Bielan: premier Morawiecki poprosił szefa KNF o wyjaśnienia ws. afery stenogramów Getin Banku

Polska

- Premier Morawiecki polecił CBA i ABW oraz prokuraturze pilne zajęcie się sprawą. Poprosił jednocześnie szefa KNF, który wraca w tej chwili do kraju, żeby złożył wyjaśnienia. Jeżeli zostało złamane prawo, to zostaną wyciągnięte surowe konsekwencje - powiedział wicemarszałek Senatu Adam Bielan w "Graffiti". "Gazeta Wyborcza" ujawniła stenogramy z propozycją 40 mln zł w zamian za "przychylność".

"Gazeta Wyborcza" opublikowała we wtorek stenogramy z rozmów przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego Marka Chrzanowskiego i właściciela Getin Noble Banku Leszka Czarneckiego. Czarnecki, który złożył w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury twierdzi, że szef KNF zaoferował "przychylność dla banku" w zamian za 40 mln zł. 

 

Gość Piotra Witwickiego pytany o tę kwestię przyznał, że nie "doczytał całego artykułu, ale zna jego założenia".

 

- Tekst jest bardzo krytyczny, natomiast jest to wersja jednej ze stron, która jest w bardzo ostrym sporze, bo banki pana Czarneckiego są w sporze z KNF, a za tym wszystkim stoi prawnik pana Czarneckiego czyli mec. Roman Giertych, który jest postacią zaangażowaną politycznie - powiedział wicemarszałek Senatu Adam Bielan.

 

- Ja nie kwestionuję faktów. Jeżeli są takie, jak przedstawia "Gazeta Wyborcza", to one będą oznaczały konieczność wyciągnięcia konsekwencji, natomiast muszą być zweryfikowane - powiedział polityk PiS.


Zapytany w Polsat News o to, czy przyszłość szefa KNF jest zagrożona Czarnecki zaznaczył, że "nie chce niczego przesądzać". - Szef KNF został wezwany do natychmiastowego raportu - powiedział wicemarszałek Senatu.

 

"Frustracja nie pozwala na takie porównania"

 

Bielan był też pytany w Polsat News o słowa Donalda Tuska, który zwracając się 10 listopada do uczestników Igrzysk Wolności w Łodzi mówił: "Jeśli Józef Piłsudski i Lech Wałęsa mogli pokonać bolszewików, a obaj mieli o wiele trudniejszą sytuację niż jest dzisiaj, to dlaczego wy nie mielibyście dać rady pokonać współczesnych bolszewików?". Przewodniczący Rady Europejskiej wyjaśnił później, że wypowiedź "o współczesnych bolszewikach była o bolszewikach, o nikim innym".


- Cieszę się, że (Donald Tusk - red.) zaczął się wycofywać z tych słów. Ja nie pamiętam tak haniebnej wypowiedzi w przeddzień Święta Niepodległości polskiego polityka od wielu lat. Tusk apelował o jedność, po czym jak przyjeżdża do Polski dawno nie widziany - bo nie przypominam sobie, żeby brał udział w uroczystościach rok, dwa lata temu - i kogo nazywa bolszewikami - rządzących, czy te 5 mln ludzi, którzy głosowali na Zjednoczoną Prawicę? - pytał Bielan.


Wicemarszałek Senatu przypomniał, że Tusk jest historykiem i - jak zaznaczył - "wie kim byli bolszewicy, wie, że nie doszli do władzy w wyniku demokratycznych wyborów jak my, tylko w wyniku rewolucji, poprzez terror".


- Ta frustracja nie pozwala na porównywanie demokratycznie wybranych polityków do członków obozu totalitarnego - dodał.

 

"Czołowi demokraci są niezwykle krytyczni wobec Rosji"

 

Bielan odniósł się również do wizyty szefa MON Mariusza Błaszczaka w Stanach Zjednoczonych. Zdaniem wicemarszałka Senatu Amerykanie podejmą decyzję ws. "możliwości stworzenia stałej obecności wojsk w Polsce w połowie 2019 r.".

 

Pytany o to w jaki sposób wyniki wyborów w USA mogą wpłynąć na podjęcie tej decyzji Bielan podkreślił, że "czołowi demokraci w tej chwili są niezwykle ostro nastawieni wobec Rosji, są bardzo krytyczni".

 

- To jest po części związane również z polityką wewnętrzną. Demokraci atakują w ten sposób Donalda Trumpa, oskarżając go o powiązania z Moskwą. To nam powinno sprzyjać. Nie sądzę, żeby w tej sprawie były jakieś podziały, chociaż amerykańska scena polityczna jest bardzo podzielona, równie podzielona - jeżeli nie bardziej - niż polska, ale myślę, że możemy zbudować ponadpartyjne porozumienie - ocenił Bielan.  

 

 

"Większość wzięła udział w marszu przez przywiązanie do wartości patriotycznych"

 

Bielan pytany w "Graffiti", czy strona rządowa chce przejąć organizację Marszu Niepodległości powiedział, że jest to marsz, który odbywa się podczas szczególnego święta dla wszystkich Polaków. - W tym roku odbywał się w jeszcze bardziej specjalnych okolicznościach, bo świętowaliśmy okrągłą, setną rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości - podkreślił wicemarszałek Senatu.

 

- Cieszę się, że tak wielu naszych rodaków zareagowało pozytywnie na apel pana prezydenta i pana premiera, żeby wziąć udział w tym szczególnym marszu - dodał Bielan.

 

Dopytywany, czy za rok taki marsz mógłby być jeden wicemarszałek odpowiedział, że bardzo by tego chciał. - Chciałbym, żeby tego dnia maszerowali wszyscy, niezależnie od poglądów politycznych, religii, rasy, niezależnie od podziałów politycznych, które nas tutaj dzielą. Wiemy, jakie są emocje polityczne na polskiej scenie politycznej, ale tego dnia powinniśmy być wszyscy razem - podkreślił Bielan.

 

Na uwagę, że narodowcy odbierają to jako "chęć kradzieży" organizowania im Marszu Niepodległości wicemarszałek powiedział: "Sto lat temu Polska odzyskała niepodległość między innymi dlatego, że politycy różnych stronnictw politycznych PPS-u, Endecji potrafili się pogodzić i wspólnie przez kilka lat pracować na to, żeby Polska stała się silnym państwem po 123 latach wymazania jej z map świata. To powinno dać nam przykład, jak zachować się w takim momencie, niezależnie od podziałów politycznych".

 

Bielan powiedział też, że podczas tegorocznego marszu znalazły się środowiska, które mimo apelu prezydenta i premiera nie schowały swoich sztandarów organizacyjnych i nie szły pod biało-czerwonymi flagami. - Mogę nad tym ubolewać, ale zdecydowana większość, 99 proc. ludzi, którzy maszerowali nie byli tam po to, żeby wspierać jakąś partię polityczną tylko po to, żeby okazać przywiązania do wartości patriotycznych - ocenił Bielan.

msl/hlk/ Polsat News, PAP, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze