Sejm w trybie pilnym przyjął zmiany w noweli ustawy o IPN. Zajęło mu to 1 godz. 29 min.

Polska
Sejm w trybie pilnym przyjął zmiany w noweli ustawy o IPN. Zajęło mu to 1 godz. 29 min.
PAP/Paweł Supernak

Przed południem Sejm przyjął zmiany w noweli ustawy o IPN, uchylające przepisy karne za przypisywanie Polakom odpowiedzialności za zbrodnie III Rzeszy. Zmiana porządku obrad Sejmu była zaskoczeniem dla posłów opozycji. Powodem zwołania dodatkowego środowego posiedzenia było bowiem pierwsze czytanie projektu o odpadach. Później nowelizację ustawy o IPN poparła senacka komisja praw człowieka.

W głosowaniu brało udział 418 posłów. Za było 388, przeciw - 25, a 5 - wstrzymało się od głosu. Wcześniej Sejm odrzucił wszystkie poprawki zgłoszone przez opozycję, m.in. przez klub PO, który chciał wyeliminowania zapisów z ustawy o IPN dotyczących zbrodni ukraińskich nacjonalistów.

 

Spośród 227 głosujących posłów PiS, 226 zagłosowało za przyjęciem projektu, a jeden wstrzymał się od głosu. Był to były minister środowiska Jan Szyszko.

 

- Wstrzymałem się? Coś nieprawdopodobnego! Muszę sprawdzić. Z Panem Bogiem - miał powiedzieć dziennikarzowi "Rzeczpospolitej".

 

Tuż przed głosowaniem poseł niezrzeszony Robert Winnicki próbował blokować mównicę sejmową na znak protestu przeciwko zmianom.

 

Marszałek Senatu Stanisław Karczewski zapowiedział przed głosowaniem w Sejmie, że jeśli nowelizacja ustawy o IPN zostanie uchwalona przez posłów, to jeszcze na środowym posiedzeniu zajmie się nią Senat.

 

- Jesteśmy w tej chwili w innym miejscu i mamy inną rzeczywistość. Rzeczywistość nas zaskoczyła. Trzeba się do tego przyznać, bo przecież nikt z nas, podejmując decyzję o podjęciu (poprzedniej nowelizacji ustawy o IPN) nie przewidywał takich konsekwencji. Musimy brać wszystkie okoliczności pod uwagę. Nie wycofujemy się z tego, co było dla nas najważniejsze. Dalej dla nas jest  najważniejsze, aby sprawy prawdy o historii były podstawą działania i aby mówić o prawdziwe - powiedział Karczewski.

 

Nowelizacją zajęła się już senacka komisja praw człowieka, praworządności i petycji. Senatorzy poparli projekt.

 

 

 

"Intencje rządu zostały zinterpretowane niewłaściwe"

 

Szef Kancelarii Premiera Michał Dworczyk przedstawiając w Sejmie uzasadnieniu do projektu, podkreślił że doświadczenia pokolenia żyjącego w czasie II wojny światowej jest zobowiązaniem do "obrony prawdy o polskim losie" w tym okresie.

 

Jak ocenił, opinie prezentowane w tej kwestii na świecie często są "krzywdzące i wycinkowe". - Zmiana tego stanu rzeczy, obrona prawdy historycznej była, jest i pozostaje dla rządu PiS oraz obecnej większości parlamentarnej jednym z podstawowych zadań - mówił szef KPRM.

 

- Jednak skuteczna polityka polega na ciągłym dostosowywaniu metod do najlepszej realizacji nadrzędnego celu. Czyste intencje naszego rządu w żadnym elemencie nie zmierzające do ograniczenia wolności słowa czy wolności badań naukowych, zostały zinterpretowane niewłaściwe, a czasem był cynicznie przekłamywane - dodał.

 

Dworczyk stwierdził, że rząd podjął dialog w celu wyjaśnienia nieporozumień i wypracowania lepszych rozwiązań w tej kwestii.

 

- Zrobiliśmy wiele i nadal robimy, by pokazać sprzeciw społeczeństwa polskiego wobec zbrodni niemieckiego okupanta oraz pomoc udzielaną ofiarom przez liczne instytucje ówczesnego państwa podziemnego przez znaczną część polskiego społeczeństwa - powiedział szef KPRM.

 

 

"Nie chcemy obciążać naszej polityki krzywdzącymi opiniami"

 

- Żeby iść naprzód trzeba czasem zrobić krok w tył - oświadczył wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki. Jak tłumaczył, w styczniu Sejm przyjął nowelę ustawy o IPN, której celem było "przypomnienie mediom, politykom, opinii publicznej kto jest odpowiedzialny za zbrodnie popełnione w czasie II wojny światowej". Podkreślił jednocześnie, że Polska była jedynym krajem w Europie, w którym za pomoc Żydom groziła nie tylko kara śmierci, ale też odpowiedzialność zbiorowa i kara śmierci dla rodziny osoby, która udzielała takiej pomocy.

 

- Chcieliśmy, aby to wszystko zostało przypomniane, aby stało się częścią publicznej wiedzy w Polsce, w Europie, w świecie - kontynuował szef klubu PiS, wskazując, że ten cel udało się osiągnąć.

 

Jak mówił, zmiana, która jest obecnie proponowana zakłada, iż przepisy dot. IPN nie będą zawierały w sobie "elementu karania sądowego, ponieważ instrumenty umożliwiające występowanie przed sądami nadal funkcjonują, nie ma potrzeby zaostrzać tej sytuacji".

 

- Spotkaliśmy się z niezrozumieniem, z rozmaitymi opiniami krzywdzącymi, nie chcemy obciążać nimi naszej polityki, w związku z tym, podjęliśmy decyzję o zmianie ustawy o IPN w takim kształcie, że wycofujemy te elementy, które umożliwiają stosowanie kar sądowych za stosowanie niewłaściwych informacji czy niewłaściwych opinii dotyczących polityki historycznej - powiedział szef klubu PiS.

 

- Działając w imieniu klubu parlamentarnego PiS wnoszę o przystąpienie do drugiego czytania niezwłocznie po zakończeniu pierwszego, bez odsyłania projektu ustawy o zmianie ustawy o IPN do komisji - oświadczył Terlecki.

 

 

"My dzisiaj sprzątamy po Patryku Jakim"

 

- Ten dzień, ta sytuacja, ten styl, jest wielką waszą kompromitacją. Dzisiaj publicznie przyznajecie się przed Wysoką Izbą, polskim społeczeństwem i społecznością międzynarodową do własnego błędu. Zniszczyliście w ciągu pół roku relacje polsko-izraelskie, polsko-amerykańskie i polsko-ukraińskie. Za to jesteście wy odpowiedzialni - mówił podczas sejmowej debaty Michał Szczerba (PO) do posłów PiS.

 

Jak dodał, "ojca tego sukcesu", wiceministra sprawiedliwości Patryka Jakiego nie ma w Sejmie. - My dzisiaj sprzątamy po Patryku Jakim. Ja rozumiem, że on gdzieś dziś klęczy w opolskim kościele i mówi: "moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina". I wstydził się do nas dziś przyjść i przeprosić za tę ustawę - mówił poseł PO. Ocenił jednocześnie, że w Sejmie blokowany był projekt PO, a "mogliśmy w ciągu miesiąca poprawić tę ustawę".

 

- Będziemy pracować nad tym projektem, ale jednocześnie chcemy wyraźnie powiedzieć, że jest to dzień waszej kompromitacji. To będzie zapamiętane i tak łatwo tego grzechu nie zmażecie - podkreślił Szczerba.

 

 

"Całe kierownictwo ministerstwa powinno zapłacić swoimi politycznymi karierami"

 

Kamila Gasiuk-Pihowicz (Nowoczesna) pytała, dlaczego wcześniej nie poinformowano i nie zgłoszono rządowego projektu noweli ustawy o IPN.

 

- Dlaczego nie wprowadziliście tych poprawek, kiedy apelowaliśmy o to, kiedy ta ustawa była w Senacie? - pytała posłanka Nowoczesnej.

Według niej ustawa ta wywołała "największy kryzys reputacji Polski w XXI wieku".

 

- To z winy ustawy przygotowanej przez Ministerstwo Sprawiedliwości oszczercze sformułowanie o polskich obozach śmierci dziesiątki milionów razy było wyszukiwane w różnego rodzaju wyszukiwarkach, pojawiało się w prasie międzynarodowej - mówiła posłanka Nowoczesnej. - Całe kierownictwo Ministerstwa Sprawiedliwości powinno zapłacić za tę kompromitację swoimi politycznymi karierami - oceniła.

 

Zdaniem Gasiuk-Pihowicz efektem noweli ustawy o IPN była popularyzacja sformułowania "polskie obozy śmierci" oraz "cios w relacje polsko i izraelskie" oraz relacje polsko-amerykańskie.

 

Gasiuk-Pihowicz stwierdziła, że po uchwaleniu ustawy Polskę "zalała największa od 1968 r. fala antysemityzmu".

 

- Można byłoby w nieskończoność cytować te antysemickie wpisy, komentarze, wypowiedzi zamieszczane np. w mediach społecznościowych, sformułowania takie jak "parchy", kpiny z "żydowskich obozów śmierci" pojawiające się w telewizji publicznej, PiS-owski senator, który publikuje film goebbelsowskiej propagandy, jak Żyd Żyda gonił na śmierć. Tak - to jest także efekt, ponury efekt PiS-owskiej polityki - mówiła posłanka Nowoczesnej.

 

- Na koniec, w przypadku tej nowelizacji chciałabym powiedzieć, że lepiej późno niż wcale i zapytać, dlaczego tak późno? Dlaczego tak wiele musiało zostać zniszczone w relacjach polsko-żydowskich, polsko-izraelskich, Polska-Stany Zjednoczone? Dlaczego tak wiele musieliście zepsuć, jeżeli chodzi o atmosferę w Polsce. Dlaczego pozwoliliście na wybicie tego szamba antysemityzmu? Po co było te pół roku zwlekania? - pytała Gasiuk-Pihowicz.

 

 

"Maleńki krok w dobrą stronę"

 

- Krążą po Sejmie takie plotki, ja rozumiem, że one są godne ubolewania i nieprawdziwe, że całym powodem tej nagłości to jest to, że pan Morawiecki bardzo chce być zaproszony 4 lipca do ambasady USA. Jeżeli tak jest, to w takim razie, panie premierze, udało się to panu i smacznego. Niech pan tylko się tam nie udławi przypadkiem - powiedział na początku swojego przemówienia Stefan Niesiołowski (PSL-UED).

 

Po chwili zwrócił się do posła PiS Marka Suskiego. - Jeden z filozofów XIX-wiecznych powiedział: "ludzie się dzielą na dwie rasy: myśląca i niemyśląca". Nie będę mówił, do której pana bym zaliczył - mówił Niesiołowski. 

 

Później przedstawiciel PSL-UED przeszedł do noweli ustawy o IPN. - Mamy tutaj przykład niebywałej obłudy, zasada przyzwoitości, szacunku do prawdy, dla godności nakazałaby ją (nowelę) odrzucić. Ale jest jeszcze racja polityczna - nie byłoby to zrozumiałe na świecie. To jest maleńki krok w dobrą stronę, że przynajmniej część tego idiotyzmu, który PiS forsuje zostanie obalona" - powiedział Niesiołowski.

 

Zapowiedział, że PSL-UED poprze nowelę, choć - według niego - jest ona "niedoskonała".

 

Zdaniem Niesiołowskiego, PiS chce fałszować historię.

 

 

"Ta ustawa, swojego rodzaju wstrząs był potrzebny"

 

- Zanim padną tutaj jeszcze jakieś kolejne słowa, bardzo ostre i też krzywdzące wobec narodu polskiego, zanim padną jakieś też przeinaczenia naszych intencji, to chciałem jedną rzecz bardzo mocno podkreślić, która chyba dla wszystkich nas jest jasna - celem tej ustawy było i jest nadal jedno zasadnicze przesłanie: walka o prawdę, walka o prawdę czasów II wojny światowej i czasów powojennych - mówił premier Mateusz Morawiecki.

 

Zdaniem szefa rządu prawda ta często była "zakłamywana".

 

- Ta ustawa, swojego rodzaju wstrząs był przecież potrzebny. Właśnie dlatego cały świat zaczął rozmawiać o tym i dlatego dzisiaj mamy już przynajmniej tyle, że nikt na świecie nie będzie mówił "polskie obozy śmierci" bezkarnie - stwierdził Morawiecki.

 

- Potrafiliśmy się jako naród zjednoczyć wobec wielkich celów, jak przystąpienie do NATO i UE. Dzisiaj również powinniśmy zjednoczyć się wokół tego celu, że nie tylko nie ustępujemy z niczego. My na dobrą sprawę zrealizujemy dużo więcej niż sobie założyliśmy, ponieważ pobudziliśmy świadomość na całym świecie - powiedział premier.

 

Według szefa rządu, "paradoksalnie" najbardziej ostre przepisy dotyczące prawa karnego "wzbudziły tyle kontrowersji i zaczęły działać kontrproduktywnie".

 

 

"Mądrość etapu polega zrozumieniu realiów międzynarodowych"

 

- Mądrość etapu polega na tym, żeby rozumieć te realia międzynarodowe i my bardzo mocno właśnie w ramach realiów międzynarodowych działając, z naszymi sojusznikami amerykańskimi, europejskimi budujemy właśnie prawdziwą polską narracje - mówił Morawiecki.

 

- Zwrócimy uwagę na to, jak wygląda świadomość w Polsce i zagranicą, co do roli Polski w czasie II wojny światowej, roli Polaków, co do honoru Polaków w czasie II wojny światowej i jak wygląda dzisiaj zupełnie inaczej właśnie dzięki nam i też w dużym stopniu dzięki tej ustawie - dodał.

 

Morawiecki stwierdził, że po wejściu w życie ustawy na rząd "wylały się różne wiadra nieprzyjemnych płynów".

 

Premier zaznaczył, że rząd nie działa "pod żadną presją". - Zaproponowaliśmy pewne rozwiązania, które pomogą nam na kolejnym etapie jeszcze lepiej walczyć, mam nadzieję, że wspólnie - powiedział szef rządu.

 

- Podstawowym naszym celem była i jest walka o prawdę, o dobre imię, o to, żeby przedstawić, jak wyglądała rzeczywistość, realia II wojny światowej i ten cel żmudnie osiągamy - dodał Morawiecki.

 

 

 

"Przepisy karne mogą odwracać uwagę od celu"

 

- Odpowiedzialność karna nie była dla nas nigdy celem samym w sobie. Miała być tylko instrumentem do walki o prawdę historyczną. Dziś należy stwierdzić, że jej skuteczna ochrona jest możliwa także za pomocą innych środków i działań, które nasz rząd podjął na przestrzeni ostatnich miesięcy - dodał Dworczyk.

  

Premier Mateusz Morawiecki w środę rano zwrócił się z wnioskiem do marszałka Sejmu o uzupełnienie porządku obrad Sejmu o punkt dotyczący nowelizacji ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej - poinformował w środę szef KPRM Michał Dworczyk. Na stronie internetowej Sejmu poinformowano, że projekt został skierowany do pierwszego czytania.

 

- Chcemy dokonać korekty polegającej na odstąpieniu od części styczniowej nowelizacji ustawy o IPN. Odchodzimy od przepisów karnych, które mogą odwracać uwagę od celu, jaki przyświecał tym pierwszym zmianom - powiedział Dworczyk w Radiowej Jedynce.

 

"Celem była i jest obrona prawdy historycznej"

 

- Trzeba pamiętać, że tym celem była i jest obrona dobrego imienia Polski i prawdy historycznej - dodał szef KMPR.

 

Zaznaczył jednocześnie, że IPN cały czas pozostaje "uzbrojony w skuteczniejszy instrument, czyli narzędzia cywilno-prawne" i - jak dodał - na drodze cywilnej będzie mógł walczyć w imieniu państwa polskiego z kłamstwami historycznymi. - Ta droga, jak pokazuje praktyka jest najbardziej skuteczna - stwierdził Dworczyk.

 

Opozycja przypomina, że zmian w noweli miało nie być.

 

 

"Sejm ma zająć się nowelizacją podczas 65. posiedzenia" - poinformował na Twitterze dyrektor Centrum Informacyjnego Sejmu Adam Grzegrzółka. Dyrektor CIS przytoczył także treść listu premiera Morawieckiego do marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego. Szef rządu przekonuje, że "Rada Ministrów uznała projekt zmiany ustawy o IPN za pilny ze względu na konieczność podjęcia niezwłocznych działań służących bardziej efektywnej ochronie dobrego imienia Rzeczypospolitej".

 

 

Kopcińska: rząd przyspiesza wiele projektów

 

Rzeczniczka rządu Joanna Kopcińska pytana przez dziennikarzy w Sejmie "z czego wynika przyspieszenie prac nad nowelą ustawy o IPN" odpowiedziała, że rząd premiera Mateusza Morawieckiego pracuje intensywnie i przedstawia wiele projektów.

 

- Dialog, który przetoczył się w naszym kraju, ale również poza granicami, w momencie, kiedy w styczniu nowelizowaliśmy ustawę o IPN, uświadomił nam wszystkim, jak wiele jest niewiedzy, jak wiele zafałszowanych, krzywdzących opinii jest wokół Polski i Polaków - dodała.

 

Pytana, dlaczego rząd nie poczekał na wyrok TK, odpowiedziała że "TK orzeka o zgodności ustaw z konstytucją, a parlament rządzi się swoimi prawami".

 

- Jeżeli cokolwiek ma nam przesłaniać cel najwyższy i najważniejszy, w tym przypadku dbanie o dobre imię Polski i Polaków, o to, abyśmy dyskutowali szeroko o prawdzie historycznej, o to, abyśmy pamiętali o tych bohaterach i nie zasłaniali niepotrzebną, zbędną dyskusją, tego, co najważniejsze - obrony polskiej racji stanu, to czasami warto takie rzeczy uczynić - mówiła rzeczniczka rządu.

 

"Nie jest łatwo zmierzyć się z negatywnymi opiniami"

 

Kopcińska na pytanie, czy ustawa w pierwotnym kształcie była błędem odpowiedziała, że nie i "nikt tak nie powiedział". - Zawsze można i należy iść do przodu i to, czego chcemy dzisiaj dokonać to zaprzestać dyskusji, która przesłania cel tej ustawy, a celem naszym jest dobre imię Polski i Polaków - podkreśliła rzeczniczka rządu.

 

- Nie jest łatwo zmierzyć się z negatywnymi opiniami, ale trzeba to robić. Jesteśmy przekonani, że droga, którą wybraliśmy jest słuszna - dodała Kopcińska.

 

Yad Vashem: z zadowoleniem wita nowelizację ustawy

 

Zmianę stanowiska polskiego rządu w kwestii nowelizacji Yad Vashem uznał za "pozytywny krok we właściwym kierunku". Podkreślono, że "właściwą drogą walki z wypaczaniem historii jest umacnianie otwartych, wolnych badań naukowych i działań edukacyjnych".

 

Yad Vashem potwierdził swe poparcie dla działań zapewniających, że pedagodzy i naukowcy nie będą natrafiali na utrudnienia, „zmagając się ze złożoną prawdą o relacjach polsko-żydowskich przed Holokaustem, podczas niego i po nim".

 

Uchwalona przez Sejm w styczniu nowelizacja ustawy o IPN zakłada m.in., że każdy, kto publicznie i wbrew faktom przypisuje polskiemu narodowi lub państwu polskiemu odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za zbrodnie popełnione przez III Rzeszę Niemiecką lub inne zbrodnie przeciwko ludzkości, pokojowi i zbrodnie wojenne, będzie podlegał karze grzywny lub do trzech lat więzienia. Taka sama kara grozi za "rażące pomniejszanie odpowiedzialności rzeczywistych sprawców tych zbrodni".

 

Przepisy te wywołały krytykę m.in. ze strony Izraela i USA. 6 lutego prezydent Andrzej Duda podpisał znowelizowaną ustawę, a następnie w trybie kontroli następczej skierował ją do TK. Prezydent chciał, by Trybunał zbadał, czy przepisy ustawy nie ograniczają w sposób nieuprawniony wolności słowa oraz aby przeanalizował kwestię tzw. określoności przepisów prawa. Zmienione przepisy obowiązują od 1 marca.

 

PAP

bas/zdr/grz/luq/nro/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze