie - mówi Marta Cendrowicz ze Stowarzyszenia Otwarte Klatki. Jego przedstawiciele namawiają do zaprzestania sprzedaży żywych karpi.

- Dla żywej ryby, przenoszenie w foliowej torbie - o ile je przeżyje -  to prawdziwa tortura - dodaje Cendrowicz.

 

Materiały opublikowane przez Otwarte Klatki, nagrane w trakcie odłowu karpi, ich transportu bez dostępu do wody i sprzedaży, robią wrażenie.

 

 

Pokazują kolejne etapy ostatniej podróży karpi. Ryby trafiają ostatecznie do sortowni, gdzie oczekują w basenach transportowych na przewóz do sklepów. To ten ostatni etap jest ostro krytykowany przez obrońców praw zwierząt.

 

– W sprawie dotyczącej sprzedaży żywych karpi (...) Sąd Najwyższy orzekł, że fakt, iż karp wytrzymuje bez wody, nie oznacza, że w tym czasie nie cierpi - mówi Karolina Kuszlewicz, prawniczka i autorka bloga "W imieniu zwierząt". 

 

Jak informuje stowarzyszenie, w tym roku część dużych sieci sklepów postanowiła ograniczyć sprzedaż żywych karpi. 

 

Według badań CBOS z marca aż 86 proc. Polaków popiera zakaz transportu żywych ryb bez dostatecznej ilości wody umożliwiającej oddychanie.

msl/dro/ CBOS, Stowarzyszenie Otwarte Klatki, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze