Impas między Meksykiem i USA w sprawie migrantów

Świat
Impas między Meksykiem i USA w sprawie migrantów
PAP/EPA/David Guzmán

Obejmująca swój urząd 1 grudnia nowa minister spraw wewnętrznych Meksyku Olga Sanchez Cordero zaprzeczyła w sobotę informacjom dziennika "Washington Post" jakoby doszło do porozumienia z USA, na mocy którego osoby ubiegające się o azyl w USA pozostawać będą w Meksyku w oczekiwaniu na rozpatrzenie ich sprawy.

Sanchez Cordero wykluczyła aby Meksyk został "bezpiecznym krajem trzecim" dla ubiegających się o azyl w USA. Zaprzeczyła też jakoby wcześniej dopuszczała taką możliwość jako "rozwiązanie krótkoterminowe".

 

- Meksyk wita z otwartymi ramionami wszystkich, którzy tego potrzebują, ale pomyślcie - karawana za karawaną, za karawaną. To stanie się problemem również dla nas - powiedziała Sanchez Cordero.

 

Przyznała, że sytuacja z karawanami migrantów "jest bardzo delikatna". W rozmowie z Reutersem nie wykluczyła umożliwienia już znajdującym się przy granicy z USA potencjalnym azylantom oczekiwania w Meksyku na decyzję władz USA, ale podkreśliła, że nie ma mowy o takim traktowaniu kolejnych przybyszy.

 

Tymczasem prezydent Trump napisał w sobotę na Twitterze, że "migranci na Południowej Granicy nie będą wpuszczeni do Stanów Zjednoczonych do czasu indywidualnego zaaprobowania ich wniosków przez sąd".

 

- Wpuścimy tylko tych, którzy przybędą do naszego kraju legalnie. Wobec innych stosujemy konsekwentnie politykę "Złapać i Zatrzymać" - dodał.

 

 

Użycie siły 

 

Trump zagroził też całkowitym zamknięciem południowej granicy "w razie potrzeby".

 

Podkreśla się, że polityka "złapać i zatrzymać" umożliwia zatrzymanym oczekiwanie na rozpatrzenie ich wniosku o azyl już po stronie amerykańskiej, uważanej za bezpieczniejszą od meksykańskiej.

 

Burmistrz Tijuany, niewielkiego meksykańskiego miasta na granicy z USA, ogłosił „kryzys humanitarny” w związku z przybyciem ponad 5 tys. migrantów z Ameryki Środkowej i zaapelował do międzynarodowych organizacji takich jak ONZ o pomoc.

 

Burmistrz Juan Manuel Gastelum zarzucił meksykańskiemu rządowi, że nie zrobił wystarczająco dużo, aby pomóc Tijuanie z problemem napływu migrantów i dodał, że w rezultacie musiał odwołać się do społeczności międzynarodowej.

 

Tysiące migrantów, głównie z Hondurasu, ale także z innych krajów Ameryki Środkowej, którzy opuścili ich kraje w połowie października uciekając przed nędzą, brakiem perspektyw i plagą przestępczości, systematycznie dociera obecnie do granicy USA.

 

1 grudnia rządy w Meksyku obejmuje nowa administracja prezydenta Andresa Manuela Lopeza Obradora. 

 

WIDEO:Burmistrz Tijuany Juan Manuel Gastelum, miasteczka na granicy Meksyku z USA, ogłosił „kryzys humanitarny” w związku z przybyciem ponad 5 tys. migrantów z Ameryki Środkowej.

 

maw/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze