Tusk: zaskoczyło mnie wyłączanie mi mikrofonu. To bez precedensu

Polska

- Zaskoczyło mnie wyłączanie mi mikrofonu. To było coś czego się nie spodziewałem. To chyba jest bez precedensu - powiedział przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk po przesłuchaniu przed komisją śledczą ds. Amber Gold. Były premier zaznaczył, że z relacji kolegów z innych krajów wynika, że "chyba nigdzie się takich praktyk nie stosuje".

- Jestem pod dużym wrażeniem neutralności i rzetelności ekspertów powołanych przez komisję. To było poważne wsparcie dla komisji i dla mnie. Jestem pełen uznania, bo to nie było łatwe - ocenił Tusk.  

 

Przyznał, że żadne z pytań komisji "w szczególny sposób go nie zaskoczyło", bo - jak podkreślił - z racji pełnionego urzędu czuje się "kompetentny w sprawach, które komisja poruszała nawet, gdy poruszała je w sposób trudny do zrozumienia".

 

- Przebieg tej komisji był nadspodziewanie spokojny. Maniery osobiste to inna sprawa, ale w kwestiach merytorycznych przebieg był spokojniejszy niż sądziłem. Nie czułem się zwierzem, na które wyznaczone jest polowanie - zaznaczył. 

 

"Jedyne co pozostaje to miękkie insynuowanie" 

 

Szefowa komisji Małgorzata Wassermann po przesłuchaniu b. premiera oświadczyła, że "prace komisji śledczej ds. Amber Gold jednoznacznie pokazały, że Donald Tusk nie zdał egzaminu i nie poradził sobie z rządzeniem takim dużym państwem jak Polska".

 

- Dzisiaj ta teza, że nie panowałem nad służbami jest w mojej ocenie kapitulacją komisji, bo przecież pierwszą tezą było, że to ja jestem odpowiedzialny za tę sprawę - powiedział były premier podczas spotkania z dziennikarzami po zakończeniu obrad komisji ds. Amber Gold.

 

- Wydaje się, że te długie miesiące, już lata właściwie pracy tej komisji, ale też prokuratury, która pracuje pod specjalnym nadzorem, pełną kontrolą ministra (sprawiedliwości Zbigniewa) Ziobry, kiedy się okazało, że nawet tak zorientowane prokuratura i służby nie są w stanie nawet niczego zasugerować negatywnego pod moim adresem, to jedyne co pozostaje, to takie miękkie insynuowanie, że nie do końca panowałem nad państwem - dodał Tusk.

 

Pytany przez dziennikarzy o to czy "odetchnął z ulgą po przesłuchaniu" Tusk odparł, że z "oczywistych względów, nie należało ono do przyjemności". - To bardzo przykra sprawa, dramatyczna dla wielu ludzi. Trudno mówić o zadowoleniu, ale oczywiście dobrze, że mam to za sobą - przyznał.  

 

"Jestem zaskoczony skalą porażki PiS-u"

 

Zapytany o wyniki wyborów samorządowych ocenił, że nikt nie ma powodów do euforii. - Wczorajszy dzień był dużo bardziej jednoznaczny pod tym względem niż pierwsza tura. W pierwszej turze PO, czy KO, czy PSL, wszyscy mieli po tej stronie prawo cieszyć się z wyników, PSL w niektórych wsiach, regionach, KO w dużych miastach, a PiS na pewno jeśli chodzi o wybory do sejmików - mówił były premier.

 

- Jeśli chodzi o wczorajsze wybory, ja jestem zaskoczony skalą porażki PiS-u. Nie jestem hipokrytą, nie będę udawał, że się tym martwię, ale jestem zaskoczony, szczególnie jeśli chodzi o niewielkie miasta, miasta średniej wielkości i mniejsze miasta - tam także właściwie ten wynik jest jednoznaczny. Na pewno władze PiS-u mają dziś o czym myśleć - dodał Tusk.

 

Według byłego premiera wynik wyborów samorządowych to "znak ostrzegawczy" dla PiS-u i "znak nadziei" dla opozycji.

 

O Polexitcie: sprawa jest dramatycznie poważna

 

Przewodniczący Rady Europejskiej przypomniał, że w sprawie wyjścia państwa członkowskiego z Unii ma już doświadczenie z byłym premierem Wielkiej Brytanii Davidem Cameronem. - Pracowałem z nim dzień w dzień, żeby uniknąć "Brexitu". To on wpadł na pomysł referendum, a później robił wszystko, żeby utrzymać Wielką Brytanię w Unii Europejskiej, a ją wyprowadził, a wydaje mi się europejsko sprytniejszy niż dzisiaj rządzący PiS-owscy ministrowie - ocenił Tusk.

 

Wyraził przy tym pogląd, że "Polexit", czyli wyjście Polski z UE, jest możliwy nie dlatego, że lider PiS Jarosław Kaczyński ma taki plan. - Jeżeli mówi, że nie ma, to kto chce niech wierzy, trzeba wierzyć, że nie ma takiego planu. Problem polega na tym, że Cameron też nie miał planu wyprowadzenia Wielkiej Brytanii z UE, a obawiam się, że w Europie chęć trzymania za wszelką cenę Polski w Europie będzie może trochę mniejsza niż w przypadku Wielkiej Brytanii a i tak się nie udało - podkreślił b. premier.

 

- Sprawa jest dramatycznie poważna, ryzyko jest śmiertelnie poważne. Chciałbym, żeby ci, którzy robią wszystko w tę stronę (Polexitu - red. ) się opamiętali - podkreślił szef Rady Europejskiej.

bas/paw/msl/ PAP, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze