Urzędnicy nie zdążyli przyznać 500 plus. Rodzice zmarli

Polska

15-letnia Oktawia apeluje do urzędników, by wypłacili 5500 zł zaległego świadczenia z 500 plus na młodszą, dwuletnią siostrę. O świadczenie starali się rodzice dziewczynek, ale niestety zmarli. W efekcie urzędnicy umorzyli postępowanie. - Również jesteśmy ludźmi, jesteśmy rodziną i rodzeństwem. - To, że nas wychowuje ciocia, nie znaczy, że jesteśmy inni  - mówi Oktawia dziennikarce "Interwencji".

Pani Jolanta i Paweł Tomasikowie ze wsi Barkowice w województwie łódzkim pobrali się 16 lat temu. Rok później urodziła się Oktawia. Byli szczęśliwą rodziną z mnóstwem planów na przyszłość.

 

- Zaczęli budować dom i szwagier wyjechał do Niemiec, żeby zarobić trochę więcej tych pieniędzy, a siostra została z dzieckiem w Polsce. W 2016 r. urodziła drugie dziecko i wtedy zaczęła chorować, już w grudniu. Wyszło, że jest nowotwór serca, nazywa się to mięsak. I to już dało przerzuty do płuc i do kręgosłupa – wspomina Bogumiła Szkoda, siostra pani Jolanty.

 

- Nienawidziłam patrzeć na każdy dzień, kiedy wszystko ją bolało, kiedy cierpiała. Mama nigdy nie płakała przy nikim, tylko przy mnie – opowiada 15-letnia Oktawia.

 

Walczyła z chorobą 9 miesięcy

 

Pani Jolanta w domu walczyła z chorobą 9 miesięcy. W lutym tego roku zmarła. Miała 40 lat. Niestety to był dopiero początek nieszczęść w tej rodzinie.

 

- Z tatą i w sumie z Igą myśleliśmy, że damy sobie jakoś radę we troje, że tata przyjedzie na urlop, zacznie się remont, że jakoś to się wszystko poukłada od nowa – opowiada Oktawia.

 

- Po śmierci Joli był tutaj miesiąc i umowa była taka, że przyjedzie 9 maja. Przyjechał, ale 13 musiał znów jechać. Obiecał, że wróci na Dzień Dziecka – mówi Halina Szkoda, babcia dziewczynek.

 

Jeszcze tego samego dnia, wieczorem, policja przyjechała z tragiczną wiadomością. Pan Paweł został znaleziony martwy w swoim samochodzie kilkadziesiąt kilometrów od domu. Miał 41 lat. Sekcja zwłok wykazała, że pękł mu tętniak w mózgu. Pani Bogumiła natychmiast wróciła z Norwegii, gdzie pracowała, aby opiekować się dziećmi swojej młodszej siostry.

 

"Zostawiłam pracę. Dla dzieci zrobiłabym wszystko"

 

- Zostawiłam tam pracę i wróciłam do Polski. Bardzo je kocham i zrobiłabym dla nich wszystko – mówi.

 

Sąd w błyskawicznym tempie ustanowił 42-letnią Bogumiłę Szkodę opiekunem prawnym dzieci. Ponieważ pan Paweł pracował za granicą, to świadczenie 500 plus na drugie dziecko państwa Tomasików wypłacał  Łódzki  Urząd Wojewódzki. Rodzice złożyli wniosek o przyznanie świadczeń na kolejny rok dla córki. Niestety wydania decyzji nie doczekali.

 

- Siostra złożyła wniosek w 2016 roku, pierwszy po urodzeniu drugiego dziecka. Wypłacili pieniądze  od lipca 2016 roku do czerwca 2017. Już od lipca 2017 r. pieniądze nie są wypłacane. Dlaczego nie jest wydana decyzja, dlaczego tak długo zwlekali,  że oboje rodzice zmarli i dalej nie ma decyzji? – pyta pani Bogumiła.

 

- To jest 5,5 tys. zł, więc jakby nie było, to przy dwójce dzieci jest to bardzo dużo pieniędzy – dodaje Halina Szkoda, babcia dziewczynek.

 

- Jeżeli chodzi o świadczenie 500 plus, to jest ono przypisane do wnioskodawcy. Nie jest ono przypisane nigdy do dziecka. Tutaj mięliśmy do czynienia niestety z tragiczną śmiercią dwóch wnioskodawców i tak naprawdę za każdym razem to postępowanie musiało zacząć się od nowa. Pani Bogumiła nie może być stroną w sprawie, w której wnioskodawcy nie żyją, bo jakby oni wnioskowali o pieniądze dla swoich dzieci. We wrześniu została wydana decyzja o umorzeniu całego postępowania – informuje Dagmara Zalewska, rzecznik prasowy wojewody łódzkiego.

 

- Co bym im chciała powiedzieć? Żeby bardziej byli ludźmi  niż urzędnikami. Troszeczkę więcej zrozumienia – komentuje pani Bogumiła.

 

Interwencja, polsatnews.pl

 

msl/luq/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze