Gliński krytykuje. 30 mln euro z Funduszy Norweskich zarządzać będą organizacje pozarządowe

Polska
Gliński krytykuje. 30 mln euro z Funduszy Norweskich zarządzać będą organizacje pozarządowe
Pixabay.com/moerschy

"Proces wyboru (...) nie spełnia wymogów transparentności", "podjąłem decyzję o wycofaniu przedstawicieli RP z Komitetu Wyboru Operatora (funduszy norweskich - red.)" - brzmi oświadczenie Piotra Glińskiego opublikowane we wtorek na portalu wpolityce.pl. Dzień wcześniej poinformowano, że 30 mln euro na rozwój społeczeństwa obywatelskiego zarządzać będzie m.in. Fundacja im. Stefana Batorego.

Tak zwane fundusze norweskie (Norweski Mechanizm Finansowy) i EOG (Mechanizm Finansowy Europejskiego Obszaru Gospodarczego) są formą bezzwrotnej pomocy przyznawanej przez Islandię, Liechtenstein i Norwegię kilkunastu państwom członkowskim UE. Za ich wdrażanie w Polsce odpowiada Ministerstwo Rozwoju. W zamian za udzielaną pomoc finansową, państwa-darczyńcy korzystają z dostępu do rynku wewnętrznego UE pomimo, że nie są jej członkami.

 

Pieniądze podzielić ma m.in. Fundacja Batorego

 

Ostatnia transza dla Polski zakończyła się w 2014 roku. Ustalono jednak, że Polska w latach 2016-2021 dostanie 809 mln euro, z czego 10 proc. ma zostać przeznaczonych na społeczeństwo obywatelskie. 

 

"Wczoraj dowiedzieliśmy się, że konsorcjum stworzone przez Fundacja Batorego, STOCZNIA i Fundacja Akademia Organizacji Obywatelskich zostało wybrane przez darczyńców na operatora krajowego Funduszu Aktywni Obywatele, który wspierać ma działania organizacji obywatelskich w Polsce. Fundusz krajowy to 30 milionów euro na dotacje dla organizacji prowadzących działania strażnicze, rzecznicze, antydyskryminacyjne, włączające obywateli w podejmowanie decyzji dotyczących otaczającej nas rzeczywistości, w tym środowiska naturalnego, zwiększające partycypację obywatelską, przeciwdziałające wykluczeniu społecznemu" - napisała we wtorek na Facebooku Ewa Kulik-Bielińska, dyrektorka Fundacji im. Stefana Batorego.

 

Fundacja, w radzie której zasiadał minister Lipiński

 

We wtorek ukazało się również oświadczenie wicepremiera Piotra Glińskiego. Pismo zostało opublikowane na portalu wpolityce.pl.

 

"Procedura (...) zakładała wybór operatorów regionalnego i ogólnopolskiego. Na skutek kategorycznego sprzeciwu Państw Darczyńców wobec przyjęcia jakichkolwiek innych rozwiązań ustalono, że wyboru operatora ma dokonać Biuro Mechanizmu Finansowego w Brukseli (BMF), jednak przy udziale reprezentantów Państw Darczyńców i Rządu RP działających w Komitecie Wyboru Operatora, co z kolei było sukcesem polskich negocjatorów" - napisał Gliński.

 

Jak dodał, "zasady wyboru zostały określone w Terms of Reference (ToR), zgodnie z założeniem, że powinien on zostać dokonany poprzez konsensus, a w przypadku jego braku konkurs zostałby powtórzony, tym razem z głosem decydującym po stronie Państw Darczyńców".

 

Wicepremier stwierdził jednak, że "proces wyboru operatora w ramach pierwszego konkursu nie spełnia podstawowych wymogów transparentności".

 

Wątpliwości Glińskiego budzi "sposób procedowania forsowany bezpośrednio przed i podczas posiedzenia Komitetu Wyboru Operatora". Jak napisał, "podczas obrad Komitetu w czerwcu br. w Brukseli nie doszło do dyskusji merytorycznej w związku z poważnymi uchybieniami, jakie, zdaniem polskich członków Komitetu, nastąpiły w procesie oceny formalnej i merytorycznej ofert".

 

Uchybienia te miały polegać m.in. na tym, że "z konkursu z powodu rzekomego braku niezależności politycznej została wykluczona Fundacja Wolność i Demokracja, w Radzie której zasiadał min. Adam Lipiński, polityk PiS, pełnomocnik rządu ds. społeczeństwa obywatelskiego i ds. równego traktowania, a jednocześnie dopuszczono do oceny merytorycznej Fundację im. S. Batorego pomimo tego, że w chwili składania oferty w Radzie Fundacji zasiadał wicemarszałek Senatu Bogdan Borusewicz".

 

Gliński podkreślił także, że oceniający zakwestionowali działalność Fundacji Wolność i Demokracja na rzecz społeczeństwa obywatelskiego". 

 

"Brak dobrej woli do podjęcia współpracy"

 

Zdaniem wicepremiera Glińskiego, "w przypadku poważnych wątpliwości członkowie Komitetu powinni mieć prawo dostępu do materiałów źródłowych", a odmowa dostępu do nich "stanowi jaskrawy przejaw braku transparentności procesu selekcji i nie wypełnia minimalnych standardów stosowanych powszechnie w procedurach konkursowych".

 

"W mojej opinii zachowanie BMF [Biuro Mechanizmu Finansowego w Brukseli - red.] i Państw Darczyńców w tym procesie można traktować jako brak dobrej woli do podjęcia współpracy i podważa zaufanie Rządu RP do pozostałych stron procesu selekcyjnego" - napisał Gliński.

 

Minister kultury poinformował w związku z tym, że "wobec zwołania przez BMF posiedzenia Komitetu Wyboru Operatora na 25 października, w celu zatwierdzenia dokonanego samodzielnie przez Państwa Darczyńców wyboru, i ze względu na ponowną odmowę udostępnienia kompletu dokumentacji konkursowej stronie polskiej", 23 października podjął decyzję o wycofaniu przedstawicieli RP z Komitetu.

 

"Jednocześnie oświadczam, że dalsze kroki Państw Darczyńców zmierzające do wyboru operatora ogólnopolskiego, bez udziału przedstawicieli Rządu RP uznajemy za sprzeczne z zapisami ToR" - zakończył swoje oświadczenie.

 

"Nie wiedział, co rząd podpisał"

 

Do oświadczenia wicepremiera odniosła się za pośrednictwem Facebooka Ewa Kulik-Bielińska.

 

"Wczoraj państwa darczyńcy podały informację o wyłonieniu operatora funduszu dla organizacji pozarządowych w Polsce Active Citizens Fund Poland, a dziś premier Gliński w jednym z pism prawicowych zamieszcza oświadczenie - datowane 25.X. - kwestionujące procedurę wyboru i stwierdzające, że »kroki Państw Darczyńców zmierzające do wyboru operatora ogólnopolskiego, bez udziału przedstawicieli Rządu RP uznajemy za sprzeczne z zapisami ToR«" - napisała.

 

Dyrektorka Fundacji im. Stefana Batorego umieściła także fragment zapisów ToR, z których wynika, że rząd nie musi otrzymać pełnej dokumentacji obejmującej oferty zgłoszone na konkurs, a jedynie ich streszczenia.

 

"Wygląda na to, że premier Gliński nie wiedział co rząd podpisał" - dodała Kulik-Bielińska.

 

 

Fundusze pod kontrolą

 

Pierwotnie polski rząd chciał, aby pieniędzmi na rozwój społeczeństwa obywatelskiego zarządzało i rozdzielało je Narodowe Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego, nadzorowane przez premiera. Na to nie zgodziła się jednak Norwegia. Argumentowała, że to próba zahamowania finansowania organizacji "niepasujących do konserwatywnego profilu polskiego rządu".

 

Pierwsza edycja funduszy norweskich przewidziana była na lata 2004-2009. Wówczas dla Polski przeznaczono kwotę ponad 528 mln euro. Zrealizowanych zostało 413 projektów i programów. Obecnie finalizowana jest druga edycja, w której dofinansowanie otrzymało ok. 1400 projektów. Łączna suma środków na lata 2009-2014 dla Polski to 578,1 mln euro.

zdr/hlk/ polsatnews.pl, wpolityce.pl, oko.press

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze