Areszt dla właściciela spółki prowadzącej "dzikie" składowisko w Jakubowie. Po pożarze chemikaliów

Polska
Areszt dla właściciela spółki prowadzącej "dzikie" składowisko w Jakubowie. Po pożarze chemikaliów
Polsat News

Na 3 miesiące aresztował sąd właściciela spółki prowadzącej nielegalne składowisko w Jakubowie, gdzie we wtorek paliły się chemikalia. Zarzucono mu spowodowanie zagrożenia życia i zdrowia poprzez nielegalne gromadzenia niebezpiecznych materiałów bez wymaganej zgody.

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Legnicy prok. Lidia Tkaczyszyn poinformowała, że Janusz G., właściciel spółki prowadzącej nielegalne składowisko, usłyszał zarzut sprowadzenia pożaru składowiska odpadów i rozprzestrzeniania się substancji trujących i duszących zagrażających życiu i zdrowiu wielu osób oraz mieniu o wielkich rozmiarach.

 

- Prokurator wziął pod uwagę fakt, że mężczyzna sprowadził bezpośrednie zagrożenie dla życia 342 osób pracujących w znajdującej się w pobliżu składowiska kopalni Polkowice-Sieroszowice oraz że sprowadził zagrożenie dla mienia wielkich rozmiarów, gdyż składowisko przylega do lasu i do szybu górniczego - powiedziała rzecznik.

 

Jak poinformowała, właściciel spółki składował odpady nielegalnie, bez zgody starostwa powiatowego w Polkowicach, a następnie nie zastosował się do decyzji administracyjnej wójta gminy Radwanice nakazującej usunięcie odpadów.

 

"Prawdopodobne podpalenie"

 

Rzecznik zaznaczyła, że zarzut nie dotyczy bezpośredniego spowodowania pożaru.

 

- Na razie ustalamy, jaka była ta bezpośrednia przyczyna i bierzemy pod uwagę różne wersje. Prawdopodobna jest wersja, że było to podpalenie. Natomiast zarzut odnosi się do sprowadzenia pożaru przez składowanie odpadów wbrew przepisom, pomimo decyzji nakazującej usunięcie i składowanie ich w taki sposób i w takich warunkach, że mogło to doprowadzić do niekontrolowanego zapłonu i gwałtownego rozprzestrzeniania się ognia - powiedziała rzecznik.

 

Mężczyzna nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu. Na wniosek prokuratury sąd zastosował wobec niego trzymiesięczny areszt.

 

Oprócz Janusza G. w środę zatrzymano także trzy inne osoby. Jak poinformowała prokurator, zgromadzone dowody, w tym opinia biegłego z zakresu pożarnictwa, dały podstawy, aby postawić zarzuty tylko Januszowi G., a pozostałe osoby zostały przesłuchane w charakterze świadków.

 

Nielegalne gromadzenie odpadów


Rzecznik dodała, że od 2017 r. prokuratura okręgowa prowadzi także śledztwo, w którym Janusz G. ma status podejrzanego i usłyszał zarzuty. Chodzi o nielegalne gromadzenie materiałów na składowiskach w Głogowie, w gminie Radwanice i w gminie Jerzmanowa.

 

- Z ustaleń wynika, że już od czerwca 2016 roku były gromadzone tam materiały wbrew przepisom ustawy o składowaniu odpadów. Obecnie czekamy na opinię biegłego z zakresu ochrony środowiska. W tej sprawie jako podejrzany pojawia się też syn Janusza G. Jarosław G. - powiedziała prokurator.

 

Z pożarem, który wybuchł w ubiegły wtorek na składowisku odpadów w pobliżu wsi Jakubów w powiecie polkowickim, walczyło ponad 30 zastępów strażaków. Były tam zgromadzone m.in. lakiery, farby, rozpuszczalniki. Od pożaru zajął się pobliski las, a w KGHM zdecydowano, że górnicy nie zjadą pod ziemię do pracy na wieczorną i nocną zmianę w pobliskiej kopalni Polkowice-Sieroszowice.

 

PAP

prz/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze