"Anioł" spotkany w kolejce do lekarza. Niepełnosprawny pomaga w budowie domu dla niepełnosprawnego

Polska

Pani Krystyna z Jodłówki na Podkarpaciu od ponad 20 lat żyje z głęboko upośledzonym synem Kamilem w rozpadającym się domu. W remoncie nie pomogły gmina ani pomoc społeczna. Pomocną dłoń wyciągnął poznany w kolejce do neurologa inny niepełnosprawny - pan Marcin. Zebrał już połowę pieniędzy potrzebnych do budowy nowego domu dla Kamila i jego mamy. - Dla mnie to jest anioł - mówi pani Krystyna.

- Anioł, bo ja się bardzo długo modliłam, żeby pan Bóg mnie wysłuchał, modliłam się koronką, modliłam się na różańcu, codziennie. Nigdy bym nie przypuszczała, że to będzie osoba niewierząca, niepełnosprawna, z porażeniem mózgowym - opowiadała pani Krystyna reporterce "Interwencji".

 

Jej syn Kamil ma 25 lat, cierpi na podkorowy zanik mózgu. Marcin Góral ma 28 lat i dziecięce porażenie mózgowe. Ich drogi przecięły się przypadkiem, dwa miesiące temu, w kolejce u neurologa.

 

"Miałam wielkie oczy ze zdumienia"

 

- Wchodzimy, siedzi chłopak w kącie, wstaje i mówi, że odstąpi dla syna swoją kolejkę, żeby on mógł wejść bez czekania. Podziękowałam. Potem mi powiedział, że chciałby nam pomóc. Miałam wielkie oczy ze zdumienia, że chłopak, który ma jeszcze większe problemy z poruszaniem się, z porażeniem mózgowym, chce pomóc - opowiadała o Marcinie Góralu pani Krystyna.

 

Kobieta samotnie opiekuje się synem, który ma zdiagnozowaną niepełnosprawność intelektualną w stopniu głębokim, podkorowy zanik mózgu oraz dystrofię mięśniową. Wymaga całodobowej opieki. Trzeba go karmić, myć, ubierać.

 

- Zaraz, gdy się urodził, jego tata powiedział, że on nie dorósł do roli ojca i tak w rzeczywistości jest, bo mieszka z matką i w ogóle nas nie odwiedza - powiedziała pani Krystyna.

 

Los Kamila tak wzruszył pana Marcina, że postanowił odmienić życie niepełnosprawnego 25-latka. Największą bolączką pani Krystyny i jej syna jest dom, w którym żyją. To stuletnia chata w Jodłówce, bez toalety, w katastrofalnym stanie.

 

- Dom się wali, jest tragicznie. Wystarczy spojrzeć na dach, ścianę, to już jest ruina. Nie ma czego tu remontować. To tylko zburzyć i na to miejsce postawić nowy dom. Jak pada, to cieknie po ścianach, do kuchni, wanny a nawet łóżka - opowiada pani Krystyna.

 

- Jestem w szoku, że ta kobieta przez tyle lat potrafiła znieść to jarzmo, nie zawaham się tego powiedzieć: życiowego upokorzenia, aby przetrwać w takich warunkach - powiedział Marcin Góral.

 

1000 zł jednorazowego zasiłku

 

Pani Krystyna twierdzi, że pomocy przez lata szukała wszędzie. Z zasiłku i renty syna odłożyła pieniądze i remontowała, co mogła, ale na budowę nowego domu jej nie stać. Pomocy szukała w gminie, a nawet w rządzie.

 

- Pomyślałam, że zwrócę się do ówczesnej premier Beaty Szydło. Napisałam list, opisałam całą sytuację na dwie kartki i jakie było moje zdziwienie, gdy po jakimś czasie zjawiły się panie z GOPS-u (Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej) - wspominała pani Krystyna.

 

- Okazało się, że te wszystkie papiery wróciły do GOPS-u w Pruchniku, a GOPS stwierdził, że może dać tylko 1000 zł jednorazowego zasiłku - dodał Marcin Góral.

 

Ekipa "Interwencji" próbowała dowiedzieć się, co gmina zrobiła dla pani Krystyny i jej niepełnosprawnego syna. Burmistrz nie znalazł dla niej jednak czasu, a dyrektor Ośrodka Pomocy Społecznej wypowiedziała się, ale po oficjalnym nagraniu zażądała autoryzacji i nie zgodziła się na zacytowanie jej.

 

Niepełnosprawny też czuje, żyje, rozumie

 

- Nie otrzymałam pomocy ani z gminy, ani od państwa, ani od pani premier, ani od Caritasu, a rękę do mnie wyciągnął tak niepełnosprawny człowiek. To jest dla mnie niesamowite - stwierdziła pani Krystyna.

 

Pan Marcin nie poddaje się. Budowa nowego domu dla Kamila to koszt ponad 100 tys. zł. Niepełnosprawny mężczyzna w internetowej zbiórce zebrał już połowę tej kwoty.

 

- Nieważne, czy to jest 5, 10 czy 1 zł - ważne, że jest. Ważne też, że ludzie zostawiają komentarze, dając takie dobre słowo, które u mnie wyzwala ochotę do dalszego działania. W tej chwili mamy 51 244 zł. Co daje 51 procent całej sumy - podsumował Marcin Góral. - To nie jest codzienna sytuacja, ale ludzie, nie patrzcie na to, że ktoś jest niepełnosprawny, bo my czujemy, my żyjemy, my wszystko rozumiemy. Trzeba pomagać - zaapelował.

 

Więcej informacji na temat możliwości pomocy pani Krystynie i jej synowi w redakcji Interwencji: interwencja@polsat.com.pl lub 22 514 41 26 

 

Interwencja

ml/dro/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze