PO i Nowoczesna wzywają UE do trzymania presji na polski rząd ws. SN. Posłowie rozmawiali z Tuskiem

Świat

Przedstawiciele Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej wzywali w Brukseli do wywierania presji na polski rząd ws. sędziów Sądu Najwyższego, którzy 3 lipca mają przejść na emeryturę. Przewodniczący PO Grzegorz Schetyna i Rafał Trzaskowski spotkali się z szefem Rady Europejskiej Donaldem Tuskiem i przewodniczącym KE Jean-Claude'em Junckerem.

"Bardzo dobre spotkanie z @JunckerEU. W sprawie praworządności w Polsce, niezawisłości sądownictwa i trójpodziału władzy cała Komisja Europejska mówi jednym głosem. #WolneSądy" - napisał Schetyna na Twitterze. Zamieścił też zdjęcie ze spotkania, w którym uczestniczył również Rafał Trzaskowski (PO).

 

 

Wcześniej Trzaskowski i Schetyna spotkali się z szefem Rady Europejskiej Donaldem Tuskiem. Rozmowa, jak w mediach społecznościowych przekazał Trzaskowski, dotyczyła przyszłości strefy euro, budżetu unijnego, polityki migracyjnej oraz polityki obronnej.

 

"W Brukseli rozstrzygają się sprawy najważniejsze dla Polski: przyszłość strefy euro, budżet unijny, polityka migracyjna, polityka obronna. Jest o czym rozmawiać. @SchetynadlaPO @donaldtusk" - napisał Trzaskowski na Twitterze, zamieszczając też zdjęcie ze spotkania z Tuskiem.

 

 

Liderzy partii Grzegorz Schetyna (PO) i Katarzyna Lubnauer (Nowoczesna) w czwartek biorą udział w spotkaniach swoich partii europejskich, EPL i ALDE, przed szczytem UE w Brukseli. 

 

- Nadchodzące dni zdecydują o tym, czy będziemy mogli mówić o niezależności (polskiego) Sądu Najwyższego, czy rząd (Polski), czując presję ze strony europejskiej, ale myślę też, że całego wolnego świata, zrobi ten krok w tył - mówił Schetyna dziennikarzom przed Parlamentem Europejskim.

 

Apel do KE o skierowanie sprawy do Trybunału Sprawiedliwości

 

Polska opozycja, ale także KE, obawia się, że 3 lipca wygaszone zostaną mandaty tych sędziów Sądu Najwyższego, którzy osiągnęli wprowadzony przez reformę nowy, niższy wiek emerytalny. Sędziowie mieli wprawdzie możliwość złożenia oświadczeń, że chcą dalej orzekać (wówczas decyzję w ich sprawie ma podjąć prezydent), ale wielu z nich tego nie zrobiło.

 

- Apelowaliśmy do Komisji Europejskiej o skierowanie sprawy do Trybunału Sprawiedliwości. Uważamy, że zostało zbyt mało czasu, żeby powstrzymać to w inny sposób - podkreślała Lubnauer.

 

Obie partie oceniły, że wywieranie presji na rządzących ma sens, co pokazuje przegłosowana w ciągu jednego dnia ponowna nowelizacja ustawy o IPN, krytykowanej wcześniej zarówno przez USA i środowiska żydowskie.

 

- Presja środowisk amerykańskich, rządu amerykańskiego i izraelskiego spowodowała, że fatalna, katastrofalna ustawa, którą wprowadzał minister (Patryk) Jaki, która skompromitowała Polskę, zniszczyła nam wizerunek i reputację w świecie, została zmieniona - ocenił Schetyna.

 

Lider PO krytykował sposób przyjęcia nowelizacji; powiedział o ograniczeniu pytań i braku debaty. - Widzieliśmy to wczoraj, że ta presja przynosi skutek. Wierzymy i chcemy w to wierzyć, że ta presja przyniesie sens, że rząd wycofa się z fatalnych pomysłów, które niszczą polską praworządność - powiedział.

 

"To jest kwestia priorytetów, które zostały wybrane"

 

Szefowa Nowoczesnej przekazała, że o konsekwencjach, jakie 3 lipca wywołają przepisy ustawy o SN, rozmawiała z UE komisarz ds. konkurencji Margrethe Vestager; Dunka również należy do ALDE. Jak tłumaczyła Lubnauer, politycy PO i Nowoczesnej występują w tej sprawie razem, bo nie ma wątpliwości, że "wszystkie siły proeuropejskie powinny współpracować na rzecz tego, żeby Polska znowu znalazła się w centrum UE".

 

- To jest kwestia budżetu, który jest dużo bardziej niekorzystny dla Polski, to jest kwestia priorytetów, które zostały wybrane. To, że będziemy mieli taki, a nie inny budżet, jest wynikiem faktu, że ta ekipa, która nami rządzi, nie potrafi zawierać sojuszy - oceniła Lubnauer.

 

Jej zdaniem sytuację polskiej polityki zagranicznej obrazuje kwestia ustawy o IPN. Sejm i Senat przegłosowały w środę nowelę, która uchyla przepisy karne za przypisywanie Polakom odpowiedzialności za zbrodnie III Rzeszy Niemieckiej. Regulacje te były wprowadzone w styczniu. Przygotowało je Ministerstwo Sprawiedliwości, by używać ich do walki z błędnymi sformułowaniami typu "polskie obozy śmierci". Na rząd spadła za to fala krytyki międzynarodowej.

 

- Najpierw trzeba było wywołać pożar, potem go podlać benzyną po to, żeby teraz szczycić się tym, że się go ugasiło. Za późno, szkody są już bardzo duże. Faktycznie nasze stosunki międzynarodowe z wieloma krajami już spłonęły - przekonywała szefowa Nowoczesnej.

 

"Rząd PiS jest całkowicie zmarginalizowany"

 

Rafał Trzaskowski - kandydat PO i Nowoczesnej na prezydenta Warszawy, a jednocześnie wiceprzewodniczący EPL - zwracał uwagę, że w UE podejmowane są najważniejsze decyzje w sprawach dotyczących przyszłości Europy, np. Brexitu, wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa, integracji strefy euro czy nowego wieloletniego budżetu.

 

- Niestety rząd PiS jest całkowicie zmarginalizowany. Nawet nie przyjeżdża na nieformalne spotkania, żeby porozmawiać o rzeczach fundamentalnych - ocenił Trzaskowski. Przestrzegał, że jeśli rząd nie wycofa się ze zmian "łamiących praworządność", konsekwencje poniosą obywatele, bo będzie mniej pieniędzy z UE dla naszego kraju.

 

PAP

zdr/mr/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze