PO apeluje do premiera, żeby spotkał się z protestującymi związkowcami w PLL LOT

Polska
PO apeluje do premiera, żeby spotkał się z protestującymi związkowcami w PLL LOT
Leszek Szymański /PAP

- Oczekujemy od pana premiera Mateusza Morawieckiego, aby z tymi ludźmi się spotkał, aby rozwiązał problemy. Jeśli sam nie ma takiej odwagi, to może taką odwagę będzie miał przewodniczący "Solidarności" Piotr Duda - podkreślali politycy partii.

Związkowcy w PLL LOT prowadzą strajk, który polega na niepodejmowaniu przez nich czynności służbowych. Związkowcy domagają się przede wszystkim przywrócenia do pracy przewodniczącej ZZPPiL Moniki Żelazik, która została dyscyplinarnie zwolniona z pracy.

 

W poniedziałek natomiast 67 osób zostało dyscyplinarnie zwolnionych w związku z ich uczestnictwem w strajku.

 

Rzeczniczka rządu Joanna Kopcińska zapewniła, że premier Mateusz Morawiecki interesuje się sytuacją w PLL LOT. Jednocześnie dodała, że najpierw tą kwestią zajmą się: odpowiedzialny za to prezes spółki oraz ministrowie.

 

- Apeluję, żeby nie spotykał się na ulicy Nowogrodzkiej i tam nie ustalał z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim kolejnych kroków i kolejnej strategii na kolejną kampanię, tylko pojechał do tych protestujących osób, które dzisiaj zatrudnione są również na umowach śmieciowych - apelowała Kopacz. 

 

- Jeśli państwo dzisiaj zmusicie pana premiera Morawieckiego - jako czwarta władza, jako media - do tego, żeby wreszcie zareagował na tę skandaliczną historię (...), żeby nie spotykał się z panem prezesem (Jarosławem Kaczyńskim - red. ) tylko po to, żeby wypić z nim kawę, ale żeby wreszcie uzyskał od pana prezesa wiążącą informację, kiedy usiądzie do stołu z protestującymi - podkreśliła była premier. 

 

W jej ocenie prezes spółki PLL LOT Rafał Milczarski powinien zrezygnować z funkcji prezesa spółki.

 

"NieLOT"

 

- A do tego powinien pana zmusić pański pryncypał polityczny szef polskiego rządu pan premier Morawiecki - zaznaczyła.

 

- Wiem, że pan nie może zachowywać się inaczej, niż pan premier, a więc arogancja i pogarda dla swoich pracowników to jest coś, co jest wpisane w naturalny sposób postępowania, ale apelujemy do pana w imieniu tych, którzy dzisiaj mokną pod spółką i nie mają partnera do rozmów, apelujemy do pana również w imieniu pasażerów polskich linii lotniczych o to, by usiadł pan do stołu - mówiła Kopacz.

 

Zdaniem Pawła Olszewskiego (PO) "rząd PiS z narodowego przewoźnika LOT zrobił NieLOT".

 

- Oczekujemy od pana premiera Mateusza Morawieckiego, aby z tymi ludźmi się spotkał, aby rozwiązał problemy. Jeśli sam nie ma takiej odwagi, to może taką odwagę będzie miał przewodniczący "Solidarności" Piotr Duda, wstawić się za nękanymi pracownikami LOT-u. I może w końcu związek zawodowy "Solidarność" będzie spełniał swoją oczywista rolę, czyli obronę pracowników, a nie wspieranie rządu, który zdewastował firmę, który niszczył ludzi, który doprowadza do sytuacji, gdzie bezpieczeństwo pasażerów jest teraz zagrożone - podkreślił Olszewski.

 

Trwanie tej sytuacji "doprowadzi do katastrofy"

 

- Po raz kolejny mamy do czynienia z niezwykle niekompetentnym prezesem, z niekompetentnym zarządem, który pobiera miliony złotych nie ponosząc żadnej odpowiedzialności za to, że nie potrafi wykonywać swojej roboty. A to powinno leżeć w gestii premiera, aby wyciągać konsekwencje. Może, jeśli pan premier nie ma siły, nie ma woli i się boi, to może prezes PiS Jarosława Kaczyński w końcu tupnie nogą i zrobi z tym porządek - mówił poseł PO.

 

Strajk w PLL LOT zorganizował Międzyzwiązkowy Komitet Strajkowy; polega on na dobrowolnym, powszechnym powstrzymaniu się od pracy przez protestujących pracowników.

 

Międzyzwiązkowy Komitet Strajkowy został wybrany spośród zarządów dwóch związków zawodowych: Związku Zawodowego Personelu Pokładowego i Lotniczego (ZZPPiL) na czele z Moniką Żelazik oraz Związku Zawodowego Pilotów Komunikacyjnych PLL LOT, którego przewodniczącym jest Adam Rzeszot.

 

Według prezesa spółki Rafała Milczarskiego, protest związkowców jest nielegalny.

 

Odwołane rejsy

 

- W związku z nielegalną akcją strajkową dwóch związków zawodowych działających w LOT, musieliśmy w sumie odwołać 28 rejsów liczonych tam i z powrotem. Najwięcej z nich było w poniedziałek - powiedział Kubicki.

 

Jak tłumaczy Kubicki, jeśli samolot nie wyleci z Warszawy z pasażerami do danego miasta, to również nie wróci on z podróżnymi do stolicy. Spółka liczy to jako dwa rejsy na jednym kierunku.

 

Pierwszy rejs LOT był zmuszony odwołać w niedzielę pod wieczór z Warszawy do Toronto w Kanadzie. Brak wylotu samolotu do Kanady, oznaczało skasowany rejs z Kanady do Polski.

 

W poniedziałek LOT odwołał 24 rejsy : Warszawa-Tokio-Warszawa, Warszawa-Seul-Warszawa, Warszawa-Toronto-Warszawa, Warszawa-Norymberga-Warszawa, Warszawa-Londyn-Heathrow-Warszawa, Warszawa-Paryż-Warszawa, Warszawa-Szczecin-Warszawa, Warszawa-Gdańsk-Warszawa, Warszawa-Zielona Góra-Warszawa, Warszawa-Hamburg-Warszawa, Warszawa-Moskwa-Domodiedowo-Warszawa, Warszawa-Berlin-Tegel-Warszawa.

 

We wtorek LOT odwołał rejs z Warszawy do Krakowa oraz lot powrotny.

 

maw/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze