Rosjanie twierdzą, że ich działania były zgodne z prawem. Wezwali przedstawiciela Ukrainy do MSZ

Świat

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow oświadczył w poniedziałek, że działania Rosji w Cieśninie Kerczeńskiej były zgodne z prawem. Rosyjskie MSZ zarzuciło Ukrainie, że umyślnie sprowokowała niedzielny incydent w celu doprowadzenia do zaostrzenia sankcji przeciw Rosji. Przedstawiciel ambasady Ukrainy w Moskwie Rusłan Nimczynski przybył w poniedziałek do MSZ Rosji, które wezwało go w związku ze sprawą.

Rosyjskie MSZ ponadto ostrzegło władze ukraińskie, że prowokowanie konfliktu w koordynacji z USA i UE grozi poważnymi konsekwencjami i zapowiedziało ostrą odpowiedź na jakiekolwiek próby podważenia suwerenności i bezpieczeństwa Rosji.

 

Zażądało też pociągnięcia do odpowiedzialności "radykałów", którzy napadli na rosyjskie przedstawicielstwa dyplomatyczne.

 

Ławrow, cytowany przez RIA Nowosti, stwierdził, że "złamane zostały podstawowe zapisy prawa międzynarodowego, nie tylko morskiego, ale i ogólnego, włącznie z Kartą ONZ, włącznie z konwencją o prawie morzа z 1982 r. i innymi instrumentami prawa międzynarodowego, którego wymagają od wszystkich państw poszanowania dla suwerenności innych państw".

 

- Użyto dość niebezpiecznych metod - manewrowania w wąskiej cieśninie. Oczywiście, mogło to tworzyć i tworzyło zagrożenie i ryzyko dla normalnego ruchu statków w tym akwenie - ocenił Ławrow.

 

Jako prowokację ocenili incydent w Cieśninie Kerczeńskiej także rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow.

 

- Chodzi o bardzo niebezpieczną prowokację, wymagającą szczególnej uwagi i zbadania - powiedział w poniedziałek rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow.

 

Pieskow: doszło do naruszenia granicy państwowej Federacji Rosyjskiej

 

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow oświadczył w poniedziałek, że działania Rosji w Cieśninie Kerczeńskiej, gdzie w niedzielę ostrzelane zostały okręty Ukrainy, były zgodne z prawem. Nie odpowiedział na pytanie, czy Rosja uważa zatrzymanych marynarzy za jeńców.

 

Rzecznik prezydenta Rosji nie udzielił dodatkowych wyjaśnień na temat współrzędnych geograficznych miejsca incydentu. - Nie mogę być gołosłowny, byłoby niewłaściwe z mojej strony dyskutowanie teraz o konkretnych współrzędnych geograficznych, tym bardziej w przypadku takiej prowokacji - oznajmił.

 

Wyraził ocenę, że doszło do "naruszenia granicy państwowej Federacji Rosyjskiej".

 

Dwa ukraińskie kutry zostały ostrzelane, a następnie przejęte

 

W niedzielę ukraińskie jednostki wojskowe - dwa kutry oraz holownik - które płynęły z Odessy do ukraińskiego portu w Mariupolu nad Morzem Azowskim, zostały ostrzelane, a następnie zajęte przez rosyjskie siły specjalne. Rosja twierdzi, że ukraińskie jednostki naruszyły granicę i wpłynęły na rosyjskie wody terytorialne. Do incydentu doszło w Cieśninie Kerczeńskiej, na wschód od anektowanego przez Rosję Krymu, przed mostem nad cieśniną, wybudowanym przez Rosję po aneksji.

 

Zajęte jednostki ukraińskie znajdują się w Kerczu, porcie na Krymie. MSZ Ukrainy zażądało od Rosji uwolnienia 23 członków załogi tych okrętów.

 

Media: sąd podejmie decyzję ws. zatrzymanych marynarzy Ukrainy

 

Rosyjski sąd podejmie we wtorek decyzję w sprawie środka zapobiegawczego wobec zatrzymanych na wodach Cieśniny Kerczeńskiej marynarzy Ukrainy - poinformowała w poniedziałek agencja TASS, powołując się na źródła w rosyjskiej administracji na zaanektowanym Krymie.

 

Środkiem zapobiegawczym może być np. umieszczenie w areszcie, czy zwolnienie za kaucją. Rosja wszczęła postępowanie karne dotyczące niedzielnego incydentu w Cieśninie Kerczeńskiej.

 

Dekret Poroszenki

 

Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko w nocy z niedzieli na poniedziałek uznał, że w związku z rosyjskim atakiem na okręty parlament w Kijowie powinien rozpatrzyć wprowadzenie stanu wojennego. Rada Najwyższa zebrała się w tej sprawie w poniedziałek.

 

Również w poniedziałek zbiera się w trybie pilnym Rada Bezpieczeństwa ONZ. W nocy z niedzieli na poniedziałek o deeskalację napięć zaapelowały UE i NATO. Działania Rosji potępiły m.in. Polska i Litwa, a Niemcy wezwały Rosję i Ukrainę do deeskalacji.

 

Wcześniej o "prowokacji" ze strony Ukrainy mówił m.in. rosyjski wiceminister spraw zagranicznych Grigorij Karasin.

 

Oskarżenia o domniemaną prowokację, która miałaby być powiązana z wyborami prezydenckimi na Ukrainie, padły także w rosyjskiej telewizji państwowej. Wyrażono w niej tezę, że wprowadzenie stanu wojennego na Ukrainie miałoby być korzystne dla prezydenta Poroszenki.

msl/luq/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze