Trener chłopców uwięzionych w jaskini w Tajlandii przeprasza rodziców

Świat
Trener chłopców uwięzionych w jaskini w Tajlandii przeprasza rodziców
PAP/EPA/Rungroj Yongrit
6 czerwca rodzice dowiedzieli się o śmierci nurka, który brał udział w akcji ratunkowej

Trener nastoletnich piłkarzy, którzy razem z nim są uwięzieni w jaskini w północnej Tajlandii, przekazał za pośrednictwem nurków list do rodziców chłopców z przeprosinami oraz podziękowaniem za wsparcie. Listy do rodziców przekazało także kilku chłopców.

"Dziękuję wszystkim za wsparcie moralne i przepraszam wszystkich rodziców" - napisał Ekkapol Chantawong w liście, który został przekazany przez ratowników do publicznej wiadomości.

 

Listy przekazali też niektórzy chłopcy. 

 

"Nie martwcie się, mamo i tato, minęły dwa tygodnie odkąd mnie nie ma, ale wrócę żeby wam pomóc w sklepie" - napisał Bew, którego rodzice prowadzą mały sklep spożywczy. 

 

12 chłopców w wieku 11-16 lat z miejscowego klubu piłkarskiego oraz ich 25-letni trener weszli w sobotę 23 czerwca do jaskini Tham Luang Nang Non w prowincji Chiang Rai na północy Tajlandii, gdzie zostali odcięci od świata przez ulewne deszcze. Kompleks jaskiń ciągnie się tam przez kilka kilometrów, przejścia są wąskie, a w porze deszczowej często zalewa je woda. Grupę odnaleźli w poniedziałek wieczorem w głębi jaskini brytyjscy nurkowie.

 

Choć według władz wszyscy są bezpieczni, nierozwiązana pozostaje kwestia wydostania ich z jaskini, która wciąż jest częściowo zalana wodą. Na razie wycieńczonym chłopcom i trenerowi przekazano wysokokaloryczne pożywienie i lekarstwa.

 

Specjaliści rozważają odwierty w jaskini

 

Akcja ratownicza w ostatnich dniach poruszyła cały świat. W sprawę zaangażowali się najlepsi światowi eksperci, którzy próbują opracować sposób na wydostanie grupy z jaskinii.

 

Na razie jednak wszelkie próby kończą się niepowodzeniem. Po utracie przytomności spowodowanej brakiem tlenu po wejściu do jaskini zmarł w piątek jeden z tajskich ratowników. Kilka godzin później szef Sztabu Kryzysowego, Narongsak Osottanakorn, który jest także gubernatorem prowincji Chiang Rai, oświadczył, że próba ta była "nieodpowiednia" i nie podjęte zostaną akcje, które naraziłyby na śmierć ratowników. Obecnie wydostanie chłopców z jaskini zalanej wodą jest tym bardziej niemożliwe, że większość uwięzionej grupy nie umie pływać ani też nurkować.

 

Ratownicy przygotowują się na scenariusz, w którym młodzi piłkarze będą musieli spędzić w środku nawet kilka miesięcy do momentu, w którym poziom wody obniży się. Specjaliści rozważają jednak m.in. wykonanie odwiertów od góry jaskiń. 

 

PAP

mta/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze