"Andrzej Duda wrócił do przedpokoju". Kropiwnicki po odrzuceniu wniosku o referendum

Polska

Senat nie zgodził się na prezydenckie referendum w sprawie zmian w konstytucji. - To nie konflikt, to różnica zdań - powiedział w programie "Tak czy Nie" poseł PiS Marek Ast. Robert Kropiwnicki z PO z przekąsem skomentował głosowanie senatorów Prawa i Sprawiedliwości: "Andrzej Duda wrócił do przedpokoju".

- Jarosław Kaczyński i kierownictwo PiS-u pokazało figurantom w Senacie i figurantowi Andrzejowi Dudzie, co mają myśleć. Niestety, Andrzej Duda wrócił do przedpokoju. Dostał jasny sygnał, że jak nie uzgodni czegoś z prezesem, to nic nie będzie. Jak prezes pozwoli prezydentowi, to będzie referendum – powiedział poseł PO.


Z kolei poseł PiS Marek Ast zwrócił uwagę, że "widać, że nie ma pełnej zgody między Zjednoczoną Prawicą a prezydentem". - To nie konflikt, to różnica zdań. Nie zawsze prezydent zgadza się z tym, co PiS proponuje i nie zawsze PiS zgadza się z propozycjami prezydenta - tłumaczył.


"To obraża polskich sędziów"


W drugiej części programu gośćmi Agnieszki Gozydry byli rzecznik KRS dr Maciej Mitera i prawnik prof. Marcin Matczak.


Tematem rozmowy było środowe orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości UE.


- Jako sędzia tego kraju czuję się niezawisły, jako sąd wydaję niezależne decyzje. I naprawdę mnie dziwi, dlaczego pani sędzia, moja koleżanka z Irlandii wyraża (wątpliwości). Bo zapewniam, że każdy podsądny, który stanie przede mną jako sądem, będzie ten proces miał uczciwy - powiedział Mitera.


Jak podkreślił, wierzy w polskich sędziów, że "postępują zgodnie z literą prawa".


Na pytanie, jak mogą poczuć się sędziowie posądzeni o to, że mogą orzekać w sposób nierzetelny, rzecznik KRS odparł: "Powiem tak: to obraża polskich sędziów".


"Cała Europa mówi: nie ufam wam"


Zdaniem Matczaka, polskich sędziów "obraża to, co z nimi zrobiono w ostatnich trzech latach już prawie".


- Przeprowadzono tzw. reformy, które zamiast doprowadzić do większej skuteczności polskiego wymiaru sprawiedliwości, doprowadziły do mniejszej skuteczności, bo teraz podejrzany, który wyjedzie za Odrę może liczyć na to, że przynajmniej opóźni, albo w ogóle uniemożliwi procedurę trafienia do Polski - tłumaczył.


- To jest sytuacja, w której cała Europa mówi: nie ufam wam, nie ufam polskim sędziom, nie ufam, że jesteście niezależni - dodał.

 


Orzeczenie Trybunału


Sąd w Irlandii rozpatrujący sprawę ekstradycji Polaka Artura C., poszukiwanego przez polską prokuraturę w związku z zarzutami dotyczącymi przemytu narkotyków - zwrócił się do TSUE o opinię w trybie pilnym (stosowaną w sprawach, w których ktoś przebywa w areszcie) na temat tego, czy Polak będzie sądzony w swoim kraju w uczciwym procesie. Sąd wskazywał na obawy co do praworządności w Polsce w związku z uruchomieniem wobec niej przez Komisję Europejską procedury z art. 7 traktatu unijnego.


TSUE orzekł, że "Organ sądowy, do którego zwrócono się o wykonanie Europejskiego Nakazu Aresztowania, musi wstrzymać się od jego wykonania, jeśli uzna, że dana osoba mogłaby zostać narażona na ryzyko naruszenia prawa podstawowego do niezawisłego sądu, a tym samym istotnej treści prawa podstawowego do rzetelnego procesu sądowego, ze względu na nieprawidłowości mogące mieć wpływ na niezawisłość władzy sądowniczej w wydającym nakaz państwie członkowskim".


Trybunał stwierdził jednocześnie, że decyzja o wstrzymaniu ENA może zapaść dopiero po przeprowadzeniu dwuetapowej analizy.

 

Polsat News, PAP
ml/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze