Łukaszenka przyznaje, że rekonstrukcja rządu związana jest z pijaństwem. "Nie wylewali za kołnierz"

Świat
Łukaszenka przyznaje, że rekonstrukcja rządu związana jest z pijaństwem. "Nie wylewali za kołnierz"
WikimediaCommons/Okras/CC BY-SA 4.0

Prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka, który niedawno przeprowadził rekonstrukcję rządu, a w piątek mianował nowych ministrów finansów i energetyki, zapowiedział, że to nie koniec zmian, a jedną z ich przyczyn jest pijaństwo wśród osób zajmujących wysokie stanowiska.

- Wstyd o tym mówić, ale wielu kierowników, których ostatnio zwolniłem, nie wylewało za kołnierz - powiedział Łukaszenka w piątek. - Jeszcze wrócimy do różnych urzędników i nie tylko w rządzie - mówił.

 

Łukaszenka wyjaśnił, że picia alkoholu czy chodzenia do sauny nie zabrania, ale "trzeba to umieć" robić. - Trzeba znać miarę, wiedzieć z kim, gdzie i ile - oświadczył. Sam, jak powiedział, "praktycznie nie pije".

 

- Pijak to żaden kierownik. Jeśli dzisiaj się napił do utraty przytomności, to jutro będzie myślał tylko o tym, jak strzelić sobie klina - ocenił prezydent.

 

Największa od lat rekonstrukcja białoruskiego rządu

 

W piątek prezydent Łukaszenka powołał na stanowisko ministra finansów 41-letniego Maksima Jermałowicza, a na ministra energetyki - 42-letniego Wiktara Karankiewicza. To dalszy ciąg największej od lat rekonstrukcji białoruskiego rządu, w ramach której posady stracili m.in. premier Andrej Kabiakou i wicepremierzy. Nowym premierem został 18 sierpnia 48-letni Siarhiej Rumas, dotychczasowy prezes Banku Rozwoju. Według komentatorów nowy skład rządu jest "zorientowany bardziej liberalnie i rynkowo".

 

Komentując sugestie publicystów, że zmiany w rządzie są tymczasowe - na okres "do wyborów prezydenckich", które mają się odbyć w 2020 r., Łukaszenka zapewnił, że taka opinia "to niesamowita głupota". - Chcę, żebyście pracowali i po wyborach, i po mnie - oświadczył.

 

- To powinno być odnowienie, nie powinno być zastoju. W gospodarce, w społeczeństwie zastój zaczyna się od zastojów kadrowych. Dlatego to zupełnie naturalne, że wy, obecne pokolenie ministrów, jesteście o 20-25 lat młodsi (niż poprzednicy - PAP). To normalne - przekonywał prezydent.

 

PAP

mr/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze