Gawkowski złożył rezygnację z członkostwa w SLD. "To była bardzo trudna decyzja"

Polska
Gawkowski złożył rezygnację z członkostwa w SLD. "To była bardzo trudna decyzja"
Archiwum Polsat News

- Złożyłem rezygnację z członkostwa w Sojuszu Lewicy Demokratycznej - poinformował we wtorek Krzysztof Gawkowski, dotychczasowy wiceprzewodniczący ugrupowania.

Swoją decyzję polityk ogłosił na Facebooku.

 

- W dniu dzisiejszym złożyłem rezygnację z członkostwa w Sojuszu Lewicy Demokratycznej. To była bardzo trudna decyzja, bo ponad osiemnaście lat, które spędziłem w partii pozostawiło we mnie wiele ciepłych wspomnień, a ludzie, których dzięki Sojuszowi poznałem zawsze stanowić będą dla mnie niewyczerpane źródło inspiracji - oświadczył Gawkowski.

 

 

- W życiu każdego człowieka jest czas, w którym coś się zaczyna, ale i kończy. Przez ostatnie lata zawsze starałem się swoją pracą i zaangażowaniem służyć lewicowym wartościom najlepiej jak potrafiłem. Wiem jednak, że nie był to czas wolny od błędów. Wszystkich, których zatem gdzieś po drodze zawiodłem - przepraszam, a ludziom, którzy mnie przez lata wspierali - dziękuję - dodał.

 

 

Na tę chwile nie ma planów politycznych

 

Zapewnił też, że lewica "była, jest i będzie" dla niego najcenniejszą wartością. - Kilka lat temu, w swojej książce "Obudzić państwo" pisałem, że lewica to wrażliwość społeczna, podejmowanie wyzwań przyszłości, brak uprzedzeń i przesądów. Nie zmieniłem podglądów i nie zamierzam w sprawach fundamentalnych dla lewicy chodzić na skróty - zaznaczył Gawkowski.

 

Do jego wpisu odniósł się w komentarzu przewodniczący Sojuszu Włodzimierz Czarzasty. "Dziękowałem Ci osobiście, podziękuję też publicznie" - napisał.

 

Pytany o plany polityczne po odejściu z SLD, Gawkowski powiedział, że na tę chwilę ich nie ma. Podkreślił, że jest "człowiekiem lewicy, który uważa, że w Polsce lewica musi być silna, odpowiedzialna i nie walczyć o przejście progu wyborczego, tylko może być realną alternatywą i dla Platformy, i dla PiS-u".

 

Polityk zapewnił zarazem, że kibicuje Sojuszowi, bo taka partia jest potrzebna, a jej elektorat powinien mieć na kogo głosować. - Ale patrzę na to bardziej otwarcie i uważam, że przed nami trudne 11 miesięcy, które, jeżeli nie będzie odważnych decyzji, zostaną zmarnowane, bo PiS ponownie wybory wygra - zaznaczył.

 

"Nie wierzę w zjednoczenie lewicy"

 

Dopytywany, czy widzi swoją przyszłość w którymś z istniejących ugrupowań lewicowych, Gawkowski zwrócił uwagę, że "dużo jest ludzi, którzy mają poglądy lewicowe, a nie są zagospodarowani, dużo jest środowisk, które pozostają dzisiaj bez zaplecza politycznego". - Ja będę rozmawiał ze wszystkimi, bo uważam, że lewicy potrzeba dzisiaj mądrości poszukiwania porozumień - zadeklarował.

 

Pytany o to dlaczego - jako zwolennik jednoczenia lewicy - odchodzi z partii w momencie, w którym zarówno ta partia, jak i m.in. Partia Razem zadeklarowały gotowość rozmów o współpracy odparł, że "nie wierzy w zjednoczenie lewicy". 

 

- Dla mnie ono jest opowieścią tylko po to, żeby ratować wizerunek po wyborach samorządowych - to jest dzisiaj markowanie tylko zjednoczenia, a nie prawdziwe zjednoczenie - stwierdził polityk.

 

Według Gawkowskiego do zjednoczenia nie dojdzie, bo "wszyscy mają naukę 2015 roku".

 

"Biedroń największą nadzieją polskiej polityki"

 

- Dzisiaj trzeba szukać alternatywy, która będzie mogła uwieść wyborców, przede wszystkim programem i narracją, którą przedstawi. Po wyborach widać, że to nie było tak, że ktoś uwiódł: SLD nie miało najlepszego wyniku, Razem odniosło porażkę - przekonywał.

 

Pytany o stosunek do ugrupowania budowanego przez Roberta Biedronia, b. wiceprzewodniczący Sojuszu stwierdził, że Biedroń jest "największą dzisiaj nadzieją polskiej polityki". - Tak uważałem, jak byłem w SLD i tak uważam; jeżeli kiedyś będę mógł pomagać mu w wyborach prezydenckich, to na pewno się w taki projekt prezydencki zaangażuję - oświadczył b. wiceszef SLD.

 

Zastrzegł też, że nie ma na ten moment wiedzy, czy Biedroń będzie zainteresowany współpracą z nim. - To nie jest tak, że jestem po jakichś rozmowach albo przed rozmowami z Biedroniem. Jeżeli będzie chciał współpracować, to ja nie zamykam żadnych drzwi, ale to są Roberta decyzje, a nie moje - mówił b. wiceszef SLD.

 

Gawkowski był wiceszefem Sojuszu od czasu objęcia przez Włodzimierza Czarzastego funkcji lidera ugrupowania na początku 2016 r. Wcześniej m.in. pełnił w SLD funkcję sekretarza generalnego. W 2015 r. był jednym z negocjatorów porozumienia, które doprowadziło do zawiązania koalicji wyborczej pod nazwą Zjednoczonej Lewicy. Działał też jako samorządowiec - dwukrotnie był wybierany na funkcję radnego miasta w Wołominie (z list SLD), a w latach 2010-2014 był radnym sejmiku województwa mazowieckiego.

 

W ostatnich wyborach na przewodniczącego Sojuszu był jednym z konkurentów Czarzastego, opowiadając się za kontynuacją rozpoczętego przed wyborami parlamentarnymi projektu Zjednoczonej Lewicy; nie przeszedł jednak do drugiej tury, przegrywając niewielką różnicą głosów z Jerzym Wenderlichem.

msl/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!