Piłkarze kadry odmówili gry, więc federacja wysłała drużynę debiutantów

Świat
Piłkarze kadry odmówili gry, więc federacja wysłała drużynę debiutantów
PAP/EPA/Tibor Somogyi

Słowacja pokonała w Trnawie złożoną z piłkarzy półprofesjonalnych i zawodników specjalizujących się w futsalu reprezentację piłkarską Danii 3:0 (2:0). Podstawowi kadrowicze nie zagrali z powodu konfliktu z federacją. Na prośbę Duńczyków spotkanie nie zostało odwołane, bo mogłoby to grozić wykluczeniem z eliminacji do mistrzostw kontynentu Euro 2020.

Duńczyków, którzy osiągnęli 1/8 finału mundialu w Rosji, nie prowadził oficjalny selekcjoner Norweg Age Hareide ani jego asystent Jon Dahl Tomasson, lecz tymczasowy trener John Jensen, były reprezentacyjny piłkarz, który ostatnio pracował w drugoligowym klubie Fremad Amager.

 

- Odpowiedziałem "tak" na prośbę federacji, bo jestem mocno związany z reprezentacją jako instytucją, a przede wszystkim zależało mi, aby to spotkanie w ogóle się odbyło - przyznał Jensen, zdobywca gola w finale Euro 1992 w Szwecji.

 

"Chcę wykorzystać nieoczekiwaną szansę"

 

W bramce duńskiego zespołu wystąpił 31-letni Christoffer Haagh, który ma w dorobku ponad 50 meczów w drużynie narodowej w... halowej odmianie piłki nożnej - futsalu. Większość kadry stanowili piłkarze grający na co dzień w trzeciej lidze, często pracujący zawodowo bądź uczący się. W ataku zagrał np. napastnik trzecioligowego BK Avarta Christian Offenberg.

 

- Jestem amatorem, nie należę do stowarzyszenia piłkarzy, a w wieku 30 lat chcę wykorzystać nieoczekiwaną szansę, aby wystąpić w drużynie narodowej - uzasadnił swoją zgodę na grę w tym spotkaniu.

 

 

Drużyna, która grała ze Słowacją, nazwana przez media "reprezentacją alternatywną", "piłkarzami campingowymi" i "zespołem totalnych debiutantów", zyskała pewne uznanie z powodu porażki "tylko 0:3". Duńscy dziennikarze spodziewali się pogromu, oczekiwali wyniku nawet powyżej 0:10, a sukcesem jak napisał dziennik "Ekstrabladet" byłoby np. 1:8.

 

Teraz gazeta podkreśliła, że pomimo porażki "honor został uratowany", bo na niedawnym mundialu trzema bramkami przegrywało wiele bardzo silnych drużyn. "Nasi tymczasowi aktorzy wracają z tarczą" - napisała gazeta.

 

Konflikt trwa od dawna

 

Duńska federacja zaproponowała stronie słowackiej rekompensatę za utracone wpływy z biletów, które w pewnym momencie zdecydowano się sprzedawać za cenę jednego euro oraz za chaos wynikający z ciągle zmieniającej się sytuacji. Spotkanie na prośbę Duńczyków nie zostało bowiem anulowane, bo mogłoby to grozić wykluczeniem z eliminacji Euro 2020.

 

Konflikt między federacją a piłkarzami reprezentacji trwa już od ponad dwóch lat i kilkakrotnie był zażegnywany krótkimi umowami. Ostatnia z kontraktów wygasł 1 sierpnia. Kością niezgody jest sposób używania wizerunku zawodników określony w umowach reklamowych i sponsorskich dotyczących reprezentacji.

 

Federacja chce posiadać zawodników na wyłączność i dzielić wpływy według własnych zasad. Piłkarze chcą zaś, aby respektowane były ich prywatne kontrakty.

 

- Ta cała farsa to przede wszystkim policzek dla kibiców i miłośników futbolu. Obie strony zachowały się nieodpowiedzialnie, gdyż było wystarczająco dużo czasu, aby znaleźć kompromisowe rozwiązanie - ocenił były długoletni szkoleniowiec reprezentacji Morten Olsen.

 

Z Walią w najsilniejszym składzie

 

W niedzielę Dania ma podjąć Walię w meczu Ligi Narodów. Duńska Federacja Piłkarska (DBU) poinformowała w czwartek, że doszła do porozumienia z pierwszą reprezentacją kraju w sprawie przedłużenia negocjacji dotyczących praw wizerunkowych piłkarzy. Według prezesa federacji oznacza to, że mecz w Aarhus Duńczycy rozegrają w najsilniejszym składzie.

 

Wszystkie duńskie media podały wiadomość w swoich internetowych wydaniach z nagłówkiem "breaking news" podkreślając, że "duński futbol został uratowany w ostatniej chwili po ośmieszeniu się przed całym światem".

 

Dziennik "Ekstrabladet" zwrócił jednak uwagę, że wiadomość DBU nie oznacza, że mecz z Walią zostanie rozegrany w najsilniejszym składzie, ponieważ piłkarze Age Hareide, którzy zebrali się na zgrupowaniu w Kopenhadze, po rozegraniu meczu ze Słowacją przez drużynę alternatywną już powrócili do swoich klubów i w ten sposób naruszone zostały przepisy FIFA.

 

"Kluby zawodników muszą zostać uprzedzone o ich grze w reprezentacji na dwa tygodnie przed meczem lub meczami. DBU tak co prawda zrobiła, wysyłając pisma 20 sierpnia, lecz później nagle nastąpiła przerwa w zgrupowaniu. Zgodnie z przepisami kluby mogą teraz z czystym sumieniem odmówić zgody dla swoich zawodników na grę w następnym spotkaniu, aby uchronić ich przed ew. kontuzjami" - skomentowała gazeta.

 

PAP, polsatnews.pl

dk/hlk/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze