Lekarka miała odesłać rodziców z dzieckiem, w którego przełyku utknęła agrafka. Jest śledztwo

Polska
Lekarka miała odesłać rodziców z dzieckiem, w którego przełyku utknęła agrafka. Jest śledztwo
Pixabay.com/crane12/Zdj. ilustracyjne

Prokuratura Okręgowa w Ostrowie Wlkp. nadzoruje wszczęte z urzędu przez prokuraturę w Krotoszynie śledztwo w sprawie narażenia życia lub zdrowia 6-miesięcznego chłopca przez personel medyczny SOR w Krotoszynie - poinformował w środę rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wlkp. Maciej Meler.

Celem śledztwa jest weryfikacja doniesień medialnych w sprawie odmowy przez lekarkę Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w Krotoszynie hospitalizacji dziecka z połkniętą agrafką - wyjaśnił prokurator Maciej Meler.

 

Na SOR w Krotoszynie (wielkopolskie) 28 września o godz. 18.00 przyjęty został sześciomiesięczny chłopiec. Rodzice poinformowali, że syn połknął agrafkę.

 

Lekarka - jak powiedział rzecznik prasowy krotoszyńskiego szpitala - skierowała dziecko na oddział chirurgii dziecięcej do szpitala w Ostrowie Wlkp., "gdzie kieruje się takie przypadki".

 

Twierdził, że szpital w Krotoszynie nie ma odpowiedniego sprzętu, który umożliwiałby usunięcie ciała obcego u niemowlaka.

 

- Dziecku została udzielona wszelka możliwa pomoc, natychmiast po dotarciu na SOR w Krotoszynie wykonane zostało zdjęcie RTG, z którego wynikało, że ma on agrafkę w przełyku. W chwili przyjmowania pacjenta dziecko było pogodne, bawiło się ze swoim ojcem - powiedział Sławomir Pałasz.

 

Samochód rodziców pilotowała policja

 

Niemowlę - jak dodał rzecznik prasowy - nie miało też niepokojących objawów niewydolności krążeniowej czy oddechowej, "nie miało też zaburzeń połykania ani innych cech niepokojących, które zagrażałyby jego życiu".

 

- Aby przyspieszyć transport do Ostrowa Wlkp., biorąc pod uwagę stabilny stan dziecka, lekarka zaproponowała, by rodzice przewieźli synka własnym samochodem. Pacjent wypisany został o 18.10 - poinformował.

 

Rodzice postanowili poprosić o pomoc policję w Krotoszynie, która na sygnale dźwiękowym pilotowała rodziców z dzieckiem do oddalonego o blisko 30 km Ostrowa Wlkp.

 

- Na granicy powiatów krotoszyńskiego i ostrowskiego pilotowanie samochodu przejęli policjanci z Ostrowa Wlkp. - poinformowała rzecznik prasowy ostrowskiej policji Małgorzata Łusiak.

 

"Zalecenie transportu prywatnego było nieprawidłowe"

 

Na oddziale SOR w Ostrowie Wlkp. lekarz dyżurujący stwierdził, że agrafka utknęła w okolicy tchawicy.

 

- Ze względu na wiek niemowlaka i lokalizację agrafki, która przebiła okolicę tchawicy, zadecydowano o przewiezieniu dziecka do Szpitala Klinicznego nr 1 im. Marii Curie-Skłodowskiej we Wrocławiu - powiedział kierownik oddziału chirurgii dziecięcej w ostrowskim szpitalu Witold Miaśkiewicz.

 

Dziecko pojechało do Wrocławia specjalistyczną karetką na sygnale. W czasie transportu było pod opieką lekarza, ratownika i pielęgniarki.

- Taka sytuacja, kiedy agrafka była rozprężona, otworzona, była realnym zagrożeniem dla pacjenta. Podczas podróży z Krotoszyna do Ostrowa prywatnym samochodem nastąpiło dalsze przemieszczenie się agrafki. W tej sytuacji zalecanie transportu prywatnego w mojej ocenie było nieprawidłowe - powiedział dr Witold Miaśkiewicz.
Lekarka upomniana

Lekarze twierdzą, że już w Ostrowie podjęliby się wyciągnięcia agrafki, jeżeli stan sześciomiesięcznego dziecka byłby niestabilny. W zastanej sytuacji, biorąc pod uwagę możliwe komplikacje, podjęto decyzję przekazania pacjenta do bardziej doświadczonego ośrodka.

 

Sławomir Pałasz ze szpitala w Krotoszynie poinformował, że w celu zweryfikowania zdarzenia i zachowania lekarki wszczęto postępowanie wyjaśniające. Lekarka otrzymała upomnienie.

 

Prokuratura Rejonowa w Krotoszynie zabezpieczyła dokumentację medyczną i monitoring z izby przyjęć.

 

 

prz/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze