"Tę funkcję obsadza jednoosobowo prezes NBP". Belka o stanowisku syna Kamińskiego w Banku Światowym

Polska

- Trzeba powiedzieć, że to dosyć niskie stanowisko, taki asystent naszego przedstawiciela w Banku Światowym - powiedział w "Wydarzeniach i Opiniach" Marek Belka o stanowisku w Banku Światowym syna ministra koordynatora służb specjalnych Mariusz Kamińskiego. Były premier i były prezes NBP dodał, że to stanowisko "obsadza w gruncie rzeczy jednoosobowo prezes NBP".

Syn Mariusza Kamińskiego - Kacper jest doradcą dyrektora wykonawczego w Banku Światowym.

 

Po tym, jak sprawa wyszła na jaw, posłowie PO złożyli wniosek do premiera Mateusza Morawieckiego o wyłączenie z nadzoru nad śledztwem ws. KNF koordynatora służb specjalnych, przekonując, że Kamiński "w tej sprawie nie jest osobą wiarygodną" ze względu na "konflikt interesów".

 

Zdaniem posła Cezarego Tomczyka to właśnie szef NBP Adam Glapiński (którego nazwisko wymienia się w kontekście afery KNF) polecił syna Mariusza Kamińskiego do pracy w Banku Światowym. 

 

Dzień później biuro prasowe NBP wydało komunikat, w którym przekazało, że Glapiński nie rozmawiał z ministrem Kamińskim na temat zgłoszenia kandydatury jego syna do BŚ.

 

Głos w sprawie zabrał też Bank Światowy zaznaczając, że "nie uczestniczy w wyborze doradców".

 

 

- Nie mam żadnych informacji na temat pana Kacpra Kamińskiego: ani o tym, że jest kompetentny, ani o tym, że jest niekompetentny. Nie sądzę, żeby tam potrzebne były jakieś wielkie kompetencje na tej funkcji - ocenił w Polsat News Marek Belka.

 

- Chcę bardzo wyraźnie powiedzieć, że to jest funkcja którą obsadza w gruncie rzeczy jednoosobowo prezes NBP. Jeżeli uważa za stosowne, to skonsultuje to ze swoim przedstawicielem w Banku Światowym. Rozmowa z owym szwajcarskim dyrektorem wykonawczym pewnie miała miejsce, ale to ma charakter wyłącznie formalny. Kierownictwo Banku Światowego nie ma tutaj nic do powiedzenia - dodał gość Bogdana Rymanowskiego.  

 

Zwrócił przy tym uwagę, że "problem jest inny: całej polityki kadrowej PiS, która oparta jest nie na kompetencjach, tylko na lojalności".

 

"Porównywanie tego do afery GetBack czy Amber Gold jest nie na miejscu"

 

- Był moment, gdy wokół banków Leszka Czarneckiego wybuchła panika. Ludzie stali w kolejkach po pieniądze, niewiele brakowało, by utraciły one płynność, a w efekcie wypłacalność. To nie jest tak, że nic nam nie groziło - ocenił były prezes NBP.

 

- Rzecz, która zdarzyła się w KNF jest bezprecedensowa. Porównywanie tego do afery GetBack czy Amber Gold jest nie na miejscu. To jest Liga Mistrzów, a tamte, to była okręgówka - dodał.

 

W ocenie Belki, komisja śledcza ws. KNF nie powstanie, bo "obóz rządzący ma wszystkie instrumenty, by do tego nie dopuścić". Były premier dodał, że nie przypomina sobie, by "jakakolwiek komisja śledcza dociekła prawdy."

 

- Stąd propozycja, by powołać specjalny zespół śledczy do wyjaśnienia afery w KNF - podsumował.

Belka zaapelował o powołanie takiego zespołu w środę. Zaproponował, by składał się on z osób zaufania publicznego, np. byłych prawników Sądu Najwyższego, czy byłych Prokuratorów Generalnych.

ml/ Polsat News

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze