Część klientów "dilera gwiazd" z zarzutami. "Kupiłem od niego kokainę"

Polska
Część klientów "dilera gwiazd" z zarzutami. "Kupiłem od niego kokainę"
Pixabay/stevepb

32 osoby usłyszały zarzuty posiadania narkotyków, które miały kupić u Cezarego P., zwanego "dilerem gwiazd". Kilkoro z nich we wtorek odmówiło z tego powodu zeznań przed sądem. Jeden świadek przyznał, że kupił od P. kokainę.

W lutym rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie powiedział, że zgromadzony w śledztwie przeciwko Cezaremu P. materiał trzeba jeszcze raz przeanalizować w kontekście ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. - Należy analizie poddać zachowania osób, które nabywały narkotyki - mówił prok. Łukasz Łapczyński. Zlecono to policji i - jak ustaliła PAP - teraz są tego pierwsze efekty. Zarzuty w Centralnym Biurze Śledczym Policji usłyszały 32 osoby. A dochodzenie jeszcze trwa.

 

Skomplikowało to sytuację we wtorek na sali rozpraw. Sędzia Anita Kowal pytała każdego świadka, czy nie usłyszał w związku z tą sprawą zarzutów. Kilka wezwanych na przesłuchanie 19 czerwca osób mogło odmówić składania zeznań z powodu toczącego się przeciwko nim postępowania.

 

Skorzystali z tego prawa 41-letni przedsiębiorca Marcin B., 41-letni aktor Robert H., 47-letnia architekt Karina S. i 38-letni reżyser Jan M., który zarzut posiadania narkotyków usłyszał jeszcze 23 maja. W śledztwie zapewniał, że nie zażywa narkotyków. Do sądu stawił się z pełnomocnikiem.

 

Pozostali świadkowie składali zeznania.

 

40-letni aktor Tomasz B. zapewnił na początek: - Nie usłyszałem zarzutów w CBŚP". - Rozpoznaję Cezarego P., jesteśmy kolegami. Spotykałem się z nim okolicznościowo. Dzwoniłem do niego. Był najtańszym i najsympatyczniejszym sposobem dostarczenia alkoholu na imprezę. Na pewno nie zamawiałem kokainy - stwierdził świadek. Powiedział, że nigdy nie określał przez telefon, jaki alkohol chciałby zamówić, bo zawsze pije to samo: "whisky i wódkę".

 

"Dilera poleciła mu koleżanka z liceum"

 

Kolejny świadek, Igor B., pytany przez sąd o zawód, wymienił: "scenarzysta, reżyser, pisarz". 47-latek nie rozpoznał oskarżonego, a jego dane personalne kojarzy wyłączne z mediów. Według prokuratury kupował u Cezarego P. kokainę. Dilera poleciła mu koleżanka z liceum Magdalena I., oskarżona w tym samym procesie o pomoc w pozyskiwaniu klientów. Sąd odtworzył pisarzowi nagranie z podsłuchu.

 

"Dzień dobry, ja się nazywam Igor i dzwonię od Magdy I. Myśmy kiedyś gadali już"
"Co tam się stało?"
"Chciałbym coś tam nabyć".
"No wiem, o co chodzi".
"Jestem na Żoliborzu przy Teatrze Komedia".
"Tam w teatrze?"
"Tu jest taka kawiarnia. Ale bym musiał podskoczyć do maszyny".
"Muszę załatwić sprawę i postaram się być w przeciągu pół godziny".
"To za ile to będzie?"
"Za pół godziny mniej więcej".
"Nie pytam o czas teraz, tylko o kwotę".
"A chcesz jedno małe?"
"No to takie, co ona (Magda I. - red.) mówiła, że jest bardzo dobre. Ale nie za dobre, bo to dobre jest bardzo drogie(Cezary P. miał sprzedawać dwa rodzaje kokainy - red.).
"To za 150?"
"To nie, to to droższe".
"To za 500 będzie".
"No wiem, wiem".

 

Po odsłuchaniu nagrania Igor B. przyznał, że brzmi to jak rozmowa o zakupie narkotyków, ale nie jest w stanie stwierdzić, co mógł kupować.

 

Do zakupu kokainy przyznał się architekt Borys S. - Kojarzę Cezarego P., poznałem go na jakiejś imprezie. Nie wykluczam, że kupiłem od niego kokainę. Do transakcji dochodziło w aucie. Nie wiem, jakie miał droższe narkotyki, ja płaciłem około 150 złotych - zeznał.

 

Zeznał, że zjadał kokainę, bo "miał bóle"

 

We wtorek miał także zeznawać biznesmen Jerzy K., ale się nie stawił. To jemu Cezary P. sprzedawał kokainę przed klubem przy ul. Hożej w maju 2016 roku. Podczas tej transakcji P. został zatrzymany. 45-letni klient nie ukrywał przed śledczymi, po co spotykał się z oskarżonym.

 

"Diler gwiazd" nie przyznaje się do winy. Wyjaśniał, że narkotyki miał wyłącznie na własny użytek, bo jak "miał bóle", zjadał 3 g kokainy w odstępach co pół godziny.

 

Według prokuratury sprzedał kokainę wartą milion złotych. Pomagały mu w tym m.in. żona i córka. Sąd Apelacyjny w Warszawie zastrzegł, że Cezary P. nie może warunkowo opuścić aresztu śledczego, dopóki nie wpłaci 300 tys. zł poręczenia.

 

PAP

zdr/luq/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze