Mazurek: jeśli poseł Nitras nie umie się dostosować, niech się leczy lub rezygnuje

Polska

- Każdy widzi, jaki jest poseł PO Sławomir Nitras - kłamał i kłamie, robi z siebie męczennika; zasady obowiązują wszystkich i jak nie umie się dostosować, to albo niech się leczy, albo niech rezygnuje - powiedziała w "Graffiti" rzecznik PiS Beata Mazurek. Prezydium Sejmu obniżyło o połowę, na 3 miesiące, uposażenie Nitrasowi, gdyż miał, przerywając wystąpienie premiera, "naruszyć powagę Sejmu".

W czwartek Prezydium Sejmu postanowiło obniżyć o połowę, na 3 miesiące, uposażenie poselskie Sławomirowi Nitrasowi (PO), gdyż w ocenie władz Sejmu Nitras, przerywając środowe wystąpienie premiera Mateusza Morawieckiego, "naruszył powagę Sejmu". Zdaniem Nitrasa kara to przejaw "nękania" go przez polityków PiS. Na swoim profilu na Twitterze napisał: "Długi miesiąc musiał czekać pan Terlecki, ale się zemścił (...)".

 

- Nitras kłamał i kłamie, to nie jest kara wymierzona przez marszałka Terleckiego, tylko to jest sprawa, która stawała na Prezydium Sejmu i była rozpatrywana przez wszystkich członków Prezydium. To był wniosek marszałka Marka Kuchcińskiego, a większość zdecydowała, aby karę na Nitrasa nałożyć - oświadczyła w piątek Mazurek w programie "Graffiti".

 

"To z mobbingiem nie ma nic wspólnego"

 

Jak dodała, Nitras wielokrotnie zachowywał się na sali sejmowej "skandalicznie". Relacjonowała, że podczas Prezydium Sejmu zapytała wicemarszałek Małgorzatę Kidawę-Błońską (PO), czy "rzeczywiście nie ma na Nitrasa żadnego wpływu, to marszałek odpowiedziała mi: nie mam, taki jest".

 

- Ja bardzo przepraszam, ale jeżeli on taki jest, to nie znaczy, że wszyscy muszą akceptować to, jaki on jest - powiedziała w rozmowie z Piotrem Witwickim.

 

Dopytywana czy wicemarszałek Ryszard Terlecki (PiS) nie obawia się procesu za mobbing, który w czwartek zapowiedział Nitras, rzeczniczka PiS podkreśliła, że "to z mobbingiem nie ma nic wspólnego". - Nitras próbuje zrobić z siebie męczennika, a my w to nie idziemy. Jaki on jest, to każdy widzi. Są stenogramy mówiące o tym ile razy przerywał posiedzenie Sejmu, a mnie nie interesuje to, że on jest taki jaki jest. Jak nie umie się dostosować, to albo niech się leczy, albo niech rezygnuje - podkreśliła.

 

- Nikt nikomu nie odmawia prawa zabierania głosu, zgodnie z regulaminem. Zachowujmy się przyzwoicie wszyscy, natomiast jak ktoś się nie umie zachować, to niech nie ma pretensji, że zostanie w taki czy inny sposób ukarany. Zasady obowiązują wszystkich - dodała.

 

Mazurek podkreśliła też, że wszyscy wicemarszałkowie Sejmu mają takie same prawa i jeśli posłowie PiS w którymś momencie zachowują się niestosownie, to "wicemarszałkowie opozycji też mogą takie formułki stosować". - Uważam, że oni z tego nie korzystają, bo my zachowujemy się o niebo lepiej niż dzisiejsza opozycja - dodała.

 

"Chcą być antypisem"

 

Podczas rozmowy Mazurek została zapytana o pomysł PiS z początku kadencji dot. zmian w Regulaminie Sejmu, tzw. pakiet demokratyczny, który przyznawał więcej praw opozycji. Rzeczniczka PiS wskazała, że nie do końca interesował on opozycję. Zwróciła jednocześnie uwagę, że PiS było przez osiem lat w opozycji i nigdy jego przedstawiciele nie zachowywali się tak skandalicznie, "jak dzisiaj zachowują się ci, którzy nie mogą przeżyć, że przegrali wybory i chcą zdobyć władzę dla samej władzy". - Nie mają żadnego programu, tylko chcą być antypisem - mówiła.

 

Mazurek dodała, że pomysł pakietu demokratycznego został odrzucony przez PO. "Nie wiem, czy wrócimy do tego pomysłu; po co kogoś uszczęśliwiać na siłę" - stwierdziła.

 

- PiS jest partią zasad, my nie mamy problemu z tym, żeby przyznać się do błędu, nie mamy problemu, aby zawiesić tego czy innego parlamentarzystę. Nie mamy problemu, by się wycofać z czegokolwiek. Nie rozumiem tego dlaczego my mamy ciągle coś robić, żeby zadowolić opozycję. Dziś to opozycja ma problem, bo nie ma oferty dla Polaków, rozwala nam posiedzenia Sejmu; była ulica, była zagranica a teraz zakłócane są nasze spotkania (z mieszkańcami - red.) i my mamy wszystko tolerować, mówić że to jest normalne? - skwitowała Mazurek.

 

Nitras nie wykluczył złożenia wniosku

 

Centrum Informacyjne Sejmu podało w czwartek w komunikacie, że ze sporządzonego sprawozdania ze środowych obrad Sejmu wynika, iż poseł Nitras przerywał środowe wystąpienie w Sejmie premiera Mateusza Morawieckiego 32 razy. "Marszałek Sejmu, tuż po zakończeniu wystąpienia premiera - na podstawie art. 175 ust. 2a Regulaminu Sejmu - stwierdził, że poseł Nitras swoim zachowaniem naruszył powagę Sejmu" - głosi komunikat CIS.

 

Środowa debata w Sejmie ws wniosków PO o wyrażanie wotum nieufności wobec wicepremier Beaty Szydło i minister pracy i rodziny Elżbiety Rafalskiej miała burzliwy przebieg. Jako pierwszy, jeszcze przed wystąpieniem posła wnioskodawcy, który uzasadniał wniosek o wotum nieufności, głos zabrał szef rządu. Jego przemówieniu - jak wynika ze stenogramu obrad Sejmu - towarzyszyły okrzyki i komentarze polityków PO, w tym Nitrasa.

 

Centrum Informacyjne Sejmu przypomniało w czwartkowym komunikacie, że Nitrasowi, w związku z nałożoną karą, przysługuje prawo do złożenia wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy. Nitras nie wykluczył, że skorzysta z takiej możliwości.

 

Polsat News, PAP, polsatnews.pl

zdr/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze