Polscy prokuratorzy rozpoczynają pracę w Smoleńsku. Rosjanie: będziemy spełniać wszystkie prośby

Polska

Polscy prokuratorzy, którzy rozpoczynają w Smoleńsku czynności procesowe związane z oględzinami wraku samolotu Tu-15M, w poniedziałek rano złożyli wizytę w oddziale Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej. W skład grupy wchodzą też technicy kryminalistyczni. Rzeczniczka rosyjskiego Komitetu Śledczego zapewniła, że 'wykonywane będą wszystkie prośby strony polskiej dot. zdjęć badanych detali".

Samochód polskiej grupy, w której są również technicy kryminalistyczni, przybył na lotnisko w południe czasu lokalnego (godz. 11 w Polsce).

 

Przed wjazdem na teren lotniska zgromadzili się dziennikarze z Polski i Rosji; przyjechały m.in. ekipy ogólnokrajowych rosyjskich telewizji Rossija i NTV.

 

Wcześniej licząca około 10 osób polska delegacja weszła do budynku Zarządu Śledczego Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej w obwodzie smoleńskim krótko przed godz. 9 czasu lokalnego (godz. 8 w Polsce).

 

Wyjazd prokuratorów jest wynikiem realizacji wniosków o pomoc prawną kierowanych do Prokuratury Generalnej Federacji Rosyjskiej, w których zespół śledczy zwracał się m.in. o przeprowadzenie dodatkowych oględzin elementów konstrukcyjnych samolotu.

 

"Rosjanie nie mają pytań, jeśli chodzi o przyczyny katastrofy"

 

Rzeczniczka rosyjskiego Komitetu Śledczego Swietłana Pietrienko powiedziała, że podczas oględzin stosowany będzie specjalny sprzęt kryminalistyczny, który pozwala zrobić zdjęcie sferyczne detali badanych przez śledczych. - Przy dodatkowych oględzinach stosowany będzie rosyjski sprzęt kryminalistyczny, ale będziemy obowiązkowo spełniać wszystkie prośby, które wyraża strona polska - tj. robić zdjęcia tych lub innych (elementów) - powiedziała rzeczniczka KŚ.

 

Pietrienko, która wypowiadała się dla mediów przed wjazdem na teren lotniska wojskowego w Smoleńsku, wyjaśniła, że obecnie rosyjscy śledczy i przedstawiciele polskiej prokuratury przechodzą na tym lotnisku trwającą około godziny procedurę kontroli i przejścia przez tzw. strefę sterylną; wymaga to m.in. przebrania się w jednorazowe okrycia.

 

Przedstawicielka Komitetu Śledczego zapewniła, że współpraca ze stroną polską jest "na wysokim profesjonalnym poziomie".

 

Oświadczyła, że główne działania śledcze w ramach badania sprawy karnej przez Komitet Śledczy są zakończone i że "odtworzony został obraz katastrofy"; rosyjscy śledczy nie mają pytań, jeśli chodzi o przyczyny katastrofy - oznajmiła. Wymieniła m.in. "błędne działania załogi" Tu-154M.

 

Jednocześnie dodała, że sprawa karna nadal jest przez Komitet Śledczy prowadzona, a "wrak samolotu jest dowodem rzeczowym w sprawie karnej". "Dlatego też nie możemy go przekazać (Polsce)" - powiedziała Pietrienko.

 

Rzeczniczka wyjaśniła również, że materiały tej sprawy karnej liczą ponad 700 tomów i że jako świadków przesłuchano ponad 500 osób. Ponadto przebadano ponad 17 tysięcy dowodów, w tym detale samolotu i dokumenty w językach polskim i rosyjskim.

 

Ograniczony dostęp do wraku

 

Wizycie polskich prokuratorów i techników kryminalistycznych towarzyszą publikacje w mediach rosyjskich informujące o wizycie i podkreślające, że strona rosyjska nie ma wątpliwości w sprawie przyczyn katastrofy z 10 kwietnia 2010 roku. Artykuł o takiej wymowie publikuje poniedziałkowy "Moskowskij Komsomolec".

 

Dziennik ten opisuje także warunki przechowywania wraku Tu-154M. "Strefa, gdzie przechowywane są fragmenty samolotu jest »sterylna«, dostęp do niej jest ograniczony. Wszyscy, którzy będą oglądać wrak, przejdą staranną kontrolę, aby nie wnieść żadnych śladów z zewnątrz" - pisze "MK". Dziennik podaje, iż jego dziennikarzom pokazano namiot ze specjalną aparaturą i zapowiada, że "polscy specjaliści, tak jak ich rosyjscy koledzy, przejdą przez punkt kontrolny", w którym znajdują się urządzenia "zdolne do wykrycia materiałów wybuchowych nawet w minimalnych ilościach" oraz inna aparatura o wysokiej czułości.

 

10 kwietnia 2010 roku pod Smoleńskiem rozbił się samolot Tu-154M z polską delegacją udającą się na obchody 70-lecia zbrodni katyńskiej. Zginęło 96 osób, w tym prezydent RP Lech Kaczyński wraz z małżonką, a także wielu wysokich rangą urzędników państwowych i dowódców wojskowych. Obecnie wrak Tu-154M znajduje się na płycie lotniska w Smoleńsku. Władze Rosji twierdzą, że nie mogą przekazać go Polsce, dopóki nie zakończą swojego śledztwa; 31 sierpnia Komitet Śledczy FR ponownie poinformował, że śledztwo to nadal trwa. Przedstawiciele polskich władz wielokrotnie poruszali w rozmowach ze stroną rosyjską sprawę zwrotu Polsce wraku Tu-154M.

 

PAP

mta/zdr/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze