Poznańska straż miejska ściga za przekleństwo na Facebooku

Polska

Na początku lipca jeden z użytkowników Facebooka miał użyć wulgarnego słowa. Poznańska straż miejska wzywa teraz internautę do siebie i prosi o wyjaśnienia.

W piśmie straży miejskiej, opublikowanym na portalu społecznościowym, straż wzywa użytkownika do swojej siedziby w charakterze osoby, co do której "istnieje uzasadniona podstawa do sporządzenia przeciwko niej wniosku o ukaranie".

 

Użytkownik Facebooka ma złożyć wyjaśnienia na okoliczność wykroczenia określonego w art. 141 kodeksu wykroczeń, czyli mówiącego, że "kto w miejscu publicznym umieszcza nieprzyzwoite ogłoszenie, napis lub rysunek albo używa słów nieprzyzwoitych, podlega karze ograniczenia wolności, grzywny do 1,5 tys. zł albo karze nagany".

 

Przepis na który powołała się straż miejska w maju skończył 47 lat. Powstał więc w czasach gdy ogólnodostępnego internetu nikt w Polsce nawet sobie nie wyobrażał.

 

"Do każdego zgłoszenia podchodzimy z należytą starannością"

 

W wezwaniu, straż miejska wskazuje, że "w dniu 4.07.2018 roku około godz. 16.00 w komentarzu opublikowanym w publicznie dostępnej grupie »NieMaAnarchiiParkingowejwPoznaniu!« w serwisie społecznościowym Facebook, wbrew zakazowi użył słowa nieprzyzwoitego »ku…«".

 

 

Pismo z wezwaniem zostało udostępnione m.in. na innych poznańskich grupach i forach internetowych, a także na prywatnych profilach wielu mieszkańców Poznania.

 

Straż miejska, odnosząc się do sprawy, umieściła swój komentarz także w mediach społecznościowych.

 

Na swoim oficjalnym profilu poinformowała, że "straże gminne/miejskie, jak każdy inny organ ochrony porządku publicznego, nie mogą zaniechać podjęcia czynności wyjaśniających w związku ze zgłoszeniem przez mieszkańca podejrzenia popełnienia wykroczenia".

 

"Do każdego zgłoszenia podchodzimy z należytą starannością, wyjaśniając wszystkie okoliczności zdarzenia i dopiero po zebraniu pełnego materiału dowodowego podejmowana jest decyzja o skierowaniu lub odmowie skierowania wniosku o ukaranie" - dodano.

 

W rozmowie z Polsat News mężczyzna zapowiedział, że nie zapłaci ewentualnego mandatu. - Jeżeli zostanę ukarany mandatem, nie zapłacę go i pójdę odsiedzieć, bo już męczy mnie ta polska paranoja - powiedział Wojciech Michałowski.

 

PAP, polsatnews.pl

dk/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze