In vitro tylko dla małżeństw, kary za zamrażanie zarodków. "To ideologiczne szaleństwo"

Polska
In vitro tylko dla małżeństw, kary za zamrażanie zarodków. "To ideologiczne szaleństwo"
Archiwum Polsat News

Metoda in vitro wyłącznie dla małżeństw, możliwość zapłodnienia tylko jednej komórki rozrodczej, sankcje za kriokonserwację ludzkich zarodków powstałych dzięki in vitro, koniec z anonimowością dawców, kary za macierzyństwo zastępcze i pomoc w nim - to przewiduje projekt ustawy autorstwa grupy posłów z klubów: Kukiz'15, PiS, Wolni i Solidarni oraz niezrzeszonych. Dokument wpłynął do Sejmu.

Poselski projekt ustawy o zmianie niektórych ustaw w związku z ochroną zdrowia i życia dzieci poczętych metodą in vitro nosi datę 22 sierpnia 2017 r.

 

Proponuje on m.in.:

- ograniczenie możliwości stosowania metody zapłodnienia pozaustrojowego wyłącznie do małżeństw;

- ograniczenie liczby komórek rozrodczych, które mogą zostać zapłodnione, do jednej;

- określenie kriokonserwacji ludzkich zarodków powstałych w procedurze zapłodnienia pozaustrojowego jako czynu niedozwolonego i wprowadzenie sankcji administracyjnych w przypadku stosowania tej procedury;

- likwidację anonimowości dawców komórek rozrodczych.

 

"Rodzina ma wypełniać rolę społeczną"

 

Obecnie  metoda zapłodnienia pozaustrojowego jest dostępna zarówno dla małżeństw, jak i osób, które "pozostają we wspólnym pożyciu" (konkubinatach).

  

Według autorów projektu, "celem małżeństwa, jako związku kobiety i mężczyzny, nie jest jedynie możliwość korzystania z udogodnień, lecz przede wszystkim wypełnianie roli społecznej, jaką zapoczątkowana przez związek małżeński rodzina ma do odegrania w związku z macierzyństwem i rodzicielstwem". 

 

Jak podkreślili, "prawne ograniczenie stosowania metody zapłodnienia pozaustrojowego do par małżeńskich występuje w Czechach, na Litwie, w Portugalii, w Szwajcarii i w Turcji. Ograniczenia w dostępie do finansowej pomocy państwowej w korzystaniu z tej formy wspomagania prokreacji do małżeństw obowiązuje na Cyprze, w Czechach, w Niemczech, w Szwecji i Turcji".

 

Koniec z "dawstwem partnerskim"

 

Projekt zakłada, że "biorczyni musi pozostawać w związku małżeńskim", a zamiast "dawstwa partnerskiego" będzie "dawstwo małżeńskie" - "tak, aby nie obejmowało już przekazywania komórek rozrodczych przez dawcę, który pozostawał z biorczynią we wspólnym pożyciu potwierdzonym zgodnym oświadczeniem dawcy i biorczyni".

 

Zgodnie z nową ustawą w przypadku zapłodnienia pozaustrojowego nie można byłoby dokonać zapłodnienia więcej niż jednej żeńskiej komórki rozrodczej. Obecnie możliwe jest zapłodnienie przynajmniej sześciu komórek lub więcej, gdy biorczyni ukończyła 35. rok życia albo ze względu na wskazanie medyczne.

 

Tylko jeden zarodek

 

"(...) niedopuszczalne jest przyzwalanie na tworzenie większej liczby zarodków, niezależnie czy celem jest stworzenie tzw. zarodków zapasowych, które są konserwowane, a następnie jedynie ewentualnie wykorzystywane w przyszłości, czy też działanie takie ukierunkowane jest na zwiększenie efektywności przeprowadzanego zabiegu, za czym kryje się odgórne założenie, iż w wyniku przeprowadzanych działań część zarodków na pewno umrze. (...) Trybunał Konstytucyjny wyraźnie podkreślił, iż ochrona życia każdego człowieka przysługuje od momentu poczęcia, gdyż od momentu powstania życie ludzkie staje się wartością chronioną konstytucyjnie, co dotyczy także fazy prenatalnej" - głosi uzasadnienie projektu.

 

Jego autorzy chcą też zakazu wprowadzana zarodków w stan kriokonserwacji, co "narusza godność, ponieważ zakłada zamrożenie człowieka, będącego na najwcześniejszym etapie rozwoju, który posiada już swoją godność osobową".

  

"Sama kriokonserwacja zarodków ludzkich nie jest dla nich obojętna ze względów zdrowotnych. Ich przebywanie w stanie hibernacji często prowadzi do ich degradacji, a w konsekwencji obumierania" - podkreślają wnioskodawcy, którzy chcą sankcji administracyjnych dla stosujących tę procedurę

 

Zakaz "macierzyństwa zastępczego" 

 

Projekt zakłada także likwidację zasady anonimowości dawców komórek rozrodczych. Czyni to poprzez zobligowanie do umieszczania w rejestrze dawców komórek rozrodczych i zarodków informacji o imieniu, nazwisku oraz numerze PESEL (lub serii i numerze dokumentu stwierdzającego tożsamość) dawcy. Jednocześnie rozszerzony byłby zakres informacji, do których osoba urodzona w wyniku procedury wspomaganej prokreacji będzie mogła dotrzeć, bez konieczności oczekiwania - jak to jest obecnie - na osiągnięcie pełnoletności.

 

Wprowadza też zakaz surogacji. Karane byłoby "stosowanie metod medycznie wspomaganej prokreacji w celu urodzenia i porzucenia dziecka poprzez przekazanie go innym osobom (czyli macierzyństwo zastępcze), jak również samego organizowania procederu macierzyństwa zastępczego lub uczestniczenia w nim.

 

Czyn ten byłby zagrożony sankcją karną w postaci grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku. Proponuje się również wprowadzenie zakazu prowadzenia reklamy lub promowania macierzyństwa zastępczego"

 

"Uderza w ludzi, którzy pragną rodzicielstwa"  

 

Początkowo na sejmowej stronie internetowej była informacja, że wśród wnioskodawców są posłowie PSL-UED. Jednak przedstawiciele PSL-UED zapewnili, że posłowie ich klubu nie podpisali się pod tym projektem. - Jest to nieprawda. Sprawdziliśmy to w Kancelarii Sejmu i zażądaliśmy sprostowania - oświadczył Jacek Protasiewicz podczas konferencji prasowej w Sejmie.

 

 

- Chcemy wyraźnie powiedzieć, że klub PSL-UED w sprawach światopoglądowych nie wprowadza dyscypliny, jednak żaden z naszych posłów, żadna z naszych posłanek, nigdy pod tak zaostrzającym tę kwestię projektem ustawy nie złożyłby podpisu. Wiemy to po rozmowach z koleżankami i kolegami z klubu - powiedział Protasiewicz.

 

Przewodnicząca UED Elżbieta Bińczycka oceniła, że projekt ograniczający stosowanie in vitro, to "ideologiczne szaleństwo", które uderza bezpośrednio w ludzi, którzy "pragnąc rodzicielstwa, mogą tylko, posługując się tą metodą medyczną, dostąpić tego szczęścia i innych warunków dla nich nie ma". - My się absolutnie odcinamy od takiego ideologizowania państwa - zadeklarowała.

 

Jak dodała, państwo jest ze swej natury świeckie, co wynika wprost z konstytucji; zapewniła, że "nie ma mowy, żeby posłowie, którzy zajmują się tą tematyką poważnie, mogli złożyć podpis pod takim nieprzyzwoitym, ideologicznym spojrzeniem na sprawę in vitro".

msl/dro/ polsatnews.pl, PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze