Napastnik z Kerczu kupił 6-strzałową strzelbę i 250 nabojów. Mógł mieć związki z ekstremistami

Świat

Konflikt z nauczycielami i uczniami oraz związki z ekstremistami to możliwe motywy sprawcy ataku w szkole w Kerczu na Krymie, w którym zginęło 21 osób, w tym napastnik - pisze w czwartek rosyjski "Kommiersant".

Najmłodsza ofiara miała 15 lat, a co najmniej dziewięć było niepełnoletnich. - Widziałem jak moja koleżanka Dasza została zabita. Biegła do mnie, potem upadła i już nie oddychała - relacjonował dziennikowi "Kommiersant" jeden ze świadków.

 

 

Dwie ranne osoby w dalszym ciągu nie zostały zidentyfikowane. 

 

Służby sprawdzają, czy zidentyfikowany przez media jako Władisław Roslakow, będący obecnie jedynym podejrzewanym o przeprowadzenie ataku, miał powiązania z ekstremistami. Wśród grup ekstremistów rosyjska gazeta wymienia uznane w Rosji za nielegalne ukraińskie organizacje nacjonalistyczne Prawy Sektor i Ukraińskie Zgromadzenie Narodowe-Ukraińska Narodowa Samoobrona (UNA-UNSO). Rozpatrywana jest też wersja konfliktu z nauczycielami lub uczniami - powiedziało gazecie źródło, bliskie śledztwu.

 

Źródło agencji TASS poinformowało o planach przeprowadzenia pośmiertnej psychologiczno-psychiatrycznej analizy napastnika. Wcześniej źródła tej rosyjskiej agencji podały, że Roslakow działał w pojedynkę i samodzielnie skonstruował granaty, które zdetonował w szkole.

 

Według śledczych w środę około południa napastnik wszedł do szkoły z dwoma plecakami i bronią myśliwską. Starsza kobieta, która stróżowała przy wejściu, zanim została zastrzelona, zdążyła wcisnąć przycisk, wzywający siły Gwardii Narodowej i strażaków - podał "Kommiersant". Gwardziści, strażacy i policjanci przyjechali na miejsce ok. 5-10 minut od chwili rozpoczęcia ataku - wskazuje gazeta. Dziennik zwraca uwagę, że przy wejściu do szkoły zainstalowane są bramki z wykrywaczami metalu.

 

Chodził od klasy do klasy

 

Zdaniem gazety Roslakow mógł przygotowywać się do ataku od ponad dwóch miesięcy. Dokumenty potrzebne do złożenia wniosku o wydanie pozwolenia na broń myśliwską Roslakow zaczął gromadzić w sierpniu, zaraz po uzyskaniu pełnoletności. We wrześniu stanął przed komisją lekarską i otrzymał pozwolenie.

 

Sześciostrzałową strzelbę i 250 nabojów kupił w miejscowym sklepie za 30 tys. rubli (ok. 1,7 tys. zł). Część nabojów zużył, ćwicząc w miejscowym klubie strzeleckim. Proch z części nabojów Roslakow wykorzystał do zbudowania ładunków wybuchowych, które napełnił też śrutem i śrubami - pisze gazeta.

 

"Kommiersant" relacjonuje, że Roslakow szedł od klasy do klasy, wrzucając do pomieszczeń granaty, a następnie wchodził do środka i strzelał do ludzi. W następnej kolejności wrzucił granaty do stołówki, w której przebywali uczniowie i nauczyciele. Po tym wszedł na pierwsze piętro, do biblioteki, i popełnił samobójstwo.

 

Motywy sprawcy badać będzie grupa pod kierownictwem Siergieja Gołkina, który stał na czele śledztwa w sprawie ataku terrorystycznego w metrze w Petersburgu w 2017 roku, w którym zginęło 14 osób, a 47 zostało rannych, i okoliczności pożaru w centrum handlowym w Kemerowie na Syberii w marcu bieżącego roku, w którym zginęły 64 osoby, w tym 41 dzieci.

dk/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze