Ruszył proces ws. wypadku z udziałem Beaty Szydło. Kierowca seicento nie przyznaje się do winy

Polska
Ruszył proces ws. wypadku z udziałem Beaty Szydło. Kierowca seicento nie przyznaje się do winy
Polsat News

Sebastian K., kierowca seicento oskarżony o nieumyślne spowodowanie wypadku, w którym poszkodowana została m.in. ówczesna premier Beata Szydło, powiedział we wtorek przed oświęcimskim sądem rejonowym, że nie przyznaje się do winy i odmówił składania wyjaśnień. Do zderzenia z kolumną BOR doszło 10 lutego 2017 r. w Oświęcimiu.

Sebastian K. na salę rozpraw przyszedł wraz z obrońcą Władysławem Pociejem.


Prokuratura zarzuciła Sebastianowi K. nieumyślne spowodowanie wypadku. Krakowski prokurator okręgowy Rafał Babiński, odczytując akt oskarżenia, wskazywał, że kierowca przepuścił samochód emitujący świetlne sygnały uprzywilejowania, ale później nie zachował ostrożności, nie obserwował jezdni za swoim autem i nie upewnił się, czy pojazd uprzywilejowany jest jeden, czy więcej. Ruszył, nie ustępując pierwszeństwa, i doprowadził do zderzenia z drugim samochodem BOR-u, który akurat go wyprzedzał.

 

Sebastian K. we wtorek odmówił składania wyjaśnień. Sędzia Agnieszka Pawłowska odczytała jego wcześniejsze zeznania, w tym pierwsze, krótko po wypadku, gdy przyznał się do zarzutu nieumyślnego spowodowania wypadku. Później nie poczuwał się do winy.

 

Kolejna rozprawa 31 października

 

Kolejna rozprawa odbędzie się 31 października w Sądzie Okręgowym w Krakowie. - Sąd w Oświęcimiu nie posiada sali do wykonywania czynności w sytuacji, gdy mamy do czynienia z niejawnością postępowania. Taką salą dysponuje Sąd Okręgowy w Krakowie. (…) To jest związane z procedurami ochronnymi, z koniecznością korzystania z materiałów, które znajdują się w kancelarii tajnej i przenoszenia ich na przystosowaną do tego salę rozpraw - wyjaśnił prokurator Rafał Babiński.

 

Proces wywołał duże zainteresowanie mediów. Sebastian K. przed wejściem na salę rozpraw przyznał, że nie jest zdenerwowany, ale nieco zestresowany obecnością dziennikarzy.

 

Sąd podczas procesu przesłucha kilkudziesięciu świadków. - Przesłuchani zostaną wszyscy, którzy mieli jakiekolwiek znaczenie do dokonania ustaleń faktycznych co do przebiegu zdarzenia. Prokuratura złożyła wniosek o przeprowadzenie dowodów z udziałem wszystkich świadków, natomiast co do części zachodzi możliwość rezygnacji z wzywania ich na rozprawę. (…) Chodzi o ratowników medycznych, lekarzy, funkcjonariuszy straży pożarnej, którzy uczestniczyli w czynnościach na miejscu zdarzenia, ale już post factum. Ich zeznania nie wnoszą nic do ustaleń stanu faktycznego - powiedział prokurator Babiński.

 

Do wypadku doszło 10 lutego 2017 r. w Oświęcimiu. Policja podała, że rządowa kolumna trzech samochodów, w której jechała ówczesna premier Beata Szydło (jej pojazd znajdował się w środku kolumny - red.) wyprzedzała fiata seicento. Jego kierowca Sebastian K. przepuścił pierwszy samochód, a następnie zaczął skręcać w lewo i uderzył w auto ówczesnej szefowej rządu, które wjechało w drzewo. Poszkodowana została w nim premier oraz funkcjonariusze BOR.

 

Akt oskarżenia odczytał we wtorek prokurator okręgowy z Krakowa Rafał Babiński. Śledczy zarzucił Sebastianowi K. nieumyślne spowodowanie wypadku. Grozi za to kara do 3 lat więzienia. Zdaniem śledczego, kierowca nie rozeznał odpowiednio sytuacji na drodze i wymusił pierwszeństwo.

 

VIDEO: wypadek z udziałem samochodu byłej premier. Biegli: przyczyną brak ostrożności kierowcy Seicento.

 

paw/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze