Samolot z Melanią Trump zawrócił do Waszyngtonu. Dym na pokładzie

Świat

Gdy dym pojawił się w kabinie agenci Secret Service w pośpiechu ruszyli w stronę przodu maszyny, gdzie znajdowała się pierwsza dama - relacjonowali przebywający na pokładzie dziennikarze. Po chwili zdecydowano się zawrócić na lotnisko Sił Powietrznych Joint Andrews w Waszyngtonie.

Dym pojawił się w kabinie po około 10 minutach lotu do Filadelfii. Był zauważalny i wyczuwalny. Nie sprecyzowano jak dotąd, co go wywołało. Amerykańskie media informują jedynie, że był efektem "mechanicznej usterki".

 

Z powodu zadymienia pasażerom rozdano mokre ręczniki.

 

Rzecznik Białego Domu zapewniła, że w wyniku incydentu nikt nie ucierpiał. Na udostępnionym w internecie nagraniu widać, że po wylądowaniu Melania Trump nieśpiesznie opuściła samolot.

 

Pierwsza dama podróżowała bez męża. W Filadelfii miała m.in. odwiedzić szpital, który od 45 lat udziela pomocy uzależnionym od twardych narkotyków matek i ich nowo narodzonym dzieci.

ml/dro/ AP, USA Today

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze