Trump: to smutne, co zrobili Manafortowi; jest bardzo dobrym człowiekiem

Świat
Trump: to smutne, co zrobili Manafortowi; jest bardzo dobrym człowiekiem
PAP/EPA/TASOS KATOPODIS

Prezydent USA Donald Trump powiedział w piątek, w drugim dniu obrad ławy przysięgłych w sprawie jego byłego szefa sztabu wyborczego Paula Manaforta, że "to smutne, co mu zrobiono". Sędzia prowadzący proces Manaforta przyznał, że grożono mu w związku z tą sprawą.

- Sądzę, że cały ten proces Manaforta jest bardzo smutny. (...) Pracował dla mnie przez bardzo krótki czas, ale wiecie co - tak się składa, że on jest bardzo dobrym człowiekiem - powiedział dziennikarzom prezydent. Dodał, że śledztwo w sprawie ingerencji Rosji w wybory prezydenckie, które uruchomiło dochodzenia w sprawie Manaforta, "to polowanie na czarownice".

 

Sędzia T.S. Ellis, przed którym toczy się proces Manaforta, powiedział w piątek, że otrzymał groźby dotyczące tej sprawy i znajduje się pod ochroną strażników sądowych (US marshals). Dodał, że nie ujawni tożsamości przysięgłych, czego domagają się media, ze względu na ich "bezpieczeństwo i spokój".

 

- Nie miałem pojęcia, że ta sprawa wzbudzi takie emocje - dodał. Przyznał jednak, że jest "optymistyczny co do rychłego zakończenia" obrad przysięgłych.

 

W sprawie powołano 20 świadków

 

Na Manaforcie ciąży 18 zarzutów karnych dotyczących defraudacji, prania brudnych pieniędzy, oszustw finansowych i ukrywania dochodów na zagranicznych kontach przed amerykańskim fiskusem.

 

Zarzuty te rozpatrują przysięgli w sądzie federalnym w Alexandrii. Drugi proces, w Dystrykcie Kolumbii, ma się rozpocząć we wrześniu i przedmiotem rozprawy będzie co najmniej siedem zarzutów.

 

Prokuratorzy powołali na świadków w tej sprawie ponad 20 osób, spośród których najważniejszy był były zastępca Manaforta Rick Gates. Jego zeznania pogrążyły byłego szefa sztabu Trumpa, którego wcześniej poważnie obciążyły wystąpienia jego księgowych i doradców podatkowych.

 

Śledztwo w sprawie Russiagate

 

AP zwraca jednak uwagę, że los byłego szefa sztabu Trumpa nie jest jednak przesądzony; 12 przysięgłych musi podjąć jednogłośnie decyzję w sprawie, w której trzeba się orientować w skomplikowanych oszustwach finansowych, fałszywych firmach - wydmuszkach, zagranicznych kontach bankowych, przepisach kredytowych i podatkowych.

 

Proces byłego szefa sztabu Trumpa to pierwsza próba osądzenia osoby postawionej w stan oskarżenia przez prokuratora specjalnego Roberta Muellera, który prowadzi śledztwo w sprawie Russiagate.

 

Mueller postawił mu również zarzuty karne dotyczące między innymi niezarejestrowania się w USA jako tzw. zagraniczny agent (lobbysta na rzecz obcego państwa), składania fałszywych oświadczeń, utrudniania działania wymiaru sprawiedliwości i spisku na rzecz takiego utrudniania oraz usiłowania wpłynięcia na zeznania potencjalnych świadków.

 

PAP

nro/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze