Potrącił 15-latka i uciekł, Sebastian zmarł w szpitalu. Jest akt oskarżenia

Polska
Potrącił 15-latka i uciekł, Sebastian zmarł w szpitalu. Jest akt oskarżenia
archiwum prywatne

Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko 30-letniemu Łukaszowi K., który rok temu śmiertelnie potrącił 15-letniego chłopca pod Nowym Dworem Mazowieckim. Mężczyzna uciekł, został zatrzymany na lotnisku.

Łukasz K. został oskarżony o to, że wieczorem 27 października ubiegłego roku w miejscowości Cegielnia Kosewo "nie posiadając uprawnień do kierowania pojazdami, prowadząc pojazd z nadmierną prędkością, nie mniejszą niż 73 km/h, w niekorzystnych warunkach atmosferycznych w terenie zabudowanym najechał na chodnik, po którym poruszał się 15-letni pieszy.

 

Doszło do potrącenia pokrzywdzonego, który kilka godzin później zmarł w szpitalu. Sprawca odjechał z miejsca zdarzenia nie udzielając pomocy chłopcu" - opisał prokurator Saduś.

 

"Szedł chodnikiem, kiedy uderzyło w niego auto"

 

Umierającego chłopca znalazła sąsiadka. 15-letni Sebastian wracał ze spotkania ze znajomymi, był kilkaset metrów od domu.

 

- Jedna z okolicznych mieszkanek, która usłyszała hałas i wyszła z domu - mówił rok temu w rozmowie z polsatnews.pl podkomisarz Szymon Koźniewski oficer prasowy policji w Nowym Dworze Mazowieckim.

 

- Nic nie wskazuje, by poszkodowany przyczynił się do wypadku. Wręcz przeciwnie. Z naszych ustaleń wynika, że szedł chodnikiem, kiedy uderzyło w niego auto - powiedziała nam wówczas Emilia Krystek, szefowa Prokuratury Rejonowej w Nowym Dworze Mazowieckim.

 

Jechał pożyczonym autem po alkohol

 

Ustalenie i zatrzymanie kierowcy zajęło śledczym wiele tygodni, pracowali nad tym niemal wszyscy prokuratorzy z Nowego Dworu Mazowieckiego, tamtejsi funkcjonariusze policji oraz prowadzący śledztwo prokurator z Warszawy. Jak podaje prok. Saduś "podjęto niespotykaną w ostatnich latach ilość czynności procesowych oraz nieprocesowych", by ustalić, kto potrącił chłopca, a także odnaleźć pojazd, którym kierował.

 

Zanim Łukasz K. został zatrzymany, śledczy zabezpieczyli pojazd, którym potrącił chłopca. Terenowa toyota RAV 4 ze specjalnym orurowaniem była zaparkowania nieopodal prokuratury, która prowadziła śledztwo. Okazało się, że właściciel pojazdu feralnej nocy pożyczył go sprawcy i nie wiedział, że auto uczestniczyło w wypadku.

 

Świadek zeznał, że 30-letni dziś oskarżony był uczestnikiem imprezy i skorzystał z jego auta, by pojechać do sklepu po alkohol. Pojazd nie był uszkodzony, miał tylko rozbity reflektor.

 

Łukasz K. został zatrzymany 6 grudnia.

 

Aktualnie nie przyznaje się do zarzutów

 

- Otrzymaliśmy informację, że mężczyzna odprawił się na lotnisku w Londynie. Został zatrzymany tego samego dnia o godzinie 15.45 w porcie lotniczym w Modlinie - powiedział prok. Saduś. 

 

30-latek przyznał się do zarzutu spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym i ucieczkę z miejsca zdarzenia. W prokuraturze złożył obszerne wyjaśnienia, które były zbieżne ze zgromadzonym wcześniej materiałem dowodowym. Jednak - jak podaje prok. Saduś - jego postawa uległa zmianie i aktualnie nie przyznaje się do zarzutów.

 

Łukaszowi K. grozi do 12 lat więzienia. Mężczyzna był wcześniej dwukrotnie karany za "przestępstwa przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji.

las/ PAP/polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze