Francja: Polak śmiertelnie potrącił mężczyznę podczas protestu "żółtych kamizelek"

Świat
Francja: Polak śmiertelnie potrącił mężczyznę podczas protestu "żółtych kamizelek"
PAP/EPA/RONALD WITTEK/zdjęcie ilustracyjne

Protestujący ubrany w żółtą kamizelkę zginął w nocy ze środy na czwartek w Awinionie uderzony przez ciężarówkę prowadzoną przez 26-letniego Polaka. Kierowca początkowo uciekał przed policją. Ofiara miała 23 lata. - To szósta śmierć od początku protestu "żółtych kamizelek" - podaje francuski dziennik ”Le Dauphiné Libéré”.

Kierowca został aresztowany. Według francuskich mediów początkowo uciekał przed policją. Nie mówi po francusku i na razie nie można go przesłuchać.

 

Reporter radia "France Bleu Provence Alpes Cote d'Azur", powołując się na informacje policji, mówił, że istnieją trzy hipotezy: kierowca ciężarówki mógł stracić orientację i nie wiedział, co się stało. Mógł też naumyślnie forsować zaporę "żółtych kamizelek" ustawionych za kasą autostradową. Najprawdopodobniej, jak twierdził dziennikarz, myślał, że jest ofiarą napadu i dlatego dodał gazu.

 

Przed trzema dniami urodziło mu się dziecko

 

Potrącony człowiek, któremu trzy dni wcześniej urodziło się dziecko, zmarł na miejscu.

 

Dochodzenie prowadzi departament bezpieczeństwa w Vaucluse. Ma ono określić, czy kierowca ciężarówki świadomie wjechał w blokadę "żółtych kamizelek", czy był to wypadek.

 

Portal telewizji LCI (La Chaine Info) twierdzi, że kierowca wjechał w blokadę świadomie, a potem usiłował uciekać, a "żółte kamizelki" próbowały go zatrzymać, stając samochodami w poprzek drogi. W rezultacie ciężarówka potrąciła też ich pojazdy. Badanie kierowcy alkomatem nie wykazało obecności alkoholu.

 

Protest "żółtych kamizelek"

 

Protesty "żółtych kamizelek" zaczęły się od sprzeciwu wobec zapowiadanej przez rząd podwyżki akcyzy na paliwo, która miała wejść w życie od nowego roku.

 

Choć władze ogłosiły, że zawieszają jej wprowadzenie na cały rok 2019, demonstracje nie ustały, a przyczyną niezadowolenia ich uczestników jest cała polityka gospodarcze prezydenta Emmanuela Macrona. Gwałtowność wystąpień jest spowodowana tym, że protesty "żółtych kamizelek" wykorzystują zwolennicy skrajnej lewicy i skrajnej prawicy oraz zwykli chuligani, którzy traktują je jako okazję do starć z policją bądź plądrowania sklepów.

 

- Myślę, że doszło do tego zbyt późno - powiedziała agencji AP jedna z samozwańczych rzeczniczek "żółtych kamizelek" Jacline Mouraud.

 

Dodała jednak, że demonstranci z zadowoleniem przyjmują ten krok.

 

Protestujący chcą nadal wywierać presję

 

Podkreśliła, że teraz każda z oddzielnych grup protestujących tego oddolnego ruchu sama podejmie decyzję, co robić dalej, jednak - dodała - możliwe, że demonstracje będą kontynuowane.

 

Wezwała "żółte kamizelki" do wykorzystania słabości rządu i dalszego wywierania presji w celu uzyskania kolejnych ustępstw. Wśród żądań ruchu są m.in. podwyżka wynagrodzeń, emerytur czy zasiłków dla bezrobotnych.

 

Od 15 grudnia do końca marca mają trwać zapowiedziane przez rząd szeroko zakrojone konsultacje w sprawie transformacji energetycznej z parlamentarzystami, członkami samorządów, przedstawicielami związków zawodowych i obywatelami.

 

Decyzja o tymczasowej rezygnacji z podniesienia podatku jest pierwszą poważną zmianą polityki administracji Macrona w ramach reakcji na protesty. Planowana podwyżka cen paliw miała być elementem proekologicznej polityki francuskiego rządu.

maw/dro/ "Le Dauphiné Libéré", PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze