Starał się w banku o kredyt. Jego wniosek wykorzystali oszuści. Wzięli 300 tys. zł pożyczki

Polska

Aleksander Ziółkowski zwrócił się z prośbą o ofertę wzięcia kredytu w dwóch bankach. Kiedy wybrał pierwszy z nich, okazało się, że ktoś zaciągnął na jego dane osobowe 300 tys. zł kredytu w drugim – Idea Banku. Przedsiębiorca podejrzewa, że w szajce oszustów była jedna z osób powiązanych z bankiem.

Aleksander Ziółkowski od kilkunastu lat prowadzi własną firmę. Ma pizzerię, nagłaśnia też imprezy plenerowe w okolicach Torunia. Na początku 2017 roku postanowił kupić ziemię, na której miały powstać magazyny. W tym celu zwrócił się o kredyt do dwóch banków.

 

- Wybrałem bank w Bydgoszczy. I w tym momencie dowiedziałem się, że ktoś na dokumenty złożone w drugim banku wyłudził kredyt – opowiada pan Aleksander.

 

"Oszust był dobrze przygotowany do tego przestępstwa"

 

Przestępcy wykorzystali dane zawarte we wniosku kredytowym złożonym do Idea Banku. Kwota kredytu opiewała na 300 tysięcy złotych. Sprawą od razu zajęła się prokuratura. Początkowo sprawę umorzono, bo nie udało się ustalić sprawców oszustwa, kilka tygodni temu została ona wznowiona.

 

- Z całą pewnością udało się ustalić, że pan Aleksander nie jest sprawcą tego przestępstwa. Jednoznacznie udało się to wykluczyć w toku czynności procesowych. Przede wszystkim w postaci przesłuchania konfrontacyjnego z jedną z pracownic banku. Wiadomo, że oszust był dobrze przygotowany do tego przestępstwa, znał szereg okoliczności dotyczących pracy banku – informuje Andrzej Kukawski z Prokuratury Okręgowej w Toruniu.

 

- Wiele wskazuje na to, że była to osoba, która przyjmowała ten mój wniosek. Powiem tylko o jednym. W zestawie, który dostarczyliśmy do banku, było ksero mojego dowodu. Ksero, które sam robiłem. I okazało się, że to samo ksero dowodu znalazło się w tym wyłudzonym. A pani z banku twierdzi, że wszystkie moje dokumenty zniszczyła, kiedy nie zgłosiłem się po tę ofertę z Idea Banku – dodaje Aleksander Ziółkowski.

 

"Obowiązuje mnie tajemnica bankowa"

 

Udaje nam się porozmawiać z Anną C., która przyjęła dokumenty pana Aleksandra.

Reporter: Co się stało z dokumentami, które zostały do pani złożone, po tym jak on zrezygnował z tego kredytu?
Anna C.: Bardzo proszę, żeby pan przekierował swoje pytania do centrali banku, ponieważ obowiązuje mnie tajemnica bankowa. Niestety nie mogę z panem rozmawiać na ten temat.
Reporter: Wiem, że zeznała pani, że zniszczyła te dokumenty. Jeżeli tak, to skąd wziął się skan dowodu w tym wyłudzonym wniosku?
Anna C.: Tak jak mówiłam, proszę się kontaktować z centralą banku. Nie mam nic więcej do powiedzenia.


Jak udało nam się ustalić, pani Anna C. na stałe nie pracuje w punkcie Idea Banku w Toruniu. Adres, który znalazł się we wniosku kredytowym obok danych pana Aleksandra, prowadzi nas do jednego z mieszkań, gdzie miał mieścić się salon masażu erotycznego.

 

Jak udało nam się dowiedzieć, pieniądze zostały przetransferowane do Siemianowic Śląskich, miał je pobrać Tadeusz G., który prowadzi tam firmę. Ustaleniem miejsca pobytu mężczyzny zajął się prywatny detektyw. Niestety, bez powodzenia.

 

- Nie udało się znaleźć tego człowieka. Ogłaszał się jako importer owoców i warzyw oraz prowadzący sprzedaż hurtową. Ale biurowiec, mieszczący się pod podanym przez niego adresem, jest w taki sposób usytuowany, że taki rodzaj działalności jest bardzo utrudniony – mówi detektyw.

 

"To takie starcie człowieka z gigantem"

 

Osoba wynajmująca biuro Tadeuszowi G. również nie wie, gdzie on przebywa. 

 

- Miałem z nim taki epizod, że wynajmowałem mu biuro i jestem o tyle zaskoczony, że człowiek w pierwszym okresie współpracy był bardzo rzetelny. Wynajmował biuro, miał swojego pracownika, jakoś je wyposażył. Nie wiem, co się wydarzyło, że nagle kontakt z nim zupełnie się urwał. Pracownik odszedł, on przestał regulować swoje należności, nie odpowiadał na telefony. I w zasadzie historię zakończyłem takim wypowiedzeniem z mojej strony. Zdaje się, że ostatni raz widziałem go pod koniec 2016 r. – mówi mężczyzna.

 

Kilka miesięcy po tym jak kontakt z Tadeuszem G. się urwał, wyłudzono kredyt na dane Aleksandra Ziółkowskiego, który od roku figuruje w bazie Biura Informacji Kredytowej jako nierzetelny kredytobiorca, przez co musiał sprzedać ziemię i porzucić plany dalszych inwestycji.

 

- "Z uwagi na negatywną opinię w bazie BIK na dzień wystawienia opinii, brak możliwości poszerzenia współpracy o dodatkowe finansowanie" - czyta odpowiedź z banku ws. kredytu pan Aleksander. - Okazuje się, że absolutnie nie ma takich możliwości – dodaje.

 

Zwróciliśmy się z prośbą o komentarz do centrali Idea Banku w Warszawie, ale nikt nie chciał się z nami spotkać. Otrzymaliśmy natomiast informację mailową, że po naszej interwencji bank skorygował dane, które wysłał do BIK-u.

 

- Wydaje mi się, że takich ludzi jak ja jest dużo więcej i jesteśmy bezsilni. Bezsilni w stosunku do takiego działania. To takie starcie człowieka z gigantem – podsumowuje Aleksander Ziółkowski.

 

"Interwencja"

luq/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze