Seat jadący 150 km/h wjechał do portu w Gdyni i wpadł do morza. Jedna osoba nie żyje

Moto

Policja odnalazła w niedzielę nad ranem samochód w kanale portowym w Gdyni. Do zdarzenia doszło przy Nabrzeżu Indyjskim. Zanim auto wpadło do wody, wjechało na teren terminalu w porcie łamiąc szlaban. W wydobytym pojeździe odnaleziono jedno ciało.

Wcześniej, w oparciu o wstępne przeszukanie płetwonurka, pojawiły się informacje, że w aucie były dwie osoby. Po dokładnym zbadaniu dna akwenu w porcie, oprócz zwłok znalezionych w aucie, nie odkryto jednak innych ofiar wypadku.

 

Pojazd wydobyto na brzeg przed południem 

Na miejscu był prokurator, działała też straż pożarna, straż portowa i policja.

 

- Samochód wjechał z impetem na teren terminalu około godz. 3:30 - poinformował rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Gdyni, kom. Krzysztof Kuśmierczyk.

 

Jak wynika z nieoficjalnych informacji reporterki Polsat News, seat jechał z ronda przy ul. Roterdamskiej z prędkością nawet 150 km/h. Następnie poruszał się Nabrzeżem Indyjskim, a do wody wpadł niedaleko jego końca w pobliżu miejsca, gdzie zaczyna się Nabrzeże Szwedzkie.

 

- Złamał szlaban i zniknął z oczu pracownikom portu. Były podejrzenia, że wjechał do wody - dodał Kuśmierczyk. - Łódź straży pożarnej przeszukała teren nabrzeża i przypuszczenia te się potwierdziły - pod wodą odnaleziono samochód - dodał rzecznik policji. W lokalizacji miejsca pomógł monitoring. 

 

Nurek stwierdził, że w samochodzie są ciała dwóch mężczyzn. Port jest głęboki w tym miejscu na 8 metrów.

 

jm/hlk/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze