Od poniedziałku protest pracowników sądów - mają pójść na L4. Domagają się podwyżek

Polska
Od poniedziałku protest pracowników sądów - mają pójść na L4. Domagają się podwyżek
Polsat News

Pracownicy administracyjni sądów w ramach protestu zamierzają od poniedziałku brać L4. W ten sposób będą domagać się podwyżek. Związki zawodowe przekonują, że nie popierają tej formy protestu, a pracownicy sami zwołują się w internecie. Stowarzyszenia sędziów popierają postulaty płacowe administracji; podkreślają, że płace są niezmienione od 2011 r., a waloryzacja w 2010 r. była symboliczna.

Według relacji pracowników sądów, zamierzają rozpocząć protest 10 grudnia, a protestować będą biorąc zwolnienia lekarskie.

 

Wzorem policji 

 

Pomysł "wzięcia masowych zwolnień" zrodził się po proteście policjantów w październiku i listopadzie. Akcja służb mundurowych zakończyła się porozumieniem podpisanym przez przedstawicieli związków zawodowych i szefa MSWiA Joachima Brudzińskiego. Resort zobowiązał się do podwyżek 650 złotych od stycznia 2019 r. i kolejnych 500 złotych od 2020 r.

 

"Gdybyśmy dogadali się jak policjanci i brali masowe zwolnienia to może rząd łaskawie zauważyłby, że żyjemy na granicy nędzy" - czytamy w jednym z komentarzy na forum pracowników sądów powszechnych.

 

Jak mówią nasi rozmówcy, średnia pensja pracownika sądownictwa nie przekracza 3 tys. zł brutto. W wielu przypadkach to zarobki po kilku latach pracy osób z wyższym wykształceniem. 

 

"Protest niezgodny z prawem" 

 

- Słyszałam, że pracownicy mają skrzykiwać się w poniedziałek. Taka informacja krąży na Facebooku i forach. Natomiast związki zawodowe absolutnie nie namawiają do takiej formy protestu, ponieważ jest to niezgodne z prawem - powiedziała polsatnews.pl Iwona Nałęcz-Idzikowska, przewodnicząca Krajowej Rady Związku Zawodowego Pracowników Wymiaru Sprawiedliwości RP.

 

W podobnym tonie wypowiada się też Komisja Międzyzakładowa MOZ NSZZ "Solidarność" Pracowników Sądownictwa. W komunikacie z czwartku zaznacza, że jako związek zawodowy "nie może akceptować i organizować form protestów, które nie są legalne".

 

"Nasza organizacja związkowa zdaje sobie sprawę z tego, jak tragiczna jest sytuacja płacowa pracowników sądów powszechnych. Wiemy też i zwracamy na to od dłuższego czasu uwagę, że rodzi to także krytyczną sytuację kadrową, związaną z trudnościami w pozyskaniu nowych pracowników i odchodzeniem z pracy w sądach bardzo dużej ilości osób" - głosi komunikat.


Jednocześnie jednak NSZZ "Solidarność" zaznacza, że "obecnie najważniejsze jest wprowadzenie nowej dobrej ustawy o pracownikach sądów i prokuratury, która ureguluje sprawy naszego wynagrodzenia". "Nie chcemy, by krótkowzroczne spojrzenie i emocje zaprzepaściły to, co udało się od roku przygotować, by osiągnąć ten cel" - poinformowali związkowcy "S".

 

Sędziowie popierają

 

"Popieramy postulaty płacowe wszystkich pracowników sądów powszechnych i administracyjnych, w tym asystentów sędziego - adekwatnie do ich wysokich kwalifikacji zawodowych.  Wynagrodzenia tych pracowników, będących istotnym ogniwem w prawidłowym funkcjonowaniu sądów wszystkich szczebli, pozostają na niezmienionym poziomie od 2011 roku, a waloryzacja w 2010 r. była symboliczna" - napisali we wspólnym oświadczeniu przedstawiciele stowarzyszeń sędziowskich: "Iustitia", "Themis", Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Sędziów Sądów Administracyjnych, Stowarzyszenia Sędziów Rodzinnych w Polsce i Forum Współpracy Sędziów.

  

Zaapelowali "do władzy ustawodawczej i władzy wykonawczej o niezwłoczne wprowadzenie regulacji zapewniających godziwe wynagradzanie i warunki pracy pracowników sądownictwa oraz stałe i pełne urealnianie wynagrodzeń".

 

"Niedopuszczalne jest wywieranie nacisków i zastraszanie pracowników przez przełożonych w celu ograniczenia ich praw pracowniczych - w tym akcji protestacyjnych" - oświadczyli.

 

"Grożą nam konsekwencjami"

 

Oświadczenie sędziów dotyczy m.in. informacji pracowników administracyjnych wymiaru sprawiedliwości, że grożą im konsekwencje, jesli wezmą udział w proteście.

 

"Do nas dzwonił wczoraj dyrektor i przekazał informację o możliwej chryi na całą Polskę, ewentualnych zwolnieniach dyscyplinarnych i sprawdzaniu zwolnień L4. Lekarzy co wystawią zwolnienia też mają sprawdzić" - czytamy w jednym z komentarzy na forum.

 

Inny użytkownik napisał: "Na zebraniu z dyrektorem mówiono o wyciąganiu konsekwencji w związku ze zwolnieniami L4".

 

"Ziobro mydli oczy"

 

Minister Sprawiedliwości Zbigniew Ziobro 28 listopada wystosował list do pracowników sądów powszechnych. Dziękował w nim "za ciężką pracę" i "wysiłek wkładany w wykonywanie powierzonych obowiązków" Przekonywał, że łączna kwota przeznaczona na wzrost wynagrodzeń dla pracowników sądu wyniesie prawie 407 mln złotych".

 

"W tym miejscu miło mi poinformować, że w najbliższych dniach do każdej z apelacji zostaną przekazane kolejne środki z przeznaczeniem na wypłatę nagród dla pracowników sądów, pochodzące z wygospodarowanych środków w kwocie ponad 33 mln złotych" - napisał.

 

- List ministra Ziobry to mydlenie oczu, wprowadzenie w błąd opinii publicznej. Czym są 33 miliony w skali całego kraju, to jest 630-700 złotych brutto, czyli ok. 400 złotych rocznie dla jednego pracownika - mówi polsatnews.pl przewodnicząca Iwona Nałęcz-Idzikowska, Krajowej Rady Związku Zawodowego Pracowników Wymiaru Sprawiedliwości RP.

 

"Minister używa nie do końca prawdziwego stwierdzenia"

 

Przewodnicząca podkreśliła, że w połowie listopada forum związków zawodowych poprosiło ministra Ziobrę o spotkanie ws. wynagrodzeń, ale minister "nie odpowiedział na prośby".

 

- Pan minister używa jednego nie do końca prawdziwego stwierdzenia, że przeznaczył ogromne środki dla pracowników sądów. Środki przekazane na podwyższenie wynagrodzeń były w dużej mierze zabezpieczenie minimalnego wynagrodzenia. Z kolei dyrektorzy musieli zabezpieczać te środki na nagrody jubileuszowe i stażowe. Pracownicy, którzy odchodzili na emeryturę, też nie dostali na to pieniędzy i też trzeba było je wygospodarować - podkreśla.

 

Krajowa Rada ZZPWSRP 29 listopada w odpowiedzi na list ministra Ziobry, domagała się podwyższenia wynagrodzeń zasadniczych o kwotę 1 tys. złotych na etat.

 

"Gratyfikacja finansowa, po wielu latach zamrożenia naszych wynagrodzeń, stanowi świąteczny prezent dzięki któremu urządzimy skromne święta, bez konieczności korzystania z pomocy udzielanej przez Ośrodki Pomocy Społecznej lub organizowanej przez »Szlachetną paczkę«" - głosi oświadczenie Krajowej rady. Zaznaczono w nim, że "jednorazowe środki nie wpłyną znacząco na poprawę ich bytu".

 

Nałęcz-Idzikowska, pytana, czy w związku z listem planowane jest zorganizowanie legalnej formy protestu pracowników sądów, zaznaczyła, że w tej chwili związki czekają na odpowiedź ministerstwa.

 

[AKTALIZACJA 09.12]

 

Minister Wójcik: liczę na rozsądek pracowników

 

- Nie można zaplanować choroby na konkretny dzień, więc oczywiste, że jest to niezgodne z prawem. Licze na rozsądek pracowników - poinformował polsatnews.pl wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik. Jak zaznaczył aktualnie trwają prace zespołu, który ma na celu "wypracowanie nowych zasad wynagradzania pracowników wymiaru sprawiedliwości". - Takie działania są wymierzone w prace tego zespołu, w którym zasiadają także przedstawiciele samych pracowników - dodał.

 

Wójcik zaznaczył również, że kwota 33 milionów, o których mówiła przewodnicząca KRZZPWSRP, jest tylko jedną z trzech transz wypłacanych w 2018 r. - Kilka miesięcy temu przekazano na nagrody dla pracowników blisko 34 miliony złotych w ramach pierwszej transzy. Teraz przekazano drugą transzę w kwocie 33 miliony złotych, a w ciągu kilku dni zostanie uruchomiona trzecia transza w kwocie kolejnych kilkudziesięciu milionów złotych. W sumie ponad 100 mln zł z samych transz przesuwanych decyzją MS - zaznaczył.

 

Pytany o ile wzrosło wynagrodzenie pracowników sądów od 2010 r. wiceminister poinformował, że informacja przekazywana przez stowarzyszenia sędziowskie "jest kłamstwem". - W latach 2010-2015, gdy rządziła Platforma Obywatelska i PSL faktycznie nie było żadnych podwyżek, bo zamrożono kwoty. W kolejnych latach przeciętny wzrost wynagrodzenia w przeliczeniu na jeden etat wyniósł w 2016 r. - ok. 350 zł, w 2017 r. - 55 zł, w 2018 r. - 80 zł, a w 2019 r. - 210 złotych - zapewnił. Dodał, że w obecnym projekcie budżetu "dla pracowników wymiaru sprawiedliwości zapisana jest podwyżka o 5 proc". - Wysokość wynagrodzeń jest skutkiem zamrożenia ich przez wiele lat przez Platformę Obywatelską i PSL - poinformował.

bas/dro/ polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze