41 ofiar śmiertelnych katastrofy w Genui. Strażacy dotarli do ciał rodziny

Świat
41 ofiar śmiertelnych katastrofy w Genui. Strażacy dotarli do ciał rodziny
PAP/EPA/Luca Zennaro

W gruzach zawalonego wiaduktu w Genui ratownicy i strażacy poszukują ostatniej osoby, uważanej za zaginioną. W sobotę rano bilans ofiar wzrósł do 41, gdy znaleziono wrak samochodu z ciałami trzyosobowej rodziny: rodziców z 9-letnią córką. W Genui odbyły się państwowe uroczystości pogrzebowe 19 z 41 ofiar. W ceremonii uczestniczyli prezydent Włoch Sergio Mattarella i premier Giuseppe Conte.

Media podały również, że obywatel Niemiec, który uważany był za osobę zaginioną, skontaktował się z prefekturą w Genui.

 

Na miejsce wtorkowej katastrofy przybył przed południem prezydent Włoch Sergio Mattarella, który wziął udział w państwowym pogrzebie 19 ofiar. Ceremonii w hali genueńskich targów przewodniczył arcybiskup Genui kardynał Angelo Bagnasco. Uczestniczyli w niej również premier Giuseppe Conte.

 

"Rana jest głęboka, a powstała z bezgranicznego bólu"

 

- Rana jest głęboka, a powstała przede wszystkim z bezgranicznego bólu po tych, którzy stracili życie i zaginionych, ich bliskich, rannych, wielu ewakuowanych - mówił arcybiskup miasta.

 

Kardynał Bagnasco podkreślił: - Wiemy, że jakiekolwiek ludzkie słowo, nawet szczere, to niewiele w obliczu takiej tragedii, tak jak niezbędna sprawiedliwość niczego nie może przekreślić ani przywrócić.

 

W czasie ceremonii odmówiono też muzułmańską modlitwę, ponieważ dwie żegnane ofiary były wyznawcami tej religii.

 

Na uroczystości zgromadziły się setki ludzi: bliscy ofiar, mieszkańcy miasta, przedstawiciele władz i miejskich służb. Przybyli także piłkarze obu miejscowych klubów piłkarskich Genoa i Sampdoria oraz przedstawiciele kierownictwa firmy zarządzającej autostradami.

 

Rodziny nie chcą uczestniczyć w sporze

 

Większość rodzin postanowiła pochować swych bliskich podczas prywatnych ceremonii w swych miejscach zamieszkania. Niektórzy swoją decyzję uzasadnili trwającą w kraju polityczną polemiką, jaka wybuchła po tragedii.

 

Jak wyjaśnili, nie chcą uczestniczyć w wymianie oskarżeń między politykami rządzącej większości i opozycji na temat odpowiedzialności za stan konstrukcji i skuteczności kontroli ze strony instytucji oraz rzekomych partyjnych powiązań ze spółką - zarządcą autostrad.


Rządząca obecnie większość zarzuca to swym poprzednikom, którzy oskarżenia te odpierają.

 

- Rozumiem doskonale, że ludzie są wściekli i zawiedzeni, mają całe moje zrozumienie - powiedział szef MSW Matteo Salvini. 

 

Przedstawiciel władz Genui Matteo Campora wyjaśnił, że z udziału w ceremonii zrezygnowali też ci, którzy nie są katolikami.

 

PAP, polsatnews.pl, Reuters

mta/grz/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze