Są rozbieżności w propozycji porozumienia kończącego szczyt klimatyczny w Katowicach

Polska
Są rozbieżności w propozycji porozumienia kończącego szczyt klimatyczny w Katowicach
PAP/Andrzej Grygiel

- Strony szczytu klimatycznego COP24, przy wsparciu polskiej prezydencji, pracują nad rozbieżnościami w propozycji tekstu końcowego porozumienia - poinformował w piątek wieczorem prezydent COP Michał Kurtyka. Wcześniej prezydent Katowic Marcin Krupa mówił, że szczyt przedłużono do soboty. - Niewykluczone, że obrady będą kontynuowane także w niedzielę - dodał.

Jak oświadczył na briefingu prasowym Kurtyka, w czwartek wieczorem prezydencja szczytu zaproponowała tekst (dokumentu końcowego - red.), który następnie, późnym wieczorem i w nocy był debatowany przez strony.

 

- Ta propozycja była podstawą naszych dzisiejszych konsultacji ze stronami. Wszystkie, ze wsparciem prezydencji, pracują obecnie bardzo ciężko nad pozostającymi ciągle rozbieżnościami, w celu znalezienia wyważonego rozwiązania - powiedział Kurtyka.

 

Zaznaczył, że polska prezydencja jest zaangażowana w proces konsultacji ze stronami. - Praca jest konstruktywna i będziemy informować, jak tylko posuniemy się do przodu - dodał Kurtyka.

 

Jak wcześniej informowało PAP źródło zbliżone do prezydencji, czwartkowa propozycja zawierała ok. 170 tzw. nawiasów, czyli kwestii, w których strony nie doszły jeszcze do kompromisu. Poprzednia wersja zawierała ok. 600 takich punktów.

 

Źródło PAP zapewniło, że polska prezydencja „zastosowała całe spektrum dostępnych narzędzi dla osiągnięcia powodzenia negocjacji w Katowicach”. Wykorzystana została obecność wielu szefów państw i rządów oraz ministrów. Konsultacje były prowadzone również na szczeblu szefów delegacji i technicznym.

 

"Zawsze przy tego typu imprezach istnieje możliwość poślizgu"

 

W porannej rozmowie na antenie Polskiego Radia Katowice prezydent potwierdził pojawiające się od kilku dni nieoficjalne informacje o tym, że w piątek nie uda się zakończyć szczytu, w którym uczestniczy - według danych miasta - ok. 21,5 tys. osób.

 

- Z góry wiedzieliśmy, że zawsze przy tego typu imprezach istnieje możliwość poślizgu, taki poślizg zaistniał w naszym przypadku. Już jest decyzja co do kwestii przedłużenia szczytu do soboty (…), o jeden dzień. Ale niewykluczone również, że delegaci będą obradowali aż do niedzieli - to są prawdopodobne scenariusze, choć do końca jeszcze tego nie wiemy - powiedział Krupa.

 

Prezydent Katowic zapewnił, że miasto jest organizacyjnie przygotowane na przedłużenie szczytu. Ocenił, że COP24 zasłynął już z doskonałej organizacji.

 

"Wszyscy delegaci - którzy tutaj przyjechali - mówią, że takiej organizacji jeszcze nie było na żadnym szczycie klimatycznym od roku 1997" - powiedział Krupa.

 

Krytyczne komentarze

 

Odnosząc się do pojawiających się - głównie w pierwszych dniach szczytu - krytycznych komentarzy, zwracających uwagę, m.in. na obecność węgla w aranżacji stoiska Katowic na COP24 czy na używanie nieekologicznych surowców w gastronomii. Prezydent zauważył, że trudno o „złoty środek”, pozwalający odeprzeć opinie "hejterów".

 

"Na przykład mówiono o wysokowęglowym jedzeniu, które jest podawane na COP24, obliczając, że pierogi z mięsem są najbardziej węglowe, a te z kapustą są najlepsze dla środowiska. Kłóciłbym się tutaj, bo zależy, o jakich gazach mówimy" - żartował Marcin Krupa.

 

Organizatorzy COP24 wyliczyli, że tzw. ślad węglowy katowickiego szczytu, czyli wielkość emisji CO2 związana, m.in. z zaopatrzeniem obiektów konferencyjnych w prąd i ciepło, transportem uczestników, gastronomią itp. to ok. 55 tys. ton dwutlenku węgla. Aby zrekompensować tę ilość, polscy leśnicy mają posadzić 6 mln nowych drzew. Jak mówił Krupa, odpowiada to powierzchni ok. trzech nowojorskich Central Parków.

 

"Ma to pewien element prowokacji"

 

Tłumacząc obecność węgla (obok zieleni) w aranżacji katowickiego pawilonu na COP24 prezydent przyznał, że „ma to pewien element prowokacji”, podkreślił, że chodziło przede wszystkim o przypomnienie spuścizny regionu i fundamentu, na którym wyrosły Katowice, a jednocześnie pokazanie przemiany „black to green” - z gospodarki opartej na węglu do zielonej gospodarki. W ocenie prezydenta idea przyświecająca aranżacji stoiska została zrozumiana przez "światłych ludzi".

 

- Węgiel jeszcze jest obecny, nie tylko w naszym kraju, ale w większości krajów świata, gospodarka dalej jest oparta na węglu. Musimy się zastanowić, czym go zamienić. Ale głównym przekazem było to, że chcieliśmy pokazać przemianę black tu green - czyli hasło, które towarzyszy miastu i organizacji COP24 (…). Z jednej strony mamy węgiel, z drugiej piękne zielone tereny, z naturalną trawą, naturalną roślinnością porastającą pionowe konstrukcje naszego stanowiska - wyjaśnił Krupa i przypomniał, że na stoisku pokazano także to, czym Katowice się szczycą, m.in. biżuterię i kosmetyki z węgla.

 

Krupa poinformował, że na szczyt klimatyczny w Katowicach zarejestrowało się ok. 33 tys. osób, a faktycznie identyfikatory wydano 21,5 tys. uczestników. Codziennie na COP24 dostarczanych jest ok. 5 tys. jabłek z polskich sadów; dotąd uczestnicy szczytu zjedli już ponad 70 tys. tych owoców. „Goście bardzo ochoczo się nimi częstują” - powiedział prezydent miasta.

 

Krupa potwierdził, że Katowice zabiegają o organizację Światowego Forum Miast w 2022 roku. Ocenił, że dobra organizacja COP24 daje Katowicom bardzo duże szanse na zorganizowanie także szczytu miejskiego.

las/msl/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze