Nowoczesna podzielona ws. utworzenia wspólnego klubu Koalicji Obywatelskiej w Sejmie

Polska
Nowoczesna podzielona ws. utworzenia wspólnego klubu Koalicji Obywatelskiej w Sejmie
Polsat News

Posłowie Nowoczesnej są podzieleni w sprawie utworzenia wspólnego klubu Koalicji Obywatelskiej w Sejmie; większość z nich uważa, że połączenie klubów: PO i Nowoczesnej nie przyniesie partii korzyści; szefowa klubu Kamila Gasiuk-Pihowicz oceniła jednak, że zacieśnianie współpracy w KO jest konieczne.

W poniedziałek szefowa klubu Nowoczesnej Kamila Gasiuk-Pihowicz oświadczyła, że jest zwolenniczką wspólnego klubu Koalicji Obywatelskiej. Jej zdaniem, połączenie klubów: PO i Nowoczesnej, dałoby wyborcom jasny sygnał, że KO to "twardy, polityczny byt, który jest w stanie pokonać PiS". "Mocny, zdecydowany sygnał w postaci powołania wspólnego klubu KO jest potrzebny. Tysiące ludzi, wielokrotnie w czasie demonstracji w obronie Konstytucji skandowało "zjednoczona opozycja". Teraz jest czas, by usiąść do negocjacji i poszerzać i umacniać na partnerskich warunkach KO" - napisała Gasiuk-Pihowicz na Twitterze.

 

"Mamy w klubie pewną różnicę zdań"

 

- Uważam, że współpracę w ramach KO trzeba z jednej strony poszerzać, a z drugiej strony także wzmacniać - powiedziała Gasiuk-Pihowicz we wtorek dziennikarzom w Sejmie.

 

- U nas w klubie mamy pewną różnicę zdań, są zwolennicy poszerzania i pogłębiania współpracy w ramach KO, ale są także osoby, które mówią o samotnym starcie Nowoczesnej w nadchodzących wyborach - dodała.

 

Posłanka zadeklarowała, że będzie przekonywała i zachęcała kolegów i koleżanki z klubu, aby wspierali ideę poszerzania i pogłębiania współpracy w ramach Koalicji Obywatelskiej.

 

Zwolenniczką powstania klubu Koalicji Obywatelskiej jest także posłanka Kornelia Wróblewska. "Zależy mi na tym, aby projekt Nowoczesna przetrwał jak najdłużej. On ma szansę przetrwać zachowując swoją własną tożsamość w ramach KO. Stawianie na niezależność i trwanie w pojedynkę porównałabym do tego, co robi PiS na arenie międzynarodowej: czyli wyklucza nas, żeby pokazać, że jesteśmy silni, niezależni i możemy sami działać, ale tak naprawdę bardzo osłabia naszą pozycję, możliwości i szanse na rozwój" - podkreśliła Wróblewska.

 

Posłanka przyznała, że Nowoczesna łącząc się w klubie z Platformą mogłaby stracić czas wypowiadania się jako odrębny klub w Sejmie, czy też czas antenowy, jednak - jak zaznaczyła - "trzeba na to patrzeć długofalowo". "Dzisiaj będziemy w mediach, a po wyborach może nas w ogóle nie być" - dodała.

 

Lubnauer przeciwna. "Mamy inne programy"

 

Wspólnego klubu KO chce także poseł Marek Sowa. "Skoro są wspólne kluby radnych na poziomie gmin, powiatów, województw, trudno sobie wyobrazić, żeby nie było reprezentacji na poziomie ogólnopolskim" - mówił polityk.

 

O potrzebie połączenia klubów PO i Nowoczesnej mówił także Piotr Misiło, który w piątek został wykluczony z Nowoczesnej. "Tylko duży blok wyborczy może wygrać z PiS, dlatego będę zachęcał moich kolegów, moje koleżanki z byłej już partii Nowoczesna, a także innych środowisk, aby integrowali się tutaj w Sejmie, ale i poza nim, w ramach Koalicji Obywatelskiej" - powiedział Misiło.

 

Odmiennego zdania jest jednak większość posłów Nowoczesnej. Szefowa partii Katarzyna Lubnauer mówiła, że nie widzi potrzeby połączenia klubów Nowoczesnej i Platformy Obywatelskiej. "Jesteśmy ugrupowaniami, które mają inne programy, inaczej głosujemy w bardzo wielu przypadkach, chcemy zabierać głos, nie mówiąc już o tym, że zwyczajnie mamy więcej czasu (w Sejmie), kiedy są dwa kluby, a nie jeden" - podkreśliła Lubnauer.

 

"Cenimy swoje wartości, wartości również liberalne, które niesie za sobą Nowoczesna, natomiast rozmawiamy o czymś, co jest dla nas ważne, czyli o Koalicji Obywatelskiej. Uważamy, że ten projekt okazał się projektem, który przyniósł sukces w wyborach samorządowych i uważamy, że powinien być w jakiejś formule kontynuowany" - mówiła Lubnauer.

 

Sekretarz generalny Nowoczesnej Adam Szłapka powiedział, że potrzebna jest ścisła współpraca w ramach KO na partnerskich warunkach, jednak - jak zastrzegł - "na razie nie widzi plusów połączenia klubów".

 

Także posłanka Monika Rosa oświadczyła, że jest przeciwniczką powstania wspólnego klubu PO i Nowoczesnej.

 

- Jestem zwolenniczką tworzenia Koalicji Obywatelskiej jako dużej organizacji z różnymi podmiotami, natomiast uważam, że łączenie klubów jest teraz przedwczesne. Trzeba pokazywać różnorodność w ramach KO- oceniła. Rosa zwracała uwagę, że choć PO i Nowoczesną łączą wspólne wartości, pomiędzy ugrupowaniami jest także wiele różnic. - Te różnice będą przyciągały wyborców, dlatego trzeba zachować podmiotowość - mówiła.

 

O różnicach między PO i Nowoczesną mówiła także rzeczniczka partii Paulina Hennig-Kloska. "Nie jestem zwolenniczką wspólnego klubu. Dla mnie możliwość prezentowania często odrębnych stanowisk Nowoczesnej jest ważnym elementem dyskusji" - podkreśliła Hennig-Kloska. Wskazywała, że nie widzi korzyści, które płynęłyby z połączenia klubów.

 

Negatywnie o łączeniu klubów wypowiedział się także wiceszef Nowoczesnej Jerzy Meysztowicz. Jego zdaniem, powstanie klubu KO pozbawi Nowoczesną możliwości wypowiadania się w Sejmie i krytyki PiS. "Stracilibyśmy możliwość prezentowania poglądów Nowoczesnej także w mediach. Stworzylibyśmy obraz, że to nie są dwa podmioty, tylko jeden podmiot i to otworzyłoby przestrzeń, którą może zająć Ryszard Petru, czy Robert Biedroń" - przekonywał poseł.

 

O propozycji połączenia klubów PO i Nowoczesnej - jak przekazał Meysztowicz - negatywnie wypowiedziały się także struktury partii.

 

Poseł Krzysztof Mieszkowski ocenił, że stworzenie jednego klubu PO i Nowoczesnej "nie ma sensu" i byłoby "aktem samobójczym". "Siła PO i Nowoczesnej polega na podmiotowym istnieniu obu formacji politycznych, to nam daje siłę. Ani Nowoczesna nie może być częścią PO, ani PO częścią Nowoczesnej, to nie ma sensu po prostu. Koalicja Obywatelska jest bardzo dobrym formatem politycznym na najbliższe wybory, mam nadzieję, że będzie poszerzona o inne ugrupowania polityczne i w ten sposób pokonamy PiS" - mówił.

 

Z kolei Radosław Lubczyk powiedział, że jeśli Nowoczesna połączy się z PO w jeden klub, to zrezygnuje z członkostwa w partii. "Nie po to wstępowałem do Nowoczesnej, żeby dzisiaj być w PO pod przywództwem pana (Sławomira) Neumanna, czy pana (Grzegorza) Schetyny" - mówił.

las/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze