Premier: ofiara górników z kopalni "Wujek" była wielką latarnią wolności

Polska

Dla mnie, w latach osiemdziesiątych, ofiara górników z kopalni "Wujek" była wielką latarnią wolności; składam hołd działaczom "Solidarności", którzy kroczyli ich drogą i wywalczyli dla nas wolność, niepodległość i prawdę - powiedział w niedzielę Mateusz Morawiecki. Premier przyznał świadczenia specjalne 17 rannym górnikom.

- Dla mnie, w tamtych czasach, w latach osiemdziesiątych, ofiara górników z kopalni "Wujek" była wielką latarnią wolności - mówił premier w Katowicach. Podkreślił, że lata stanu wojennego były czasem "naznaczonym wielkimi cierpieniami wielu rodzin".

 

Górnicy "wyrywali zęby krat"

 

- Górnicy z kopalni "Wujek" i inni, którzy stawili opór w latach stanu wojennego, "wyrywali zęby krat" tamtym oprawcom, tamtemu zniewalającemu reżimowi komunistycznemu - oświadczył premier.

 

Morawiecki podkreślił też swoją wdzięczność dla "Solidarności". - Chciałem złożyć hołd wszystkim wielkim działaczom, bohaterom "Solidarności" tamtych lat, którzy kroczyli drogą górników z kopani "Wujek" i wywalczyli dla was wolność, niepodległość i prawdę - powiedział.

 

Morawiecki wspomniał o krzyżu, który upamiętnia ofiary pacyfikacji. - Tutaj ten krzyż stoi w miejscu innego krzyża, który wówczas po tamtych wydarzeniach stanął i został usunięty przez władzę komunistyczną, jako symbol pamięci i prawdy. Bo o prawdę o pamięć trzeba dbać, trzeba dbać, bo cały czas są różnego rodzaju siły, które próbują zmieniać historię Polski i ją fałszować - oświadczył.

 

Wyraził nadzieję, że ulica im. bohaterów z kopalni Wujek będzie przywrócona nie tylko w Warszawie, ale również w innych miastach Polski takie ulice powstaną.

 

Premier zwrócił uwagę, że "tamte czasy" decydowały o przyszłości Polski i potwierdziły, że "dla Polaków walka o wolność i niepodległość jest godna najwyższej ofiary, ofiary złożonej z własnego życia". - Ci górnicy, którzy wtedy strajkowali mieli świadomość tego, że stają w obliczu czołgów, pojazdów opancerzonych, które mogą zadać im śmierć. To właśnie ich działaniu, ich bohaterstw, zawdzięczamy, że droga do wolności wtedy była kontynuowana mimo nocy stanu wojennego - podkreślił.

 

W uroczystościach - obok bliskich poległych, ich kolegów - wziął udział premier Mateusz Morawiecki oraz przedstawiciele lokalnych i regionalnych władz. Jeszcze przed mszą premier wziął udział w obiedzie z rodzinami poległych górników - podała Kancelaria Prezesa Rady Ministrów.

 

"Dziś mija 37 lat od największego dramatu stanu wojennego - śmierci górników w Kopalni Wujek. Premier @MorawieckiM przyznał świadczenia specjalne 17 rannym górnikom (11 nowych, 6 zwiększeń). Polska pamięta o pełniących służbę Ojczyźnie! Chwała Bohaterom!" - napisał na Twitterze szef KPRM Michał Dworczyk.

 

 

Prezydent: górnicy zamordowani tutaj przed 37 laty są naszymi bohaterami narodowymi

 

W liście prezydenta do zgromadzonych podczas uroczystości, który odczytał w jego imieniu sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP Andrzej Dera, Andrzej Duda wyraził szacunek uczestnikom tamtych wydarzeń, a w szczególności górnikom, którzy brali w nich udział i rodzinom dziewięciu ofiar. "Chcę dzisiaj z serca podziękować za to, że - wbrew szykanom, zastraszaniu, prześladowaniom, później zaś niestety także obojętności i zapomnieniu - trwali i wciąż trwają Państwo razem, jako śląska, górnicza wspólnota, wierna najwyższym wartościom patriotycznym i chrześcijańskim" - napisał prezydent.

 

"Solidarność, która spaja Państwa wspólnotę, pozwoliła naszemu narodowi wybić się na niepodległość. Tak było, kiedy upadało imperium zła i odzyskiwaliśmy własne suwerenne państwo. Tak było również przed wiekiem, kiedy Rzeczpospolita odrodziła się po 123 latach zaborów" - stwierdził Andrzej Duda.

 

Podkreślił również, że "właśnie teraz, kiedy świętujemy jubileusz stulecia powrotu wolnej Polski na mapę polityczną Europy, pragnę z mocą podkreślić, że górnicy zamordowani tutaj przed 37 laty są naszymi bohaterami narodowymi".

 

"Zajmują poczesne miejsce w panteonie Polaków zasłużonych dla Niepodległej, podobnie jak poprzednicy z pokolenia 1918 roku, którzy odzyskali, obronili i odbudowali zniszczony wojną kraj. Mimo różnicy epok i okoliczności wszystkich ich łączyła bowiem miłość ojczyzny i niezłomne dążenie do wyzwolenia narodu spod narzuconej mu władzy. I jestem przekonany, że i jedni, i drudzy w pełni zasługują na to, byśmy my, współcześni Polacy, a także następne pokolenia, czerpali z ich mężnej, śmiałej postawy inspirację do umacniania własnego suwerennego państwa i twórczej, owocnej pracy dla dobra wspólnego" - napisał prezydent.

 

Uroczysta msza

 

Położony w pobliżu kopalni kościół pw. Podwyższenia Krzyża Świętego powstał jako swoiste wotum po tej największej tragedii stanu wojennego. Popołudniowej mszy przewodniczy metropolita katowicki abp Wiktor Skworc. Homilię wygłosi biskup pomocniczy archidiecezji katowickiej Grzegorz Olszowski. Później uczestnicy uroczystości przejdą pod Krzyż-Pomnik przy kopalni, gdzie zostanie odczytany Apel Poległych oraz zostaną złożone wieńce i kwiaty.

 

Górnicy z kopalni Wujek oddali życie za niepodległą Polskę; poświęcili swoje życie dla dobra ojczyzny - mówił podczas niedzielnej mszy w 37. rocznicę pacyfikacji Wujka biskup pomocniczy archidiecezji katowickiej Grzegorz Olszowski.

 

"Górnicy z Wujka zginęli w imię solidarności"

 

Witając zgromadzonych w kościele, abp Skworc podkreślił, że "górnicy z Wujka zginęli w imię solidarności, braterskiej i związkowej więzi". - Swoją ofiarą wpisali się w górnośląski Panteon bohaterów stulecia - powiedział.

 

Arcybiskup wspomniał niedawną wizytę w Katowicach sekretarza stanu Stolicy Apostolskiej kard. Pietro Parolina, który spotkał się także z przedstawicielami kopalni Wujek. Zaapelował o przekazywanie młodemu pokoleniu pamięci o tym miejscu i zachęcał do modlitwy, by taka tragedia się już nigdy nie wydarzyła.

 

Bp Olszowski, który wygłosił homilię, zauważył, że rocznica tragedii w kopalni Wujek przypada w adwent, czyli czas przygotowań i oczekiwania na Święta Bożego Narodzenia.

 

- Dziś trzecia niedziela tego okresu, zwana niedzielą "Gaudete", czyli radości. W tę niedzielę w naszych kościołach rozlega się wezwanie: "Radujcie się!". Słysząc to wezwanie do radości, możemy zapytać: czy możemy się cieszyć, wspominając tak dramatyczne wydarzenia? W ogóle, czy żyjąc w świecie, w którym tyle jest tragedii, wojen, kataklizmów, niesprawiedliwości, a patrząc na nasze życie - wobec bólu, cierpienia, strat, przykrości - można się radować? Czy współczesny człowiek potrafi odnaleźć motywy radości? - mówił biskup. Odpowiadając na te pytania, odwołał się do Pisma Świętego - przekonywał, że we wszystkim, co przeżywamy, nie jesteśmy sami i że wspiera nas Bóg.

 

- Gromadzimy się najpierw po to, by modlić się w intencji ofiar i ich bliskich. Ale modlimy się również za oprawców, tak bardzo potrzebujących naszej modlitwy, bo jakże poraniony, nieszczęśliwy musi być człowiek, który decyduje się, by zadawać ból, cierpienie, który sam zadaje rany. Mamy też prawo modlić się o sprawiedliwość w ocenie faktów, postawy strajkujących oraz oprawców i systemu, któremu zdecydowali się służyć. Chcemy także błagać, by takie wydarzenia więcej się nie powtórzyły - wskazał bp Olszowski.

 

Patronat nad obchodami objął prezydent Andrzej Duda. Organizatorami uroczystości są: Społeczny Komitet Pamięci Górników KWK Wujek w Katowicach Poległych 16 grudnia 1981 r., Zarząd Regionu Śląsko-Dąbrowskiego NSZZ "Solidarność" oraz Śląskie Centrum Wolności i Solidarności.

 

Największa tragedia stanu wojennego

 

Pacyfikacja Wujka była największą tragedią stanu wojennego. Protest w tej kopalni rozpoczął się na wieść o zatrzymaniu szefa zakładowej Solidarności Jana Ludwiczaka. 16 grudnia czołgi sforsowały kopalniany mur, a uzbrojone oddziały ZOMO wkroczyły na teren zakładu. Po tym do akcji wprowadzony został pluton specjalny ZOMO, padły strzały. Na miejscu zginęło sześciu górników, jeden umarł kilka godzin po operacji, dwóch kolejnych na początku stycznia 1982 r.

 

W czerwcu 2008 r. Sąd Apelacyjny w Katowicach skazał prawomocnie byłego dowódcę plutonu specjalnego Romualda C. na 6 lat więzienia, a 13 jego podwładnym wymierzył od 3,5 do 4 lat więzienia. Wniesione kasacje oddalił w 2009 r. Sąd Najwyższy - wyrok stał się ostateczny blisko 28 lat po tragedii.

jm/hlk/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze