Kosowo utworzy armię. Rosja ostrzega przed destabilizacją w regionie

Świat
Kosowo utworzy armię. Rosja ostrzega przed destabilizacją w regionie
Reuters

Parlament Kosowa przyjął w piątek ustawę o utworzeniu własnej armii. Przeciwko tej decyzji protestują Rosja oraz Serbia, które nie uznają niepodległości tego państwa. Premier Serbii ostrzega, że działania Kosowa przyczynią się to do zmniejszenia bezpieczeństwa na Bałkanach i zapowiada reakcję, a nawet interwencję militarną.

Lekko uzbrojone Siły Bezpieczeństwa Kosowa, liczące obecnie 4000 osób i zajmujące się głównie obroną terytorialną i reagowaniem na sytuacje kryzysowe - zostaną przekształcone w regularną armię - wynika z przyjętej w piątek ustawy.

 

Docelowo armia ma liczyć 5000 osób stałego personelu i 3000 rezerwistów. Proces tworzenia armii potrwa co najmniej 10 lat. Utworzone zostanie też ministerstwo obrony, którego obecnie w Kosowie nie ma. Od czasu interwencji NATO w 1999 r. za bezpieczeństwo Kosowa odpowiadają kierowane przez Sojusz siły międzynarodowe.

 

Konstytucyjne prawo

 

Zapis o utworzeniu armii znajduje się w konstytucji Kosowa, jednak od czasu proklamowania w 2008 r. niepodległości, władze tego kraju nie podjęły żadnych kroków w tym kierunku, próbując uzgodnić tę kwestię z przedstawicielami kosowskich Serbów. Ci jednak obawiają się, że wojsko może zostać wykorzystywane do czystek etnicznych na zamieszkanej przez serbską mniejszość północy Kosowa.

 

Rząd w Prisztinie kategorycznie zaprzecza zarówno temu, jak i obawom, że wojsko mogłoby zostać wykorzystane przeciw samej Serbii.

 

- Armia Kosowa nigdy nie będzie użyta przeciwko Serbom - oświadczył premier Ramush Haradinaj, dodając: "Armia Serbii będzie miała teraz partnera - armię Kosowa - w procesie pokojowym i nie upłynie wiele czasu zanim będziemy służyć razem".

 

Serbia obawia się o bezpieczeństwo

 

Decyzja Kosowa, a także jej argumentacja nie przekonują Serbii, która nie uznaje niepodległości swojego byłego regionu autonomicznego. W reakcji na decyzję parlamentu, premier tego kraju Ana Brnabić oświadczyła, że "Serbia będzie próbowała dalej podążać drogą pokoju i stabilności, drogą ku dostatkowi". Dodała jednak, że decyzja kosowskiego parlamentu nie przyczyni się do poprawy sytuacji. Dzisiejszy dzień nie przyczynia się do współpracy i stabilności w regionie".

 

Kosowo terenem okupowanym

 

Nikola Selaković, doradca prezydenta Serbii Aleksandara Vuczicia, powiedział w serbskiej telewizji publicznej, że wśród możliwych reakcji są uznanie przez Serbię Kosowa za terytorium okupowane i użycie sił zbrojnych, choć jak zastrzegł, obie wymagałyby zgody rządu i parlamentu. Sam zaś Vuczić, który w czwartek mówił, że utworzenie kosowskich sił zbrojnych będzie prowokacją i może zaszkodzić bezpieczeństwu w regionie, w najbliższym czasie ma odwiedzić serbskie oddziały stacjonujące w pobliżu granicy z Kosowem.

 

Jednak zdaniem analityków, serbska interwencja w Kosowie jest mało prawdopodobna. Uregulowanie wzajemnych stosunków jest jednym z warunków wejścia obu krajów do Unii Europejskiej, o co zabiegają zarówno Belgrad i Prisztina.

 

Rosja: to grozi destabilizacją w regionie

 

Federacja Rosyjska krytycznie przyjęła decyzję o utworzeniu kosowskiej armii, uznając ją za poważne naruszeniem rezolucji RB ONZ (...), prowadzące do zaostrzenia sytuacji na Bałkanach. Rosyjskie ministerstwo spraw zewnętrznych uznało to za przyczynek do odnawiania  konfliktu zbrojnego w regionie.

 

Według Rosji misja ONZ w Kosowie (UNMIK), która od połowy 1999 roku zarządzała Kosowem w imieniu wspólnoty międzynarodowej, powinna podjąć działania na rzecz demilitaryzacji i rozwiązania wszelkich zbrojnych formacji kosowskich Albańczyków.

ked/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze