Ekonomista: prąd może zdrożeć o 30-40 proc. Resort: wzrosty nie grożą gospodarstwom domowym

Polska
Ekonomista: prąd może zdrożeć o 30-40 proc. Resort: wzrosty nie grożą gospodarstwom domowym
flickr/gracelinks/CC BY-ND 2.0

- Jeśli wzrost cen prądu zostanie zablokowany, to ze względu na decyzję polityczną - mówi w "SE" ekonomista Marek Zuber, który szacuje, że podwyżki mogą sięgnąć 30-40 proc. Minister Krzysztof Tchórzewski zapewnił w czwartek, że gospodarstwom domowym nie grożą zmiany cen energii elektrycznej, natomiast prezes Urzędu Regulacji Energetyki twierdzi, że trzeba zadbać także o interes przedsiębiorstw.

W czwartkowym komunikacie minister Tchórzewski, podsumowując konsultacje z Komisją Europejską zapewnił, że gospodarstwom domowym nie grożą zmiany cen energii elektrycznej. 
 
Interesy przedsiębiorstw energetycznych
 
Tymczasem w środę prezes Urzędu Regulacji Energetyki Maciej Bando, który wkrótce ma zatwierdzić taryfy na 2019 roku, zasygnalizował, że w sytuacji rosnących cen energii może być zmuszony zadbać o interesy przedsiębiorstw energetycznych przy ustalaniu wysokości taryfy G (dla gospodarstw domowych) na 2019 rok.
 

Pytany przez dziennikarzy w kuluarach Kongresu Energetycznego DISE we Wrocławiu, jaka będzie decyzja Urzędu w sprawie wysokości taryfy G dla gospodarstw domowych w sytuacji rosnących cen energii, prezes odpowiedział:

 

- Chodzi nie tylko o dbałość o grupę G. Dzisiaj też trzeba zadbać o przedsiębiorstwa, które mogą być zmuszane, by nie przynosić wniosków o podwyżki taryf, co jest absurdalne, ale są takie sygnały. Regulator równoważy interesy. Może zajść taka sytuacja, że trzeba będzie szalę przechylić w stronę przedsiębiorstwa - przyznał Bando. 

 

Przewidywany wzrost cen może wynieść 300-400 zł rocznie   

 

- Jeśli podwyżki zostaną zablokowane, to ze względu na decyzję polityczną. Przed nami maraton wyborczy, więc wszystko się może zdarzyć - przekonuje w "SE" Marek Zuber, ekonomista i analityk rynków finansowych.

 

Jak wylicza gazeta, gospodarstwo domowe średnio zużywa ok. 1900 kWh rocznie. Jeśli przyjąć, że w Polsce średnia cena 1 kWh dla klienta indywidualnego to 0,55 zł, okaże się, że przez rok wydajemy na energię 1 086,8 zł.

 

Przy przewidywanym wzroście cen może to być więcej o 300-400 zł rocznie.  

 

"Zamierzone działania rynkowe"

 

Ministerstwo Energii wyraziło zaniepokojenie "bardzo szybkim wzrostem cen uprawnień do emisji CO2".

 

- Wydaje się, że taka sytuacja w krótkim okresie czasu może być skutkiem zamierzonych działań rynkowych, co wpływa niekorzystnie na ceny energii elektrycznej w Polsce - mówi Tchórzewski, cytowany w komunikacie ministerstwa. 

 

Ceny uprawnień do emisji CO2 gwałtownie rosną na giełdzie w Londynie od kilku miesięcy. Jeszcze na początku roku kosztowały kilka euro, a we wrześniu wzrosły do 25 euro i są tym samym najwyższe od dekady. W opinii wielu ekspertów ceny CO2 w dalszym ciągu mogą rosnąć.

 

W ubiegłym tygodniu Tchórzewski stwierdził, że w niektórych państwach unijnych są duże firmy, które mogą skupować uprawnienia do emisji CO2 z wyprzedzeniem i dyktować ceny. Dodał, że to, iż świadectwa są handlowane bezpośrednio na terenie całej UE, stawia Polskę w trudniejszej sytuacji, bo nasza siła nabywcza jest mniejsza.

 

PAP, "Super Express", polsatnews.pl

msl/dro/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze