"Przyznaję, że ws. Amber Gold zostały popełnione błędy". B. naczelniczka skarbówki przed komisją

Polska
"Przyznaję, że ws. Amber Gold zostały popełnione błędy". B. naczelniczka skarbówki przed komisją
Polsat News

- Przyznaję, że ws. Amber Gold zostały popełnione błędy - mówiła b. naczelnik I Urzędu Skarbowego w Gdańsku Violetta Gorecka, w poniedziałek przed komisją śledczą. Przyznała także, że to ona podjęła decyzję ws. zakończenia kontroli w Amber Gold.

Gorecka zeznała w poniedziałek, że w latach 2011-2016 była naczelnikiem I Urzędu Skarbowego w Gdańsku. Obecnie pracuje w III US w Gdańsku.

 

"Była to moja osobista decyzja"

 

Przewodnicząca komisji Małgorzata Wassermann (PiS) pytała Gorecką, kiedy się dowiedziała o istnieniu Amber Gold. Świadek odparła, że było to "w trakcie kontroli podatkowej". Zeznała, że powiadomiła ją kierownik komórki kontroli, która poinformowała ją o obrotach spółki, które wynosiły ok. 80 mln zł; przedstawiła jej też dotychczasowy przebieg kontroli.

 

Wassermann przypomniała, że wniosek o pilną kontrolę został stworzony 8 grudnia 2011 r., a kontrola została wysłana 6 lutego 2012 r. Gorecka odpowiedziała, że "to jest bardzo szybko".

 

Przewodnicząca zapytała świadka, kto podjął decyzję, że I US odstępuje od kontroli. - Pewnie ja podjęłam tę decyzję - odparła Gorecka. Dopytywana, czy sama tę decyzję podjęła, czy w konsultacji z kimś, świadek odpowiedziała, że po konsultacji z dyrektor Marią Liszniańską. - Była to moja osobista decyzja - podkreśliła.

 

"Kontrola była dalej kontynuowana"

 

Dopytywana, na jakiej podstawie podjęła decyzję o odstąpieniu od kontroli, odpowiedziała, że "to nie było odstąpienie, to było zakończenie kontroli, ale ta kontrola była dalej kontynuowana". - Naszym zamiarem nie było zakończeniu kontroli i na tym koniec, tylko po prostu przekazanie do kontroli do Pomorskiego Urzędu Skarbowego - mówiła.

 

Gorecka tłumaczyła, że we właściwości jej urzędu było około dziesięciu spółek z grupy Amber Gold. - Były spółki, które się rozliczały - zaznaczyła, odpowiadając na pytanie, przewodniczącej komisji, jak to było możliwe, że spośród tych dziesięciu spółek większość z nich "kompletnie nie rozlicza się - ani miesięcznie, ani rocznie".

 

- No, widocznie było to możliwe, skoro tak się stało - przyznała Gorecka. - W tamtych latach też nie mieliśmy takich narzędzi, jakie teraz mamy. Podejrzewam, że gdyby teraz zaistniała taka sytuacja, jak z Amber Gold, to po miesiącu byśmy wiedzieli, ponieważ z Jednolitego Pliku Kontrolnego by wyszło, że są wystawiane faktury, a nie są składane deklaracje. W tamtym czasie nie mieliśmy takich narzędzi do dyspozycji. Do wszystkiego dochodziliśmy po pewnym czasie - powiedziała Gorecka.

 

"Marcin P. nie musiał szukać raju podatkowego"

 

Podczas przesłuchania członkowie komisji zarzucili świadkowi wiele błędów, jakie pojawiły się w I US w Gdańsku w kontekście sprawy Amber Gold. - Ja wiem, że państwo chcą mi wykazać, że ten urząd źle pracował, ale państwo ten urząd oceniacie tylko przez pryzmat jednej sprawy, gdzie ja przyznaję - były popełnione błędy. Nie mówię, że nie było popełnionych błędów - oświadczyła Gorecka. - Ja znam pracę pracowników I US w Gdańsku w sytuacjach, gdzie się świetnie sprawdzili - dodała.

 

Do tej wypowiedzi odniósł się wiceszef komisji Jarosław Krajewski (PiS), który zwrócił uwagę, że komisji "chodzi o sprawę". - Jeśli sprawa Amber Gold była potraktowana przez I US w sposób nadzwyczajny, to chcemy poznać przyczyny, dlaczego (szef firmy - red.) Marcin P. był traktowany w taki sposób, że nie musiał szukać raju podatkowego, bo był tak traktowany w Gdańsku - powiedział polityk.

 

W innej części przesłuchania Witold Zembaczyński (Nowoczesna) dopytywał, jakie błędy popełniono w I US w Gdańsku ws. Amber Gold. Świadek wymieniła, że nie było sankcji wobec podatnika, choć był wielokrotnie wzywany; nie został nałożony obowiązek podatku CIT, a dokumenty zostały odłożone na półkę.

 

"Nie było potrzeby przeprowadzać kontrole"

 

Gorecka zeznała, że 14 lutego 2012 r. sporządziła notatkę, w której miała napisać, że kontrolę przekazuje do UKS-u; decyzję do UKS-u wysłała jednak dopiero w czerwcu. Nie umiała przed komisją wytłumaczyć, dlaczego przetrzymywała ją cztery miesiące. "Być może kompletowałam jakieś dokumenty" - zaznaczyła.

 

Świadek zapytana, kiedy i w jakim gronie doszło do decyzji, że odbędzie się kontrola sytuacji finansowej Marcina i Katarzyny P., czy nie posiadają nieujawnionych źródeł dochodów, odpowiedziała, że po ujrzeniu światła sprawy Amber Gold, w ręce świadka wpadła informacja, że P. mają spółkę i kapitał zakładowy, który wynosił kilka milionów. Dodała, że po tym poprosiła o sprawdzenie.

 

B. naczelnik zapytana, kiedy I US rozpoczął kontrolę małżonków P. pod kątem posiadania nieujawnionych źródeł dochodu, odpowiedziała: "Podejrzewam, że tam nie było kontroli, bo małżonkowie P. nie prowadzili działalności gospodarczej, więc nie było takiej potrzeby, żeby przeprowadzać kontrolę, natomiast były czynności wstępne". Jak dodała, sprawa została później przekazana do UKS.

 

"Wassermann: niech pani nie żartuje"

 

Wassermann stwierdziła, że w I US były wszelkie dokumenty dot. Amber Gold. Szefowa komisja podkreśliła, że ocenia pracę tego urzędu "skrajnie źle". W odpowiedzi na to świadek powiedziała: "Ja nie, ja zupełnie inaczej". - Pani się skupia na jednej sprawie, na jednej sprawie Amber Gold, w której faktycznie były popełnione błędy, ale byliśmy też jedyną instytucją, która rozpoczęła kontrolę, kiedy ktokolwiek w ogóle słyszał o Amber Gold - zauważyła świadek. Wassermann odpowiedziała: "Niech pani nie żartuje".

 

Gorecka zaprzeczyła, jakoby miała postawione zarzuty za niedopełnienie obowiązków; nie miała też postępowania dyscyplinarnego. Ta deklaracja zaskoczyła Wassermann. - Pani nie miała postępowania dyscyplinarnego? - zapytała świadek. - Nie miałam - odparła Gorecka. - Jak to jest możliwe, że pani pracownicy mieli, a pani jako naczelnik nie miała? - pytała Wassermann. Gorecka odpowiedziała: "Ja sama w stosunku do siebie o postępowania dyscyplinarnego nie wnioskuję".

 

Ponad 19 tys. oszukanych

 

Amber Gold powstała na początku 2009 r. i miała inwestować w złoto i inne kruszce. Klientów kusiła wysokim oprocentowaniem inwestycji. W połowie 2011 r. spółka przejęła większościowe udziały w liniach lotniczych Jet Air, następnie w niemieckich OLT Germany, a pod koniec 2011 r. w liniach Yes Airways. Powstała wtedy marka OLT Express.

 

Linie OLT Express ogłosiły upadłość pod koniec lipca 2012 r. Z kolei Amber Gold ogłosiła likwidację 13 sierpnia 2012 r., a tysiącom swoich klientów nie wypłaciła powierzonych jej pieniędzy i odsetek od nich. Według ustaleń, w latach 2009-2012 w ramach tzw. piramidy finansowej, firma oszukała w sumie niemal 19 tys. swoich klientów, doprowadzając do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w wysokości prawie 851 mln zł.

 

PAP

bas/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze