Strajk pracowników PLL LOT. "Będziemy tu tak długo, jak się da". LOT: "rejsy zgodne z planem"

Polska

Kilkadziesiąt osób od godziny 5 rano protestuje w siedzibie PLL LOT domagając się przede wszystkim przywrócenia regulaminu wynagradzania z 2010 roku. Związkowcy zebrali się w holu siedziby spółki i zapowiadają, że nie pozostaną tam aż "do skutku". Spółka poinformowała, że czwartkowe rejsy odbywają się zgodnie z planem

- Zebraliśmy się w holu siedziby spółki. Rozpoczynamy strajk, który ma polegać na niepodejmowaniu przez pracowników czynności lotniczych. Co oznacza, że osoby, które tu przyszły, nie stawią się lub nie stawiły się dziś do pracy - powiedziała w czwartek przewodnicząca Związku Zawodowego Personelu Pokładowego i Lotniczego Monika Żelazik.

 

Jak dodała, to jak długo strajk będzie trwał, będzie zależało od tego, czy zarząd będzie rozmawiał w protestującymi i czy będzie chciał spełnić któryś z postulatów związkowych. - Będziemy tu tak długo, jak się da; nie jesteśmy z nikim umówieni na rozmowy - powiedziała.

 

"Żaden rejs nie został odwołany z powodu strajku"

 

- Domagamy się przywrócenia mnie do pracy. Zdjęcia represji z ludzi, normalnej polityki społecznej w spółce - bo to jest spółka Skarbu Państwa - powiedziała pytana o powody strajku.

 

Żelazik dodała, że do protestujących mają dołączać kolejne osoby. - Swój udział tutaj zapowiedziało około 350 osób. Nie chcemy robić tutaj demonstracji w nocy. Mam nadzieję, że do tego czasu ktoś podejmie z nami rozmowy - powiedziała.

 

"Podróże odbywają się w sposób niezakłócony"

 

- Nasze rejsy odbywają się zgodnie z planem. W siedzibie LOT ma miejsce pikieta, ale ona oczywiście w żaden sposób nie przekłada się na sytuację pasażerów. Ich podróże odbywają się w sposób niezakłócony - powiedział w czwartek po południu dyrektor biura komunikacji LOT Adrian Kubicki.

 

Jak przekazał, poranna fala odlotów między 7. a 10. rano odbyła się bez zakłóceń. - Ta nasza mobilizacja przełożyła się na naszą punktualność, można powiedzieć, że niemalże pobiliśmy naszą punktualność, jeśli chodzi o poranne odloty samolotów. Kolejne rejsy w ciągu dnia obsługiwane są przez nasze załogi również bez jakiegokolwiek najmniejszego kłopotu. Do końca dnia nie powinniśmy się spodziewać odwołanych lotów z powodu strajku związkowców - powiedział Kubicki.

 

Jak dodał, "największa manifestacja odbywa się dziś na lotnisku, gdzie do pracy stawiło się normalnie prawie tysiąc naszych pracowników, a w pikiecie uczestniczy kilkadziesiąt, około 50 osób".

 

Pytany, czy spółka ma informacje, ile osób nie stawiło się do pracy, powiedział, że na bieżąco jest to weryfikowane i z zebranych informacji na teraz, wynika, że 10 osób przyznało, iż nie stawiło się do pracy z powodu strajku.

 

Strajkujący nie dostaną wynagrodzenia 

 

- Jedna z protestujących dziś pań powiedział mi wprost, że nie podjęła się wykonywania swoich obowiązków. Trudno powiedzieć, czy takich osób jest więcej na ten moment. Widzimy, ze są pracownicy, którzy przyszli na pikietę, a następnie udają się do pracy. Weryfikujemy to na bieżąco. Oczywiście pełną weryfikację przeprowadzimy po zakończeniu pikiety - powiedział.

 

Przypomniał, że pracownikom, którzy zdecydują się na strajk, nie należy się wynagrodzenie. - Ta odpowiedzialność wykracza poza kwestię wynagrodzenia. Kodeks pracy przewiduje sankcje za nieusprawiedliwione niestawienie się do pracy. To nie jest kwestia tego, czy my będziemy przesądzać, czy osoby, które nie stawiły się do pracy zostaną zwolnione, czy też nie. Ale jeśli mówimy, że ten strajk jest nielegalny, to musimy zachować pełną stanowczość wobec tego, czy to prawo jest przestrzegane, czy też nie - wyjaśnił.

 

"Jesteśmy zakładnikami nielegalnego strajku"

 

Podkreślił, że akcja strajkowa jest nielegalna.

 

- Jesteśmy zakładnikami nielegalnego strajku. Do pikiety każdy ma prawo, dlatego ci pracownicy są tutaj w siedzibie spółki - nie ma powodu do tego, aby pracownikom to utrudniać. Natomiast powstrzymanie się od pracy w dniu dzisiejszym jest nielegalne - podkreślił.

 

Pytany, czy ktoś z zarządu wyjdzie do protestujących, powiedział, że spółka jest "szantażowana strajkiem, a to powoduje brak możliwości działań z naszej strony, dlatego że nie będziemy wykonywać żadnych ruchów, które by w jakikolwiek sposób legitymizowały nielegalny strajk".

 

Powody protestu

 

Głównym punktem sporu między związkami zawodowymi działającymi w LOT a władzami spółki jest wypowiedziany w 2013 roku regulamin wynagradzania z 2010 roku. LOT wówczas stanął na krawędzi bankructwa i musiał przeprowadzić restrukturyzację. Spółka otrzymała pomoc publiczną, którą notyfikowała Komisja Europejska. Stare zasady dot. wynagrodzeń zostały zastąpione nowymi, ramowymi - zdaniem związków - mniej korzystnymi dla pracowników. Obecnie płace zależą m.in. od wylatanych godzin. Związki zawodowe krytykują też władze spółki, że nowi pracownicy, np. stewardesy nie są zatrudniani na umowy o pracę, tylko na umowy cywilnoprawne lub prowadzą jednoosobową działalność gospodarczą.

 

Trzecie podejście do strajku

 

27 kwietnia br. zarząd LOT-u przesłał związkom postanowienie Sądu Okręgowego w Warszawie, który zdecydował, że zapowiadany przez związkowców na 1 maja br. protest, nie może się odbyć na podstawie wyników referendum strajkowego. Związki zawodowe przez trzy kolejne dni nadal informowały opinię publiczną, że nie zamierzają się zastosować do postanowienia sądu i nie odstąpią od rozpoczęcia strajku. Dopiero 30 kwietnia związki ogłosiły, że 1 maja zorganizują pikietę, a nie strajk.

 

Pod koniec kwietnia Sąd Okręgowy w Warszawie zdecydował, że zapowiadany na 1 maja przez związki zawodowe strajk nie może się odbyć. Stało się to po skierowaniu przez LOT wniosku, by sąd udzielił zabezpieczenia poprzez zakazanie pozwanym związkom ogłoszenia oraz przeprowadzenia strajku.

 

W lipcu br. Sąd Apelacyjny jednak zdjął zabezpieczenie wydane wcześniej przez Sąd Okręgowy. Według LOT-u ta decyzja nie oznaczała wcale zgody na strajk. Sąd Apelacyjny zwrócił bowiem uwagę na bezpośrednią odpowiedzialność związków zawodowych za ewentualną akcję strajkową, która nadal może zostać uznana za nielegalną.

 

Sąd pouczył też związki zawodowe, że w swoich działaniach powinny kierować się zasadą proporcjonalności i adekwatności do przedmiotu toczonego sporu. Pod koniec września br. Sąd Okręgowy w Warszawie ponownie zakazał przeprowadzenia strajku w LOT do czasu zakończenia postępowania o ustalenie jego legalności. We wrześniu bowiem, związkowcy podjęli drugą próbę przeprowadzenia w tym roku akcji protestacyjnej w LOT. W czwartek będzie to trzecie podejście związków do strajku.

 

Udziałowcami PLL LOT są: Skarb Państwa (99,856 proc. akcji) oraz TF Silesia (0,144 proc. akcji).

 

LOT zatrudnia prawie 3 tys. osób w kilkudziesięciu krajach na całym świecie.

dk/ml/msl/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze