Włoski okręt z migrantami z "Aquariusa" zawinął do portu w Walencji

Świat
Włoski okręt z migrantami z "Aquariusa" zawinął do portu w Walencji
PAP/EPA/JUQN CARLOS CARDENAS

Okręt włoskiej straży przybrzeżnej z 274 migrantami z "Aquariusa", statku organizacji pozarządowej SOS Mediterranee, dopłynął w niedzielę do Walencji. Władze włoskie zamknęły swoje porty przed "Aquariusem", na jego przyjęcie zgodziła się Hiszpania.

Jednostka straży przybrzeżnej to jeden z dwóch włoskich okrętów, które przejęły część migrantów ze statku SOS Mediterranee i eskortują go do Walencji. "Aquarius" ma przypłynąć do tego hiszpańskiego portu do południa; wysokie fale oraz wiatr na Morzu Śródziemnym opóźniły jego podróż.

 

W Walencji migrantom pomagać ma ok. 2 tys. osób, w tym tysiąc pracowników Czerwonego Krzyża i blisko 500 tłumaczy.

 

Na pokładzie "Aquariusa" i dwóch włoskich okrętów znajduje się 629 migrantów uratowanych ze statków przemytników ludzi na Morzu Śródziemnym. Wśród nich jest m.in. 123 nieletnich bez opieki, 11 dzieci i siedem kobiet w ciąży. Niektórzy ocaleni mają obrażenia.

 

Większość z uratowanych pochodzi z 23 państw afrykańskich, a także z Afganistanu, Pakistanu i Bangladeszu. Spędzili oni tydzień na wodzie; wielu z nich ma objawy choroby morskiej.

 

10 czerwca władze włoskie zamknęły swoje porty przed "Aquariusem". Jednostka wyruszyła do Walencji, gdy nowy rząd Hiszpanii zgodził się ją przyjąć. Gotowość przyjęcia tych migrantów z "Aquariusa", którzy spełnią kryteria prawa azylowego, po zbadaniu ich sytuacji w Hiszpanii przez francuskich agentów wyraził Paryż.

 

Według Międzynarodowej Organizacji ds. Migracji (IOM) od początku roku do wybrzeży Hiszpanii, trzeciego po Włoszech i Grecji celu przeprawy migrantów przez Morze Śródziemne, dotarło ponad 9300 migrantów, co stanowi prawie dwa razy więcej niż w tym samym okresie roku ubiegłego roku. Czterokrotnie zwiększyła się też liczba osób, które utonęły - z 61 do 244.

 

PAP

nro/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze