Tysiące osób na demonstracji przeciwko Brexitowi. Chcą kolejnego referendum

Świat

Ok. 100 tys. zwolenników pozostania w Unii Europejskiej przeszło w sobotę ulicami Londynu - poinformowali organizatorzy marszu. Protestujący domagają się, by rząd Theresy May zorganizował drugie referendum ws. członkostwa Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej.

W sobotę minęły dwa lata od referendum, w którym Wielka Brytania zagłosowała za wyjściem z Unii Europejskiej. Za opuszczeniem Wspólnoty opowiedziało się 52 proc. wyborców, z kolei przeciwnego zdania było 48 proc.

 

"17 mln głosowało na Hitlera"

 

Protest "Głos narodu" (ang. People's Vote) został zorganizowany przez koalicję organizacji sprzeciwiających się wyjściu kraju ze Wspólnoty, na której czele stoi grupa Open Britain, spadkobierca oficjalnej kampanii za pozostaniem w UE.

 

Na banerach pojawiły się m.in. takie hasła jak: "17 mln zagłosowało na Adolfa Hitlera. 17 milionów zagłosowało za Brexitem. 17 milionów może się mylić" i "Robimy to dla naszych dzieci".

 

- To ludzie mówiący politycznym elitom, że popełniły błąd - powiedziała agencji Reutera rzeczniczka kampanii "Głos narodu".

 

"W granicach błędu statystycznego"

 

Opublikowany w piątek sondaż ośrodka badania opinii publicznej Survation pokazał, że w przeddzień drugiej rocznicy referendum ws. wyjścia Wielkiej Brytanii z UE społeczeństwo jest wciąż niemal równo podzielone na zwolenników i przeciwników Brexitu.

 

W rozmowie z ankieterami 53 proc. wyborców powiedziało, że gdyby referendum odbyło się dzisiaj, to zagłosowaliby prawdopodobnie za pozostaniem w Unii Europejskiej, a 47 proc - za opuszczeniem Wspólnoty.

 

Jak jednak zaznaczył w rozmowie z zagranicznymi mediami, znany brytyjski ekspert ds. psefologii (naukowej analizy wyborów, zachowań elektoratu itp.) John Curtice, taki wynik pozostaje w granicach błędu statystycznego i byłby możliwy jedynie przy bezprecedensowej mobilizacji młodszych wyborców, którzy musieliby chętniej pójść do urn niż w 2016 roku.

 

"Kraj podzielony dokładnie po połowie"

 

- Można pomyśleć: "aha, zmieniliście zdanie", ale obawiam się, że tak nie jest. Badania konsekwentnie wskazują na to, że dziewięciu na dziesięciu wyborców po obu stronach podziału zagłosowałoby dokładnie tak samo, jak dwa lata temu - tłumaczył.

 

Curtice, który w styczniu br. został uhonorowany przez królową Elżbietę II tytułem szlacheckim za zasługi dla brytyjskiej debaty publicznej, ocenił, że "prawda jest taka, że jako kraj jesteśmy podzieleni w sprawie Brexitu dokładnie po połowie i na dodatek nie mamy jasności co do tego, czego chcemy od przyszłości".

 

Według raportu brytyjskiego instytutu Survation Brytyjczycy popierają drugie referendum w sprawie ostatecznego porozumienia z Unią Europejską (48 proc. za, 25 proc. przeciw), choć obecnie takiego ruchu nie wspiera żadne z dwóch największych ugrupowań: rządząca Partia Konserwatywna ani opozycyjna Partia Pracy.

 

PAP, Reuters, polsatnews.pl

bas/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze