Ochroniarz nagrywał kobiety korzystające z toalety. Kamerę umieścił w koszu na śmieci

Polska
Ochroniarz nagrywał kobiety korzystające z toalety. Kamerę umieścił w koszu na śmieci
Pixabay.com/jarmoluk/zdj. ilustracyjne

Prokuratura rejonowa w Bartoszycach (woj. warmińsko-mazurskie) przedstawiła zarzuty pracownikowi ochrony, który podstępnie nagrywał pracownice jednego z zakładów w tym mieście podczas korzystania z toalety. Prokuratura nałożyła na niego zakaz pracy w ochronie.

Prokuratura rejonowa w Bartoszycach ustaliła, że pracownik ochrony nagrywał pracownice korzystające z toalety przez dłuższy czas.

 

- Motywował swoje zachowanie tym, że w zakładzie pracy, który ochraniał, dochodziło do kradzieży. W jego ocenie zamontowanie kamery w toalecie miało mu pomóc w ustaleniu, czy pracownice kradną - powiedziała prokurator Maja Troszczyńska z Bartoszyc.

 

Kamerę ukrył w koszu na śmieci

 

Pracownik ochrony ukrył małą kamerę w koszu na śmieci w toalecie. Ponieważ toaleta była mała, kamera rejestrowała obraz w całym pomieszczeniu. Na razie śledczy ustalili personalia czterech nagranych kobiet, ale pracują nad ustaleniem, kim były pozostałe nagrane, bo jest ich więcej. W dalszym toku śledztwa prokuratura chce uzupełnić ochroniarzowi zarzuty. Za te, które już na nim ciążą, grozi od 3 miesięcy do 5 lat więzienia.

 

- Sprawa jest wyjątkowo przykra dla pracownic tego zakładu, kobiety czują się z tym bardzo niekomfortowo i trudno się temu dziwić - powiedziała prokurator Troszczyńska i dodała, że z powodu oszczędzenia przykrości nagranym kobietom śledczy nie będą ujawniać, o jaki zakład pracy chodzi.

 

Prawdopodobnie nie rozpowszechniał nagrań

 

Z dotychczasowych ustaleń prokuratury wynika, że ochroniarz, który skrycie nagrywał korzystające z toalety, nie uzgadniał tego z żadnym swoim przełożonym. - Wszystko wskazuje na to, że był to jego własny pomysł - dodała prokurator z Bartoszyc.

 

Sprawa nagrywania korzystających z toalety wydała się, gdy jedna z pracownic zakładu zobaczyła w koszu na śmieci kamerę, która rejestrowała obraz. Dotarcie do osoby, która umieściła urządzenie w koszu, nie było trudne, ponieważ ochroniarz także nagrał się na kamerę.

Prokuratura zabezpieczyła komputery należące do pracownika ochrony oraz nagrania z kamery. - Na razie wszystko wskazuje na to, że ochroniarz nie rozpowszechniał tych nagrań - przyznała prokurator Troszczyńska.

 

Prokuratura po przedstawieniu ochroniarzowi zarzutów w ramach środków zabezpieczających zakazała mu pracy w ochronie.

las/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze